Strona główna » Fakty czy plotki? Amerykańsko-rosyjskie tropy izraelskiego trenera Anwilu. W co gra Start i MKS?
PLK

Fakty czy plotki? Amerykańsko-rosyjskie tropy izraelskiego trenera Anwilu. W co gra Start i MKS?

0 komentarzy
„Ronen zna się na rzeczy. Jeśli będą mieli odpowiednich graczy – a Bronek się o to postara – stworzy dobrą drużynę” – opinia na temat byłego trenera reprezentacji Czech, kuszonego obecnie przez Anwil, sporo odsłania, jeśli chodzi o kulisy ostatnich włocławskich poszukiwań. Otwarte pozostaje pytanie – co dalej z Grzegorzem Kożanem? Które jeszcze ławki trenerskie w PLK wydają się być obecnie całkiem mocno rozgrzane?

Jako osoba, która w dzieciństwie oglądała „Ulicę Sezamkową„, fajnie jest po latach choć na chwilę wrócić do tamtych wspomnień i wybrać „liczbę odcinka”.

Dzisiaj będzie nią „323”.

To oczywiście numer kierunkowy do Los Angeles. Dobrze zorientowani ludzie w świecie koszykarskich transferów nie mają wątpliwości, „po jakiej linii” pojawił się w Anwilu temat angażu izraelskiego trenera Ronena Ginzburga.

„Ronen zna się na rzeczy. Jeśli będą mieli odpowiednich graczy – a Bronek się o to postara – stworzy dobrą drużynę” – napisał mi jeden z europejskich skautów, który doskonale sobie zdaje sprawę, że Bronisław Wawrzyńczuk nie ma obecnie nic wspólnego z Anwilem.

Przynajmniej oficjalnie.

O byłym konsultancie ds. sportowych Anwilu, a obecnie skaucie Los Angeles Lakers – któremu wypada przy okazji pogratulować przetrwania czystki w obecnym klubie – piszę oczywiście nieprzypadkowo. Przecież to on w roli dyrektora sportowego ukraińskiego BC Prometey – wzbudzającego duże kontrowersje klubu, który był przecież też swego czasu całkiem poważnie przymierzany do gry w PLK – sprowadził doświadczonego izraelskiego szkoleniowca, który największe sukcesy osiągał wcześniej z Nymburkiem i reprezentacją Czech.

Nie jest też wielką tajemnicą, że prezes Anwilu Łukasz Pszczółkowski cały czas pozostaje z Wawrzyńczukiem w bardzo dobrych relacjach.

Pozostaje zatem czekać na finalizację – albo i zwrot akcji – w trwających negocjacjach. Poza standardowymi zapisami dotyczącymi zarobków oraz celów sportowych, przy ewentualnym angażu Ginzburga we Włocławku pojawiają się jeszcze dwa dodatkowe pytania:

Pierwsze bardzo poważne – co zrobić z Grzegorzem Kożanem?

Drugie, nieco mniej istotne – czy Anwil jest rzeczywiście gotowy dać się wciągnąć w wir wojny twitterowych botów spod znaku „ruskich onuc” i „prawdziwych Polaków”, sprowadzając w 2025 roku do Polski izraelskiego trenera reprezentowanego przez rosyjskiego agenta… znaczy się, menedżera, Stanisława Ryżowa?

W tej ostatniej sprawie pragniemy od razu uspokoić – z tego co słychać, w tym momencie Ginzburga na polskim rynku Ryżow nie reprezentuje.

W co gra Start?

Skoro dzisiejsze „Fakty czy Plotki” zacząłem motywem z „Ulicy Sezamkowej”, wypadałoby go pociągnąć.

Po meczu z Dzikami Warszawa liczbą dnia w Starcie Lublin było „25”. Nie tylko jako różnica punktowa przegranego przez wicemistrzów Polski aż 76:101 spotkania, ale także jako liczba zbiórek w ataku zespołu gości.

Gdy połączymy te dwa elementy w całość, nie powinno dziwić, że po zakończeniu meczu do agentów działających na naszym rynku wyszedł sygnał od trenera Startu Wojciecha Kamińskiego, że chciałby on zatrudnić do swojego zespołu nowego gracza podkoszowego.

Za kogo? Kandydatów jest dwóch.

Pierwszym, tym najbardziej oczywistym jest Bryan Griffin, czyli dotychczasowy podstawowy center lublinian. Amerykanin potrafi efektownie wykańczać akcje, ale statystyki go zdecydowanie nie bronią. 6.6 punktu i 3.8 zbiórki w ciągu niecałych 20 minut gry to wynik daleki od przedsezonowych oczekiwań. Szczególnie, gdy zmiksujemy to z 36-procentową skutecznością w rzutach wolnych i najgorszym w zespole wskaźnikiem „plus/minus”. Auć.

Czarnym – czy w 2025 roku można tak napisać? – koniem nadchodzących zmian w Lublinie może jednak okazać się Tevin Mack. Amerykanin rozpoczął sezon od dużych zdobyczy punktowych. Także w meczach FIBA Europe Cup, ale po listopadowej zmianie agenta zarówno jemu, jak i klubowi nie udało się tego zdyskontować.

Krążące po środowisku opinie dotyczące przyczyn tego niepowodzenia są sprzeczne. Brak ofert dla Macka z jednej strony? Zbyt wysokie oczekiwania Startu co do kwoty buyoutu?

Osobiście nie lubię powiedzenia, że „prawda często leży po środku”, ale w tym przypadku może ono oddawać istotę sprawy.

Tak czy inaczej – zamiast 10 listopada mamy 9 grudnia, a wspomniany Mack – statystycznie wciąż najlepszy strzelec szorujących po dnie ligowej tabeli lublinian – w drugiej połowie meczu z Dzikami już nie pojawił się na parkiecie.

Wnioski na temat przyszłości tego Amerykanina w klubie każdy może wyciągnąć sam.

Czy jednak to nowy gracz z pozycji 5/4 jest największą potrzebą lubelskiej ekipy? Postawa rozgrywającego Elijah Hawkinsa, który w trakcie 280 minut spędzonych na parkiecie zanotował 37 asyst przy 34 stratach pozostaje wielkim problemem w grze Startu.

Problemem, który jak słychać wcale nie zmierza ku rozwiązaniu.

Gorące krzesła

O ile niepewna przyszłość Grzegorza Kożana to bardziej fakt niż plotka, to jakby przyłożyć ucho w różne dziwne miejsca, da się usłyszeć także informacje o innych gorących krzesłach wśród trenerów Orlen Basket Ligi.

Najbardziej zaskakującą była ta, że wygrywając derbowy mecz z GTK Gliwice swoją posadę uratował Krzysztof Szablowski. Według zasłyszanych pomruków po ewentualnej przegranej miał go zastąpić… Artur Gronek.

Ten sam Artur Gronek, który w lutym tego roku odmówił klubowi z Dąbrowy Górniczej. Wówczas ostatecznie z beznadziejnej sytuacji w tabeli (tylko 3 zwycięstwa po 17 kolejkach), ekstraklasowy byt uratował klubowi Francuz Jean-Denys Choulet.

Po derbowej porażce z MKS na włosku wisi za to posada Hiszpana Borisa Balibrei… który w lutym ubiegłego roku był tym trenerem, który opuszczał poprzedni klub w „beznadziejnej sytuacji”.

Teraz GTK ma bilans 2 zwycięstw i 7 porażek, a w roli ewentualnego kandydata do zastąpienia go wymienia się m.in. Chorwata Ivicę Skelina.

Były trener Twardych Pierników Toruń i Legii Warszawa był oferowany również we Włocławku, ale w tym momencie to dla niego zbyt wysokie progi.

W przypadku negocjacji ze Skelinem sam zainteresowany najpierw będzie musiał jednak rozwiązać obowiązującą go umowę z włoskim Trapani, gdzie jest asystentem swojego rodaka, Jasmina Repesy.