Najbliższy rywal Trefla to 10. zespół poprzedniego sezonu Bundesligi, który w pucharach debiutował dwa lata temu. W przeciwieństwie do pierwszego sezonu w Europie, gracze Rostock Seawolves w swoim drugim podejściu do rozgrywek FIBA Europe Cup wywalczyli awans do najlepszej szesnastki, przegrywając tylko jeden z sześciu meczów – w Porto. W Bundeslidze bilans 4-4, podreperowany po ostatnim zwycięstwie w Bambergu, plasuje drużynę mniej więcej w połowie stawki.
Od początku listopada na obu frontach Rostock doznał tylko jednej porażki w siedmiu meczach!
Drużyną z Rostocka zarządza oczywiście świetnie znany polskim kibicom koszykówki Przemysław Frasunkiewicz, co czyni mecz Trefla w Niemczech drugim starciem – po niedawnym meczu Śląska z Arisem – w którym polski zespół gra przeciwko polskiemu trenerowi prowadzącemu pucharowy zespół z innego kraju. Oprócz head coacha, który dwukrotnie zdobywał brązowe medale polskiej ligi i zdobywał sam FIBA Europe Cup trzy sezony temu, nie zapominamy też o pracującym w Rostocku asystencie Piotrze Blechaczu.
Zaufanym człowiekiem Frasunkiewicza w Seawolves jest też Łukasz Kolenda (G, 195/26) – reprezentant Polski, były gracz Arki, Śląska i oczywiście Trefla, co dodaje nieco „podtekstu” środowemu meczowi. Obecny sezon jest pierwszym Łukasza poza PLK i radzi sobie co najmniej nieźle – średnia 13 pkt. na mecz to drugi najlepszy wynik w zespole w meczach ligowych, a skuteczność 44 proc. za 3 przy ponad pięciu próbach na mecz możemy określić tylko jednym słowem – znakomity!
Z występów w lidze polskiej pamiętamy też Kassima Nicholsona (F, 200/26) i Andy Van Vlieta (F/C, 213/30). Nicholson po dwóch sezonach na Węgrzech trafił do mającego duże aspiracje Kinga, ale w poprzednim sezonie poza dobrą grą indywidualną w obronie, a momentami również w ataku (śr. 10 pkt., 39 proc. za 3) do „wrycia” się w pamięć kibiców Nicholsonowi w Szczecinie zabrakło po prostu sukcesu drużyny. Do ekipy Frasunkiewicza Amerykanin dołączył po kontuzji kończącej sezon Robina Amaize (G/F, 196/31). Z kolei reprezentant Belgii grał w PLK półtora roku i zaliczył 45 meczów dla Trefla. W połowie zeszłego sezonu zamienił Sopot na ateńskie Maroussi, by ostatecznie sezon zakończyć we Francji, grając dla Gravelines.
Obok Kolendy na parkiecie w formacji obwodowej Wilków Morskich zobaczymy najczęściej któregoś z amerykańskich obrońców: weterana DeAndre Lansdowne’a (PG, 188/36) lub TJ Crocketta (G, 187/26), wracającego ostatnio po krótkiej przerwie w grze. Starszy z Amerykanów w poprzednich latach był ważną częścią Chemnitz (włącznie ze zdobyciem FIBA Europe Cup), wcześniej sprawdzał się przez kilka sezonów na poziomie Ligi Mistrzów we francuskim Strasbourgu. Młodszy gra trzeci sezon w Bundeslidze (dwa poprzednie w Brunszwiku), ale po Europie tułał się już jako dwudziestolatek m.in. w niższych ligach Hiszpanii, Turcji i Niemiec. Ważną postacią na obwodzie bywa także rezerwowy rozgrywający Elias Baggette (PG, 181/23), grający w Rostocku drugi sezon były młodzieżowy reprezentant Niemiec.
Obok wspomnianego wcześniej Nicholsona najważniejszym graczem na pozycjach 3 i 4 jest Amerykanin D’Shawn Schwartz (F, 199/26) – skrzydłowy o podobnych do Nicholsona parametrach, ale zorientowany bardziej na punktowanie (42 proc. za trzy) niż na bycie najlepszym obrońcą zespołu. Jego początek sezonu był zdecydowanie bardziej okazały niż obecne osiągnięcia, ale grającego w Seawolves drugi sezon Amerykanina i tak określimy jako najważniejszą opcję w ofensywie drużyny. Backupem na pozycjach skrzydłowych jest przede wszystkim lokalny gracz Sid-Marlon Theis (PF, 205/32), grający tu od czasów 2. Bundesligi – szósty sezon.
W formacji podkoszowej Seawolves obok wspomnianego Belga z doświadczeniami z PLK znajdziemy przede wszystkim Kanadyjczyka Owena Klassena (C, 208/34). Były reprezentant Kanady (m.in. mundial 2019) to podkoszowy o zupełnie innej charakterystyce niż jeden ze „złotych strzałów” Frasunkiewicza w poprzednim sezonie – Malik Osborne. Kanadyjski weteran, który ostatnie pięć lat spędził w Bundeslidze nie jest szczególnie istotnym elementem ofensywy Seawolves, ale jest kluczem w kontroli zbiórki ekipy z północy Niemiec.
Seawolves lepiej stoją w rankingach defensywnych niż ofensywnych Bundesligi, biorąc pod uwagę statystyki zaawansowane. Rostock jest jedną z lepiej zbierających w ataku drużyn, ma trzeci najniższy procent strat i – w przeciwieństwie do zeszłego sezonu – oddaje dużą liczbę rzutów za 3 – aż 32 na mecz, co stanowi prawie połowę wszystkich rzutów z gry. Drużynowa skuteczność zza łuku nie powala – to 33 proc., choć trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że wynik, który w PLK byłby jednym z najgorszych, w Bundeslidze plasuje zespół polskiego trenera mniej więcej w połowie stawki.
Co do statystyk indywidualnych, ta sama piątka zawodników osiąga dwucyfrowe średnie punktowe zarówno w Bundeslidze jak i w pucharach: Schwartz (odpowiednio 15 i 12), Kolenda (14 i 10), Crockett (11 i 17), Nicholson (11 i 12), Van Vliet (po 10 w obu rozgrywkach). Dodatkowo Lansdowne notuje ponad 5 as. na mecz w pucharach i ponad 4 w lidze, a Klassen odpowiednio 8 i 7 zb. na mecz.
W grupie B tej fazy rozgrywek oprócz Trefla i zespołu z Niemiec są też węgierskie Falco z Szymonem Wójcikiem w składzie oraz faworyt do awansu do ćwierćfinału – hiszpańska Murcia, z którą trzykrotnie w tym sezonie mierzył się już Start Lublin.
Środowe starcie pomiędzy drużyną polskiego trenera i brązowym medalistą naszej ligi będzie można obejrzeć na kanale YouTube FIBA: