Od razu dobra informacja dla kibiców – transmisja ze środowego meczu Śląska planowana jest na kanale Polsat Sport 3, zdecydowanie bardziej dostępnym niż kanały premium, na które ostatnio bywaliśmy skazani.
Śląsk w pierwszej rundzie rozgrywek EuroCup wygrał cztery z dziewięciu meczów. Fakt, że Towers Hamburg pozostaje w grupie A jedynie dostarczycielem punktów sprawia, że w bezpośrednią walkę o sześć czołowych miejsc w grupie, gwarantujących awans do dalszych gier uwikłanych jest aż 9 ekip. Sześć spośród nich (Cluj, Manresa, Reyer, Neptunas, Aris i Śląsk) ma bilans taki jak wrocławianie lub niewiele lepszy. Sporo wskazuje na to, że do awansu może być konieczne wygranie także czterech spotkań w rundzie rewanżowej. Co warto podkreślić: Śląsk wszystkie zwycięstwa odniósł we Wrocławiu (bilans 0–4 na wyjazdach). Aby myśleć o 7-8 zwycięstwach na koniec sezonu zasadniczego, powinien zacząć wygrywać również na parkietach rywali.
Pierwsza okazja ku temu nadarza się już w środę. Poza zwycięstwem i dwoma punktami w pierwszej kolejności, w dalszej stawką będzie także obrona dziesięciopunktowej zaliczki z pierwszego meczu drużyn (95:85 dla wrocławian). Neptunas, którego siły pod koniec września mogliśmy nieco nie doceniać, w EuroCup wygrał później z Manresą, Olimpiją, Hamburgiem, a ostatnio zaszokował kibiców klubu Mateusza Ponitki, demolując Bahcesehir w Stambule. Bilans 7–3 i trzecie miejsce w tabeli ligi litewskiej to również niezłe osiągnięcia – na miarę pozycji Neptunasa w litewskiej hierarchii i aspiracji klubu (w tym sezonie to właśnie rywal Śląska wraz z Lietkabelis tworzy grupę pościgową za duetem litewskich potentatów Żalgirisem i Rytas).
Zwykle przedstawienie rywali polskich zespołów w pucharach w rundzie rewanżowej traktujemy jako przypomnienie najważniejszych postaci i rotacji w zespołach. Skupiamy się bardziej na zmianach, które zaszły od pierwszego meczu niż na powielaniu encyklopedycznych faktów związanych z karierami zawodników. W tym przypadku od 29 września w Neptunasie zmieniło się jednak tak wiele, że powinniśmy napisać zupełnie nowy tekst – niemalże o drużynie, której w tym sezonie jeszcze nie widzieliśmy.
Co zmieniło się w ekipie czterdziestoletniego trenera Gediminasa Petrauskasa? Tak jak przed dwoma miesiącami o sile obwodu klubu z Kłajpedy stanowi duet świetnie znanych reprezentantów Litwy i Łotwy: Arnas Velicka (PG, 195/26) i Rihards Lomazs (G, 189/29). Obwodowi liderzy uzupełniani są podobnie jak na początku sezonu przez byłego gracza ligi fińskiej i łotewskiego VEF Harrisona Cleary’ego (G, 185/28), a na pozycji nr 2 może grać także Arnas Berucka (G/F, 196/28). Pewnym zaskoczeniem jest rosnąca w zespole rola weterana Mindaugasa Girdziunasa (G, 188/36), który meczem we Wrocławiu dopiero rozpoczynał sezon.
Wśród wyższych graczy wyróżnia się Zane Waterman (PF, 203/30). W ostatnich tygodniach osoba byłego gracza bydgoskiej Astorii była jedynym podobieństwem formacji skrzydłowych i podkoszowych drużyny z Kłajpedy w porównaniu do meczu z Hali Stulecia. Amerykanin Jordan Tucker (F, 200/27) spisywał się słabo, ale po rozwiązaniu kontraktu na Litwie odnalazł się w zespole z Ligi Mistrzów (Chalon). Ostatnio nieobecny był również najlepszy strzelec drużyny Donatas Tarolis (PF, 205/31), który pod koniec listopada uszkodził więzadło MCL (poboczne przyśrodkowe kolana) i musi pauzować przez ok. trzy tygodnie. Jego powrót na boisko przewidywany jest niebawem, ale występ w meczu ze Śląskiem pozostaje niepewny.
Znacznie poważniejszej kontuzji doznał najlepszy zbierający poprzedniego sezonu litewskiej LKL Martynas Pacevicius (C, 206/28) – on prawdopodobnie w tym sezonie już nie zagra. Kapitan Neptunasa zerwał to samo więzadło, które naciągnął Tarolis i jego przerwa musi potrwać 6 miesięcy. Na domiar złego, z klubu z powodów osobistych wyjechał pochodzący z Kanady reprezentant Czech James Karnik (C, 206/27). W ten sposób, w zespole z portowego miasta nie grali ostatnio zawodnicy, którzy przed sezonem planowani byli do roli pierwszej „trójki” (Tucker), pierwszej „czwórki” (Tarolis) i obu „piątek” (Karnik i Pacevicius).
Ubytki w składzie Neptunasa zostały częściowo uzupełnione. Ten na pozycji nr 3 i 4 dzięki powrotowi po kontuzji Vitalijusa Kozysa (F, 201/26), który zaczął sezon z ponad miesięcznym opóźnieniem i nie oglądaliśmy go we Wrocławiu. Braki podkoszowe klub uzupełnił dwoma transferami – bezrobotnego w tym sezonie Aurimasa Majauskasa (F/C, 202/32) – byłego gracza Jonavy, ale także klubów z Londynu, Kijowa i z NCAA oraz ściągniętego z… Urugwaju Egidijusa Mockeviciusa (C, 208/33). Doświadczony center i były gracz choćby Pesaro, Fuenlabrady, Le Mans czy Wolves został wezwany z koszykarskiej emerytury i w pierwszym meczu z Bahcesehirem wspomógł drużynę ośmioma punktami i ośmioma zbiórkami. Majauskas również grał sporo i zapisywał się w protokole – w pucharowych meczach z Arisem i Bahcesehirem zagrał w sumie 40 minut, miał łącznie 16 punktów i 8 zbiórek.
Co ciekawe, po tak przebudowanym zespole nieszczególnie widać spadek jakości, czego dowodem jest niedawny mecz z Bahcesehirem, w którym Neptunas trafił 18 z 36 rzutów z dystansu.
Pod nieobecność Tarolisa najlepszymi graczami ostatnich tygodni wśród zawodników litewskiego przeciwnika Śląska byli przede wszystkim Velicka (23 pkt. w ligowych meczach z Jonavą i Juventusem, 18 w Stambule) i Lomazs – 26 pkt. w przegranym meczu w Salonikach. Na przestrzeni sezonu, oprócz kontuzjowanego Tarolisa i nieobecnego już w zespole Karnika, dwucyfrowe średnie punktowe w EuroCup notują Velicka (13), Lomazs (15) i Waterman (11). Warto docenić też fakt, że Velicka jest zdecydowanie najlepszym asystentem rozgrywek EuroCup (śr. 8.0 as. na mecz) oraz za plecami Ozdemiroglu drugim najlepszym przechwytującym (śr. 2.0 prz.).
W meczu rozgrywanym w nowoczesnej Švyturys Arenie (wypełnianej przez fanów Neptunasa zazwyczaj w jednej trzeciej) nie powinno zabraknąć emocji. Pomimo ostatniej wysokiej porażki w Lublanie, Śląsk swoją grą wciąż rozpala optymizm swoich kibiców i daje nadzieję na walkę o awans do fazy playoff EuroCup. Począwszy od starcia w Kłajpedzie dla Śląska w tym kontekście nie ma już meczów nieważnych.