Spotkanie w pięknym Pałacu Sportu w Salonikach trwało aż dwie godziny i dwadzieścia minut, co jak na mecz, w którym nie było dogrywki, awarii prądu czy też awantur z udziałem kibiców jest niewątpliwie pewnego rodzaju osobliwością. A im bliżej było końca tego maratonu, tym lepiej grali koszykarze Śląska. Niestety strat poniesionych w pierwszej połowie nie udało się już odrobić.
W udzielonym naszej redakcji wywiadzie nowy trener Arisu Igor Milicić podkreślał, że największą uwagę przywiązuje do pracy nad defensywą. Pierwsze efekty tego były widoczne w początkowych minutach środowego spotkania, gdyż zespół Śląska, po raz kolejny pozbawiony leczącego uraz Jakuba Nizioła, został totalnie zatrzymany w ataku. Wrocławianie zdobyli w pierwszej kwarcie tylko sześć punktów, trafiając zaledwie 2 z 18 rzutów z gry.
W drugiej odsłonie było niewiele lepiej, chociaż udanymi akcjami konto punktowe poprawiał co jakiś czas Issuf Sanon – najskuteczniejszy gracz Śląska w Salonikach (20 pkt). Wrocławianie mieli też wielkie problemy w obronie z zatrzymywaniem akcji rywali bez przewinień. Ci bezwzględnie to wykorzystywali, już do przerwy trafiając 21 z 22 rzutów wolnych. Całe spotkanie upłynęło zresztą pod znakiem fauli – sędziowie odgwizdali ich aż 54!
Prowadzenie Arisu 50:30 po 20 minutach nie zapowiadało emocji w drugiej połowie. Te jednak się pojawiły, gdyż gospodarze coraz częściej pudłowali, a do Sanona zaczęli dołączać w ataku inni gracze. Najbardziej aktywni byli Kadre Gray (14 pkt) i Jakub Urbaniak (9 pkt), chociaż można mieć zastrzeżenia do ich skuteczności – łącznie trafili tylko 7 z 26 rzutów z gry.
W czwartek kwarcie z dystansu wstrzelił się również Błażej Kulikowski i po jego trzecim trafieniu zza linii 6,75 metra przewaga gospodarzy zmniejszyła się tylko do ośmiu punktów (75:67). Na zejście do jednego posiadania zabrakło już jednak czasu, a wygraną Arisu do końcowej syreny pilotował rozgrywający Bryce Jones, zdobywca 28 punktów i prawie bezbłędny na linii rzutów wolnych, skąd trafił 17 z 18 prób. 20 punktów dodał Arnoldas Kulboka (4×3).
Porażka w Salonikach jest czwartą przegraną Śląska w sześciu spotkaniach EuroCupu. Szansy na trzecią wygraną wrocławianie będą szukać w najbliższy wtorek, gdy we własnej hali podejmą niemiecki Veolia Towers Hamburg. Wcześniej, gdyż już w sobotę 8 listopada zagrają z Kingiem Szczecin w rozgrywkach Orlen Basket lIgi, także w meczu rozgrywanym na własnym parkiecie.