Strona główna » Ruszyła PLK! Poznaj pięciu bohaterów z drugich stron gazet

Ruszyła PLK! Poznaj pięciu bohaterów z drugich stron gazet

0 komentarzy
Inauguracyjna kolejka PLK przyniosła kilka świetnych występów ligowych gwiazd – Marc Garcia, Victor Sanders i Zac Cuthbertson nie zawiedli nikogo. Ale my zwróciliśmy też uwagę na kilku robiących świetne wrażenie graczy, dla których trenerzy przewidywali raczej role drugoplanowe. Tę piątkę warto obserwować!

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Szymon Ryżek (MKS Dąbrowa Górnicza)

Pięć punktów, trzy zbiórki, 2 przechwyty i asysta? Dorobek, który nie powala? Na pierwszy rzut oka – tak. Ale 25-latek był kluczowym graczem MKS w momentach, gdy zespół napędzany przez hiszpańsko-katalońsko-chilijski silnik zyskiwał w sobotę przewagę nad wicemistrzami Polski. Boris Balibrea mógł być z Ryżka naprawdę zadowolony. Wprawdzie 25-latek musiał opuścić boisko już po niespełna 15 minutach z powodu pięciu fauli, ale jego wysiłek nie poszedł na marne – w tym czasie MKS okazał się lepszy od Śląska aż o 21 punktów.

Przypomnijmy – Ryżek jeszcze w sezonie 2021/22 zszedł do I ligi, by grać w Starogardzie Gdańskim. W poprzednim był graczem drugiego planu ratującego się przed spadkiem GTK. W rozpoczętych rozgrywkach może pełnić podobną rolę w zespole z większymi ambicjami. Postęp!

Paul Scruggs (Trefl Sopot)

Właściwie – drugi nieco podobny przypadek. Scruggs w meczu z Anwilem we Włocławku pięć fauli też popełnił w ciągu kwadransa, lecz przebywając na boisku udowodnił, że Żan Tabak może mieć z niego pożytek. 11 punktów (3/7 z gry), 3 asysty, 2 zbiórki, blok i mnóstwo (momentami zbyt) mocnego nacisku na obwodowych graczy rywali.

25-letni Amerykanin jeszcze lepiej wypadł w czwartkowym meczu o SuperPuchar, gdy do 19 punktów dołożył aż 9 fauli wymuszonych na rywalach. Jak na „gracza z odzysku” (w poprzednim sezonie z powodu kontuzji w ogóle nie grał), najtańszego obcokrajowca w zespole, debiutującego na europejskich parkietach – lepiej niż dobrze!

Biram Faye (Sokół Łańcut)

Gdy zdobywał nagrodę MVP turnieju przedsezonowego o mistrzostwo Podkarpacia, można było to tłumaczyć tym, że wszyscy rywale pochodzili z niższych lig. Gdy we wczorajszym meczu w Szczecinie już w pierwszej połowie zdobywał 16 punktów, trafiając komplet sześciu rzutów z gry i 2/3 wolne – wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Mówimy o koszykarzu, który w sezonie 2021/22 grał w lidze kosowskiej i nie był w niej żadną wielką gwiazdą. Występy w poprzednim zakończył na zaledwie 11 meczów – trzech w Izraelu i ośmiu w drugiej lidze hiszpańskiej. Szału nie było.

Trener Sokoła Marek Łukomski też ewidentnie dostrzega mankamenty Senegalczyka, gdyż mimo produktywności po atakowanej stronie boiska 23-latek spędził wczoraj na boisku niespełna 18 minut, a po przerwie oddał tylko dwa rzuty.

Ale jako niskobudżetowy zmiennik dla Adama Kempa, Faye prezentuje się naprawdę więcej niż solidnie!

Liam O’Reilly (Start Lublin)

Teksańczyk irlandzkiego pochodzenia wszedł w piątek w buty nieobecnego Jakuba Karolaka i potwierdził, że trener Artur Gronek będzie mógł na niego w tym sezonie liczyć. Rzutem na pewno O’reilly będzie groził (7/12 z gry, 3/7 za 3), tworząc z Karolakiem bardzo interesujący duet strzelb. Choć dołączył do Startu tuż przed rozpoczęciem sezonu, inauguracyjny mecz zakończył z dorobkiem 23 punktów, będąc najlepszym strzelcem drużyny.

Ale tym, na co szczególnie będziemy zwracać uwagę w kolejnych meczach Startu jest jednak umiejętność nowego gracza zespołu do kreowania pozycji dla kolegów. W dwóch poprzednim sezonach w słabszych ligach – odpowiednio szwedzkiej i węgierskiej – O’Reilly notował średnio 6.8 oraz 5.3 asysty. W pierwszym meczu ligowym w PLK – miał ich 7. W sparingu tuż przed rozpoczęciem sezonu – aż 9. Warto obserwować!

On naprawdę może z Jabrilem Durhamem stworzyć ciekawy teksański duet, który sterroryzuje jeszcze niejednego rywala lepszego od ekipy z Torunia.

Emmanuel Little (Dziki Warszawa)

Matt Coleman III ma być boiskowym generałem beniaminka z Warszawy, a Dominic Green – zwany przez niektórych ekspertów Scottie Pippenem PLK – potencjalnie jego największą gwiazdą. Z grą Little’a trener Dzików Krzysztof Szablowski mógł wiązać przed pierwszym meczem, nieco – nomen omen – mniejsze nadzieje. Można było wręcz mieć wątpliwości, czy Little jak na warunki naszej ligi nie okaże się zbyt… mały.

Sprawia wrażenie gracza chaotycznego, często chce robić na boisku zbyt wiele, ale jeśli twój najtańszy obcokrajowiec w składzie w starciu z brązowym medalistą poprzedniego sezonu dostarcza ci 18 punktów i 11 zbiórek to możesz być z niego zadowolony. Trener Szablowski, oglądając powtórkę meczu ze Stalą i wspominając decyzję o transferze skrzydłowego, który w poprzednim sezonie grał dobrze w najlepszym zespole ligi bośniackiej, lecz sprawiał tam też trochę pozaboiskowych problemów, może się póki co uśmiechać. Szeroko.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>