Strona główna » Znamy komplet półfinalistów 1. ligi – to Spójnia rzuci wyzwanie ŁKS Łódź! Ale Spójnia ma też problem

Znamy komplet półfinalistów 1. ligi – to Spójnia rzuci wyzwanie ŁKS Łódź! Ale Spójnia ma też problem

0 komentarzy
PGE Spójnia ostatnim półfinalistą Pekao 1 ligi. Po meczu (niemal) pełnej dominacji pokonała ekipa ze Stargardu Deckę Pelplin 93:78 w meczu decydującym o awansie. Gospodarze zachowali szansę błyskawicznego powrotu do PLK, ale sukces okupili urazem jednego ze swoich liderów. 

Ile w świecie sportu mogą znaczyć dwa lata? Sympatycy stargardzkiej Spójni boleśnie mogą się przekonać, że wiele. Ich ulubieńcy nie tak dawno wygrywali mniej więcej o tej porze roku decydujący piąty mecz we Włocławku z faworyzowanym Anwilem, przebijając się w sensacyjnym stylu do najlepszej czwórki w Polsce.

Niemal 2 lata później też zagrali mecz typu “win or go home” – tyle że szczebel rozgrywkowy niżej z niżej rozstawioną Decką Pelplin. 

Stargardzianie wciąż aspirują do szybkiego powrotu do PLK i mocno rozpoczęli mecz – od serii 8:0. Przewaga fizyczności pozwalała im ograniczać poczynania gości, którzy pierwsze punkty zdobyli z linii rzutów wolnych po niemal czterech minutach. Pierwszy raz z gry trafili dopiero po sześciu minutach od rozpoczęcia spotkania.

Trener Decki Rafał Knap dysponując młodymi polskimi podkoszowymi nie miał wiele pola do manewru. Środkowy Spójni Ilja Gromovs wygrywał większość pojedynków podkoszowych. W wielu sytuacjach rywale decydowali się go faulować. Trzeba przyznać, że taktyka hack-a-Gromovs miała sens – Łotysz trafił jedynie połowę z 10 wykonywanych rzutów wolnych.

Trener Spójni Marek Popiołek mógł tego dnia liczyć na swoich strzelców. Duet Jakub Karolak & Wojciech Czerlonko trafił w całym meczu 8 z 17 rzutów z dystansu. Choć jego drużyna już w drugiej kwarcie prowadziła nawet różnicą 18 punktów, to schodząc do szatni trener gospodarzy miał jeszcze sporo pracy do wykonania. Z tyłu głowy miał bowiem na pewno przegrane mecze “Biało-bordowych” w tej serii. Przecież w obu Spójnia oddawała znaczące przewagi – 17 punktów w drugim meczu oraz 16 w Pelplinie w czwartym starciu.

Nic trzy razy się nie zdarza! Trójka Karolaka, akcja 3+1 w wykonaniu Czerlonki i ni stąd ni zowąd gospodarze prowadzili już różnicą 24 punktów (63:39). Zmora słabszych drugich połów znów dopadła jednak przynajmniej po części drużynę ze Stargardu.

Przygaszony w pierwszej połowie MVP sezonu zasadniczego, Jayden Coke-Domingue zdobył do przerwy zaledwie 4 punkty. W drugiej w najtrudniejszym momencie dla Decki wziął drużynę na swoje barki i w głównej mierze to on, zdobywając w samej trzeciej odsłonie 13 punktów, przyczynił się do odrobienia znacznej części strat do gospodarzy. W pewnym momencie przewaga Spójni zmniejszyła się do zaledwie 10 “oczek”.

Trener Popiołek musiał wstrząsnąć drużyną, aby ta dowiozła zwycięstwo do końca. Z pewnością gospodarzom sprawy nie ułatwił uraz Jalena Raya, odniesiony w trzeciej kwarcie i wykluczający go z gry do końca meczu. Gdyby okazał się poważniejszy, byłby jeszcze większym problemem dla drużyny ze Stargardu w kolejnych meczach.

Przy absencji Raya trener Spójni nieco odważniej sięgnął po Wiktora Rajewicza, który w tej serii odgrywał wcześniej marginalną rolę. Ten początkowo popełnił szybkie trzy przewinienia, ale trener mu zaufał. Koszykarz odpłacił się świeżą energią, dając potrzebny jak tlen impuls i – przede wszystkim – dwie “trójki”. Cichy bohater!

Spudłowany lay-up bez obrońcy Coke-Dominguesa, czy airball Mariusza Konopatzkiego podcięły totalnie skrzydła gościom, a Spójnia pomimo perypetii w trzeciej kwarcie bez większych problemów dowiozła awans do półfinał 1. ligi, w którym zmierzy się z ŁKS Łódź. Serię ćwierćfinałową z Decką Stargardzianie wygrali 3:2.

Liderami punktowymi Spójni okazali się Karolak oraz Wojciech Czerlonko (obaj po 17 punktów, ten drugi także 11 zbiórek i 7 asyst), a waleczny na deskach Jarosław Mokros był bliski double-double (8 punktów i 10 zbiórek). Dla Decki najlepiej punktował lider zespołu, Coke-Domingue (23 punkty i 8 zbiórek). 18 punktów przy skuteczności 3/6 zza łuku dołożył Filip Siewruk.