Strona główna » Śląsk rozstrzelany w Toruniu! We Wrocławiu mają problem – to już oficjalnie kryzys u progu playoff

Śląsk rozstrzelany w Toruniu! We Wrocławiu mają problem – to już oficjalnie kryzys u progu playoff

0 komentarzy
Jeśli ktoś miał jeszcze wątpliwości, czy w kontekście ostatniej formy koszykarzy Śląska zasadne jest używanie słowa „kryzys”, po wtorkowym meczu w Toruniu może się ich wyzbyć. Niedawny faworyt do tytułu mistrzowskiego po trzech kolejnych porażkach we wtorek poległ także z Twardymi Piernikami. W fatalnym stylu, tracąc aż 113 punktów.

Jeden mecz można przegrać zawsze. Nawet najlepszym drużynom zdarza się słabszy dzień. Wydawało się, że Śląskowi przydarzył się niespełna dwa tygodnie temu, gdy w ostatnim meczu przed własnymi kibicami przed rundą playoff ekipa Ainarsa Bagatskisa nie zdołał pokonać Stali.

Dwie porażki z rzędu to też nie jest żaden dowód tego, że zespół zaczyna pogrążać się w kryzysie. Nawet, jeśli traci w nim ponad 100 punktów – jak Śląsk w starciu z Arką w Gdyni.

Niepowodzenie w Świętej Wojnie PLK we Włocławku? Też można było próbować jakoś tłumaczyć – choćby rosnącą formą będącego na fali wznoszącej rywala.

Ale przegrać w tak fatalnym stylu z Twardymi Piernikami, czyli z tą samą drużyną, która cztery dni wcześniej na własnym parkiecie nie podjęła walki ze ścigającym fazę play-in Górnikiem Wałbrzych?

Stracić w starciu z rywalem, który cztery dni wcześniej ledwo uzbierał 73 punkty tych punktów aż o 40 (!) więcej?

Przedstawiciele Śląska z kapitanem zespołu Jakubem Niziołem na czele w ostatnich dniach nie ukrywali, że zespół gra słabiej, ale tak dużej wpadki jak ta, która przytrafiła się WKS we wtorek w zaległym meczu w Toruniu jednak trudno było się spodziewać.

W żadnej z kwart goście nie zdołali zatrzymać przeciętnej drużyny z Toruniu poniżej granicy 25 punktów. W aż dwóch stracili ich ponad 30. Świetna skuteczności gospodarzy w rzutach za 3 (13/22) nie wzięła się znikąd. Gdyby powiedzieć, że koszykarze z Wrocławiu w tym meczu podejmowali jakiekolwiek poważniejsze próby defensywne, byłoby to nadużycie.

Z ospałej gry rywali skrzętnie skorzystał Tyler Parsons, który zdobył 30 punktów, trafiając 10 z 17 rzutów za 3. Po 20 punktów dołożyli Mateusz Szlachetka (8/9 z gry!) i Aljaz Kunc (6/11). Podobnych akcji jak ta poniższa – bez nadmiernej reakcji defensywy Śląska – było w tym meczu mnóstwo.

Śląsk grał w tym sezonie długo znakomicie, imponując także w kilku meczach EuroCup i mógł uchodzić za faworyta do mistrzostwa. Ostatnie cztery mecze w jego wykonaniu mogą jednak kibiców z Wrocławia i szefów drużyny mocno niepokoić. Brak leczącego uraz Noah Kirkwooda może tylko co najwyżej w niewielkiej części tłumaczyć fatalną postawę zespołu.

Najskuteczniejsi w barwach Śląska byli we wtorek Issuf Sanon (25 pkt) i Kadre Gray (21). Goście oddali aż 81 rzutów z gry – o 14 więcej od rywali, którzy grając bez większej presji imponowali skutecznością, ale też zdecydowanie częściej popełniali błędy (20 strat Twardych Pierników, przy zaledwie 8 WKS).

Dwie kolejki przed zakończeniem rundy zasadniczej Śląsk z bilansem 18-10 spadł na czwarte miejsce w tabeli. Kolejny mecz Wrocławianie rozegrają z Zastalem w Zielonej Górze, a w ostatniej kolejce zmierzą się w Krośnie z outsiderem tabeli PLK.