Strona główna » Shane Hunter: Chcieliśmy wygrać jak najwyżej, ale nie chodziło o to, by coś udowadniać Zastalowi

Shane Hunter: Chcieliśmy wygrać jak najwyżej, ale nie chodziło o to, by coś udowadniać Zastalowi

0 komentarzy
– Wiedziałem, że PLK to dobre miejsce do rozwoju i pod tym kątem na pewno jestem zadowolony. Liga jest na fajnym poziomie, cały sezon była wyrównana, ale od pewnego czasu my po prostu gramy coraz lepiej. Czasami w PLK jest ciężko fizycznie, ale końcówka sezonu to już sama przyjemność – mówi Shane Hunter po zwycięstwie 104:82 Legii w drugim meczu finału PLK z Zastalem.

Krzysztof Radziwanowski: Czuliście presję po przegranej w pierwszym meczu czy też szybko o niej zapomnieliście i w środę nie miała ona już znaczenia?

Shane Hunter: Na pewno mieliśmy z tyłu głowy jaki jest wynik serii, ale raczej staraliśmy się zbyt często na niego nie patrzeć. Zadanie mamy cały czas to samo – zdobyć tytuł. Niezależnie od wyników chcemy wygrywać wszystkie mecze po kolei.

Ale oglądając mecz można było odnieść wrażenie, że chcieliście coś udowodnić Zastalowi, wygrać ten mecz jak najwyżej, nawet gdy przewaga była już spora?

Na pewno chcieliśmy wygrać jak najwyżej, to jasne. Tu nie chodziło jednak o to by coś udowodnić przeciwnikowi, bardziej o nas. O budowanie ducha drużyny. Fajnie że młodsi zawodnicy też mogli wystąpić w finałach, a nasi kibice zobaczyć naprawdę dużo punktów w naszym wykonaniu.

Jak patrzysz na naszą ligę po rozegraniu całego sezonu i kolejnych meczów w playoff? Tak sobie wyobrażałeś PLK przed sezonem?

Nie ukrywam, że nie miałem bardzo konkretnych oczekiwań. Wspólnie z agentem uznaliśmy, że to będzie dobre miejsce do rozwoju i pod tym kątem na pewno jestem zadowolony. Liga jest na fajnym poziomie, cały sezon była wyrównana, ale od pewnego czasu my po prostu gramy coraz lepiej.

Czasami w PLK jest ciężko fizycznie, ale końcówka sezonu to już sama przyjemność.

Czasami zdarza się, że rzucasz nawet za 3 punkty, ale w meczu nr 2 zdarzało się, że nie brałeś nawet zupełnie otwartych rzutów. Jak na takie sytuacje patrzycie z trenerem?

Haha, no tak. Można powiedzieć, że to… skomplikowane. Ogólnie jako rzucający nie czuję się najgorzej, zawsze mogłem liczyć na swoją rękę, która była nieźle ułożona do rzutów. Z drugiej strony wiemy jednak, że są w naszej drużynie lepiej rzucający koszykarzy i co do zasady staram się podawać piłkę raczej do nich.

Dzisiaj zaliczyłeś 5 asyst, wykonałeś kilka naprawdę ciekawych podań. Realizujesz się jako rozgrywający?

Czasami faktycznie trochę tak jest, ale oczywiście bardziej z przymrużeniem oka. Wiadomo, że to nie ja odpowiadam za organizację naszej gry i mam wiele innych zadań. Ale jeśli widzę kolegę, który jest lepiej ustawiony, zawsze staram się podać mu jak najlepiej. Nigdy nie patrzę wyłącznie na swoje punkty.