Strona główna » RAPORT. Polacy poza PLK: Harding i Petrasek z pucharami, początek inwazji na NCAA. Sochan blisko finału NBA!

RAPORT. Polacy poza PLK: Harding i Petrasek z pucharami, początek inwazji na NCAA. Sochan blisko finału NBA!

0 komentarzy
Kolejni polscy koszykarze podpisują kontrakty w NCAA. Kolejni koszykarze z polskimi paszportami sięgają po europejskie puchary. Gdyby Jerrick Harding został uznany MVP Ligi MIstrzów nikt nie mógłby mówić o niesprawiedliwości. W poniedziałek Igor Milicić, którego przyszłość na stanowisku trenera Arisu stoi pod znakiem zapytania, gra ze swoim klubem mecz o wszystko.

W comiesięcznym cyklu „Polacy poza PLK” Damian Puchalski przygląda się wszystkim zawodnikom i trenerom z polskimi paszportami, którzy kontynuują kariery w zagranicznych ligach. Kolejny odcinek z tego cyklu obejmuje ostatni miesiąc – od końcówki kwietnia aż do dziś.


NA TRENERSKIEJ ŁAWCE

Trener Igor Milicić – Aris (Grecja / EuroCup)

W poniedziałek Aris zagra decydujący (trzeci, przy stanie 1-1) mecz ćwierćfinałowy z AEK Ateny. Wcześniej, w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego, drużyna prowadzona przez polskiego trenera pokonała Panionios (75:66), czym zagwarantowała sobie piąte miejsce przed fazą play-off z bilansem 14-10.

Po kilkunastu dniach przerwy ruszyła ćwierćfinałowa walka z AEK: w pierwszym meczu w Atenach górą byli gospodarze (87:81), a trzy dni później występ Bryce’a Jonesa (28 pkt.) pomógł klubowi z Salonik uniknąć eliminacji. Bez względu na wynik trwającej rywalizacji, sezon Arisu po przyjściu do klubu Milicicia już teraz należy uznać za udany, choć mocarstwowe plany Arisu stawiają pod znakiem zapytania przyszłość trenera w Salonikach. Przypomnijmy jeszcze, że rywalizacja AEK z Arisem rozpoczęła się później niż pozostałe ćwierćfinały, z uwagi na udział ateńczyków w turnieju finałowym Ligi Mistrzów FIBA (o którym więcej przy okazji wątku poświęconego Jerrickowi Hardingowi).

W półfinale ligi greckiej na zwycięzcę rywalizacji AEK i Arisu czeka już Olympiacos.

Trener Przemysław Frasunkiewicz – Rostock Seawolves (Niemcy / FIBA Europe Cup)

Jeszcze w kwietniu awans do fazy play-in wisiał na włosku. Nasz poprzedni raport wypadł w trakcie trzymeczowej serii porażek Seawolves, którzy potem dołożyli do niej jeszcze dwie kolejne przegrane. Ekipie z Rostocka sprzyjał jednak kalendarz rozgrywek i mniej wymagający rywale w trzech ostatnich kolejkach: Jena (89:79), Vechta (90:78) i Hamburg (103:71).

Trzy zwycięstwa kończące sezon zasadniczy pozwoliły zespołowi prowadzonemu przez polskiego szkoleniowca poprawić bilans z 14-17 do 17-17 i zająć 9. miejsce w tabeli Bundesligi. Oznaczało to możliwość zagrania co najmniej jednego meczu fazy play-in. W spotkaniu przedłużającym sezon gracze Frasunkiewicza gładko ograli przed własną publicznością Ludwigsburg (91:71), ale w meczu decydującym o awansie do ósemki nie sprostali na wyjeździe drużynie z Trewiru (69:76), choć wynik spotkania ważył się do ostatnich minut.

Ostatecznie drużyna zajęła 9. miejsce – o jedno wyżej niż w poprzednich, debiutanckich rozgrywkach trenera Frasunkiewicza w Niemczech. Seawolves wyrównali też swój rekord z rozgrywek 2022/23, choć wtedy do 9. miejsca wystarczyło im wygrać o jedno spotkanie mniej.


POLACY W TOPOWYCH LIGACH

Jeremy Sochan (F, 203/23) – New York Knicks (NBA)

Nowojorczycy walczą o awans do Finałów NBA w serii przeciwko Cleveland Cavaliers i prowadzą już 2:0. Sochan jest obecnie 14. lub 15. graczem w rotacji Knicks, ale i tak zagrał w playoff więcej niż można było oczekiwać po końcówce sezonu regularnego i pierwszych meczach przeciwko Hawks.

Dotychczasowy dorobek Polaka to 20 punktów w 22 minuty w pięciu meczach. Szczególnie ciekawy był występ Sochana w meczu nr 5 serii przeciwko Atlancie – 10 punktów w niespełna 3 i pół minuty na boisku (4/4 z gry) to jeden z najkrótszych pobytów zawodnika na parkiecie, potrzebnych do zgromadzenia 10 punktów w playoffowym meczu w całej historii ligi!

Cieszmy się małymi rzeczami! Sochan jest drugim Polakiem w post-sezonie NBA, na co czekaliśmy 8 lat. A za chwilę będzie zapewne pierwszym po 17 latach w finale.

Mateusz Ponitka (G/F, 198/33) – Bahcesehir (Turcja / EuroCup)

Ćwierćfinały ligi tureckiej ruszają za kilka dni, a krótką przerwę pomiędzy końcem sezonu zasadniczego a playoff tureckiej BSL wymusza choćby udział Fenerbahce w najbliższy weekend w Final Four Euroligi. Bahcesehir do walki przystąpi rozstawiony z „trójką” (z bilansem 21-9), a pierwszą przeszkodą w walce o medale będzie Trabzonspor doskonale znanego we Włocławku trenera Selcuka Ernaka. W półfinale może dojść do rewanżu za bolesną porażkę z przełomu marca i kwietnia, kiedy w półfinale EuroCup zespół Polaka musiał uznać wyższość Besiktasu.

Wracając do kapitana naszej kadry – w ostatnim miesiącu zagrał dwa mecze kończące sezon zasadniczy i były one naprawdę udane: 11 punktów (4/5 z gry) przeciwko Petkim i 15 w przegranym meczu z Fenerbahce (4/4 za trzy). Dorobek Ponitki z meczu przeciwko uczestnikowi turnieju finałowego Euroligi to wyrównanie jego rekordu sezonu z… pierwszej ligowej kolejki we wrześniu.

Michał Sokołowski (F, 196/34) – Karsiyaka (Turcja)

Reprezentant Polski został bohaterem Izmiru, po tym, jak niemal równo z końcową syreną „przytomnym” lay-upem zapewnił drużynie utrzymanie w meczu ostatniej kolejki tureckiej BSL przeciwko Bursasporowi (84:82). Chwilę wcześniej drużyna wybroniła ostatnią akcję Bursasporu i gdyby nie akcja Sokoła, doszłoby do dogrywki, w której utrzymanie klubu w BSL nadal wisiałoby na włosku.

Sytuacja Karsiyaki przez cały sezon była trudna. Drużyna okupowała miejsca w strefie spadkowej, jednak nigdy strata punktowa do bezpiecznej pozycji w tabeli nie była większa niż 1-2 punkty. Do ostatniej kolejki o utrzymanie walczyły też drużyny Mersin i Petkim, a sytuacja była o tyle ciekawa, że zespół Polaka miał perfekcyjny remis w meczach bezpośrednich z obiema ekipami: 87:92 i 92:87 z Mersin, 73:85 i 103:91 z Petkim. Przed ostatnią kolejką klub Sokołowskiego miał punkt straty do bezpośrednich rywali, którzy w ostatniej rundzie gier zgodnie przegrali swoje mecze.

Utrzymanie po rzucie Sokołowskiego Karsiyaka zawdzięcza więc bilansowi bezpośrednich meczów rywali – spadkowiczem obok zdegradowanego wcześniej Buyukcekmece została ekipa Mersin, która przegrywała z Petkim różnicą jednego i czterech punktów. Sokołowski w trzech ostatnich występach sezonu zdobywał 9, 15 i 11 punktów. Miał w sumie 12 zbiórek i 4 asysty. Statystyki reprezentanta Polski z całego trudnego sezonu to 10.7 pkt., 4.6 zb., 1.4 as. i 1.2 prz. na mecz.

Sokołowski nie oddawał wielu rzutów, ale miał świetne skuteczności – 56 proc. za dwa, 44 za trzy (36/81 w sezonie) i doskonałe 92 proc. z linii. Co do przyszłości – tureckie media informują o bliskim porozumieniu Polaka z beniaminkiem ligi tureckiej – Cayirova Belediye. Potencjalny przyszły klub Sokołowskiego wygrał ligę TBL (drugi poziom rozgrywek w Turcji) i zapewnił sobie promocję bez konieczności grania w playoff.

Teo Milicić (PG, 192/18) – Ulm (Niemcy / EuroCup) / Orange Academy (3. liga Niemiec)

Klub Bundesligi, w którym swoje szanse dostaje najmłodszy z synów Igora Milicicia, zajął 6. miejsce po fazie zasadniczej (bilans 19-15) i w ćwierćfinałowej serii mierzy się z rozstawionym z „trójką” Bambergiem. Po dwóch wyjazdowych spotkaniach Ratiopharm przegrywa 0-2, a w sobotę seria przeniesie się do Ulm. Teo Milicić w meczu nr 2 zadebiutował w playoff ligi niemieckiej, notując 2 punkty, 2 zbiórki (i 4 faule) w 11 minut na boisku.

Młody rozgrywający uczestniczył też w decydujących meczach Orange Academy – drużyny filialnej byłego mistrza Niemiec, która występuje na trzecim poziomie rozgrywek. Pod koniec kwietnia rezerwy Ratiopharmu uporały się w dwumeczu z rezerwową drużyną Ludwigsburga, następnie po dwóch zwycięstwach nad Bernau awansowały do finału całych rozgrywek, który zapewnił im prawo gry w ProA – na zapleczu Bundesligi w sezonie 2026/27.

W finałowym dwumeczu przeciwko ETB Miners Milicić zagrał tylko raz, ale był to jego najlepszy występ w decydującej fazie sezonu: 24 pkt., 9 zb., 4 as. Co ciekawe, po zwycięstwie 107:71, już bez Teo Milicicia, młodzi koszykarze Orange Academy nie obronili 26-punktowej zaliczki i w Essen przegrali… 53:94, ostatecznie zostając wicemistrzami sezonu na trzecim poziomie rozgrywkowym.

Przyszłość? Jeden z liderów Pomarańczowej Akademii i kolega Milicicia z drużyny – Holender Endurance Aiyamenkhue (rocznik 2007, rok starszy niż Teo) zwiąże się ze słynnym uniwersytetem Arizona. Niewkluczone, że w przyszłości za ocean wybierze się również Milicić.

Łukasz Kolenda (G, 195/27) – Rostock Seawolves (Niemcy / FIBA Europe Cup)

Polak po kilku tygodniach przerwy wrócił do składu Wilków Morskich z Rostocka. Decyzję trenera Frasunkiewicza o jego powrocie na pewno „ułatwiła” złamana kość policzkowa Andy’ego Van Vlieta – a co za tym idzie – koniec kłopotów bogactwa (nadmiaru) obcokrajowców w składzie.

Kolenda wrócił pod koniec kwietnia i nie był to powrót szczególnie udany – 1/6 z gry i 2 punkty to dorobek podobny jak w ostatnim meczu przed przerwą, przeciwko Brunszwikowi. Później było jednak znacznie lepiej – 17 punktów rzuconych Bayernowi (4/5 z dystansu), 13 Jenie, 16 Hamburgowi.

W meczach fazy play-in Polak miał 13 i 6 punktów, trafił łącznie 5/11 za trzy i grał po około 20 minut. Co ciekawe, Phil Greene, sprowadzony do Rostocka, by odgrywać ważną rolę, w dwóch decydujących meczach oddał 2 rzuty z gry i spędził tylko 15 minut na boisku. Wracając do reprezentanta Polski – w debiutanckim sezonie poza PLK zdobywał śr. 10.2 pkt. i rozdawał 2.0 as. na mecz, trafiając bardzo solidne 39 proc. rzutów z dystansu.

Aleksander Balcerowski (C, 218/26) – Unicaja (Hiszpania / Liga Mistrzów FIBA)

Unicaja nie zdobyła Badalony i z Final Four Ligi Mistrzów FIBA wróciła z nieco rozczarowującym trzecim miejscem. Od czasu poprzedniego naszego podsumowania zespół z Malagi wygrał tylko jeden ligowy mecz i po trzech kolejnych porażkach wypadł poza czołową ósemkę ACB.

Pierwszy od czterech lat brak awansu do playoff zespołu prowadzonego przez Ibona Navarro byłby sporą sensacją. Unicaja aktualnie ma bilans 16-15 i jeden zaległy mecz do rozegrania. Tenerife – wzmocnione ostatnio transferem medycznym Elvara i Bilbao z Lukiem Petraskiem w składzie wygrały o jedno spotkanie więcej. Dla jednej z tych trzech ekip zabraknie miejsca w ćwierćfinale. Drużynę z Malagi czekają jeszcze starcia z Joventutem, Rio Breogan i Baskonią, a więc rywalami z 4., 6. i 10. miejsca tabeli ACB – gra Malagi w post-sezonie wcale nie jest taka oczywista.

Balcerowski nieźle pokazał się w decydujących meczach pucharowych, chociaż w półfinale z AEK (8 pkt., 4 zb., 4/5 z gry) miał problemy z faulami. W meczu o brąz zdobył 11 punktów, z czego 7 z linii. Z czterech meczów ligowych, które Polak rozegrał w ostatnim miesiącu, w dwóch osiągał dwucyfrowe zdobycze – 13 punktów przeciwko Lleidzie i 12 z Gran Canarią. W dramatycznym meczu przeciwko rywalom z Wysp Kanaryjskich przegranym 100:101, Olek spudłował aż 8 z 14 wykonywanych rzutów wolnych.

Dominik Olejniczak (C, 213/30) – Tortona (Włochy)

We Włoszech trwają ćwierćfinały. Rozstawiona z „piątką” Tortona po dwóch porażkach przenosi rywalizację z klubem z Wenecji na swój parkiet. Nasz reprezentacyjny center w ćwierćfinałach miał duże problemy z faulami (po 4 w obu meczach) i zdobył łącznie tylko 7 punktów (3/7 z gry).

W trzech meczach kończących sezon regularny Tortony (końcowy bilans 17-11) było dużo lepiej – osiągał dwucyfrowe wartości punktów (10, 10, 12) i zebrał w sumie 18 piłek. Ostatecznie Olejniczak został trzecim zbierającym ligi w sezonie regularnym (śr. 7.3), trzecim najlepszym zbierającym w ataku (3.0), dziesiątym blokującym (0.9) i drugim najskuteczniejszym graczem pod względem rzutów za dwa (67 proc.).

Aleksander Dziewa (F/C, 207/29) – Benfica (Portugalia / Liga Mistrzów FIBA)

Benfica przypieczętowała wygraną sezonu regularnego ligi portugalskiej pewnym zwycięstwem z Vasco da Gama, w którym Dziewa zaliczył jeden z najlepszych występów w tym sezonie: 21 pkt. (8/10 z gry) i 6 zb. Po gładkiej serii ćwierćfinałowej (2-0, +18 i +15) przeciwko Bradze, klub Polaka w czwartek zaczął półfinały, pokonując Oliveirense 98:76.

W ćwierćfinałach Dziewa notował 23 i 11 punktów oraz odpowiednio 6 i 8 zbiórek, w pierwszym meczu półfinałów miał 17 punkt ów (5/6 z gry) i 7 zbiórek. Biorąc pod uwagę cały sezon, Polak został liderem zespołu pod względem sumy (319) punktów. Pod względem średniej (13.2) ustępuje Justice’owi Sueingowi (13.5) – byłemu graczowi Czarnych Słupsk, który jednak opuścił dużą część sezonu.

Wracając do klubu z Lizbony – hegemon ligi portugalskiej jest oczywiście murowanym kandydatem do mistrzostwa kraju, ale po marcowej ligowej porażce z Porto, kolejną rysą na szkle był przegrany ze Sportingiem na początku maja finał pucharu Ligi (Taca de Liga). Benfica uległa rywalom w derbowym pojedynku 77:79, a reprezentant Polski miał 8 punktów i 7 zbiórek.


GRACZE NATURALIZOWANI

Jordan Loyd (G, 193/33) – Efes (Turcja / Euroliga)

Efes, pomimo perturbacji, zdołał zakończyć sezon regularny ligi tureckiej stosunkowo wysoko – przynajmniej jak na miejsce w tabeli, które zajmował przez większość sezonu. 20 zwycięstw w 30 meczach wystarczyło do rozstawienia z nr 4, które da przewagę parkietu w rozpoczynających się lada moment ćwierćfinałach przeciwko Turk Telekom.

Gorszą wiadomością dla Loyda i jego kolegów jest półfinałowy kurs kolizyjny z Fenerbahce. Koniec sezonu zasadniczego dla Efesu to cztery zwycięstwa z rzędu, w tym trzy w okresie objętym tym zestawieniem. Reprezentant Polski zagrał w dwóch z tych meczów, rzucając 13 punktów ćwierćfinałowemu rywalowi z Ankary i 16 drużynie Mersin.

Luke Petrasek (PF, 206/31) – Bilbao (Hiszpania / FIBA Europe Cup)

Nasze poprzednie zestawienie wypadło pomiędzy pierwszym i drugim meczem finałowym FIBA Europe Cup. Kilka dni po nim klub z Kraju Basków sięgnął po to trofeum, odrabiając sześciopunktową stratę z Salonik (89:74). Naturalizowany w Polsce Amerykanin, po bezbarwnym meczu w Grecji (bez punktów, 1 oddany rzut), w decydującym rewanżu był pierwszoplanową postacią swojego zespołu – rzucił 14 pkt., dołożył 4 zb., trafił 5 z 6 rzutów z gry, w tym 3/3 z dystansu i zdobył fibowskie trofeum po raz drugi w swojej karierze, jako jeden z niewielu zawodników w historii. Dwukrotnym triumfem w najniższym z europejskich pucharów może pochwalić się jedynie kilku jego kolegów z Bilbao, którzy byli częścią tej drużyny w zeszłym sezonie (Harald Frey, Bassala Bagayoko, Tryggvi Hlinason, Amar Sylla i Melvin Pantzar). Petrasek jest jedynym, który dokonał tego z dwoma różnymi klubami – Anwilem Włocławek w 2023 i obecną drużyną trzy tygodnie temu.

Jak wspomnieliśmy wcześniej, w zmaganiach ligowych zespół z Bilbao rywalizuje z Teneryfą i Unicają o dwa pozostałe miejsca (7. i 8.) w playoff ACB. Ekipie Petraska do końca sezonu zasadniczego pozostały dwa spotkania, w tym ostatnie, prawdopodobnie decydujące, przeciwko drużynie z Teneryfy. W ostatnich pięciu ligowych kolejkach klub z Bilbao wygrał trzy mecze, a Petrasek w dwóch – przeciwko Granadzie i Lleidzie – notował dwucyfrowe zdobycze punktowe (11 i 10).

Jerrick Harding (PG, 185/28) – Rytas (Litwa / Liga Mistrzów FIBA)

Drugi z naturalizowanych w Polsce Amerykanów, który w minionym miesiącu sięgnął po europejskie trofeum. Klub z Wilna dość niespodziewanie wygrał Ligę Mistrzów FIBA, a Harding był kluczowym graczem półfinału, rzucając Teneryfie 29 punktów (miał też 5 asyst). W wygranym w dramatycznych okolicznościach finale z AEK (92:86) podczas szalonej pogoni Rytas show skradł co prawda Simonas Lukosius, jednak nie można pominąć także wkładu Hardinga (16 pkt., 6 as.) w to zwycięstwo. Pochodzący z Kansas Amerykanin został najlepszym strzelcem rozgrywek (śr. 19.4 pkt./mecz), trafił także do najlepszej piątki sezonu BCL i właściwie nie byłoby żadną kontrowersją, gdyby to reprezentant Polski, a nie Frank Bartley z pokonanego AEK, został MVP tej edycji Ligi Mistrzów.

Przechodząc do rozgrywek ligi litewskiej, w ostatnich tygodniach jak na zawołanie swoje mecze przegrywały zespoły Siauliai i Neptunasa. Gracze Rytas z bilansem 20-12 bez problemu utrzymali więc drugie miejsce w tabeli, choć również im zdarzały się wpadki (71:96 przeciwko Lietkabelis, porażka z Gargzdu).

W maju Harding nie wystąpił w żadnym meczu ligowym, pod koniec kwietnia rzucał 23 pkt. Juventusowi i 13 oraz 7 w meczach ze wspomnianymi rywalami w walce o drugie miejsce w tabeli LKL. Plan Rytas na decydującą część sezonu to odzyskanie mistrzostwa Litwy po roku przerwy, a przynajmniej powalczenie o to z wielkim rywalem z Kowna, ale ćwierćfinały zaczęły się od niespodzianki i czwartkowego zwycięstwa Juventusu nad wicemistrzem Litwy (84:92).

Co ciekawe, z uwagi na niedostępność hali w Utenie kluby uzgodniły odwrócenie roli gospodarzy i gości w pierwszym meczu serii do dwóch zwycięstw. Na boisku ponownie zabrakło Hardinga, ale nieobecności w Rytas było zdecydowanie więcej. Kolejny mecz w Wilnie – w poniedziałek.


MNIEJSZE LIGI

Szymon Wójcik (F/C, 208/27) – Szolnoki Olaj (Węgry)

W lidze węgierskiej trwają właśnie finały, a stan rywalizacji w serii do trzech zwycięstw pomiędzy obecnym i byłym klubem Wójcika to 1-1. W ćwierćfinałach, o których pisaliśmy przed miesiącem, Polak grał sporo (około 20 minut na mecz) i jego wpływ na wynik był zauważalny. Od półfinałów przeciwko Atomeromu i w finałach z Falco trener Vedran Bosnić znacząco zawęził rotację. Wójcik w serii półfinałowej nie zdobył punktów i w trzech meczach zagrał łącznie tylko 16 minut. W dotychczasowych meczach finałowych przeciwko byłym kolegom dwukrotnie spędzał na parkiecie po 11 minut, ale był w tym czasie niezwykle efektywny – 9 i 13 punktów, w sumie 4/6 za dwa, 4/4 za trzy, 4/4 z linii rzutów wolnych. Trzeci mecz finałowy zaplanowano na czwartek, kolejny na poniedziałek.

Mikael Laihonen (PF, 202/32) – Korihait (Finlandia)

Fin z polskim paszportem, którego w tym zestawieniu uwzględniamy raczej jako ciekawostkę, zakończył sezon na półfinale Korisliigi. Laihonen zagrał we wszystkich meczach długiej, siedmiomeczowej serii półfinałowej przeciwko Salon Vilpas – późniejszym mistrzom Finlandii. Były to głównie kilkuminutowe epizody i łącznie 6 punktów zgromadzonych w siedmiu meczach. W starciu o trzecie miejsce przeciwko stołecznym Seagulls (97:77) były gracz klubów z Radomia i Krosna zanotował 10 pkt. i 4 zb. w 19 minut na parkiecie.

Dardan Berisha (G, 190/38) – Peja (Kosowo / liga regionalna ENBL)

Berisha również zakończył sezon na półfinale swojej ligi, a jego klub uległ późniejszemu mistrzowi Kosowa – KB Trepca, w czteromeczowej serii. Berisha, tak jak cały zespół, miał słaby mecz nr 3 – przegrany aż 79:123 (7 pkt., 3/11 z gry byłego reprezentanta Polski). W pozostałych trzech wykazywał się dobrą skutecznością – 19, 14 i 24 pkt. W całym sezonie, który Berisha stracił przez kontuzję niemal w połowie, reprezentant Kosowa notował śr. 11.5 pkt. oraz po 3 zb. i as. na mecz, ale trafiał jedynie 33 proc. zza łuku.

Kuba Wojciechowski (C, 214/36) – Fabriano (3. liga Włoch)

Zanotował 13 punktów i rekordowe w tym sezonie 16 zbiórek w ostatnim meczu sezonu. Jego zespół z bilansem 13-23 zajął ostatecznie 13. miejsce w 19-zespołowej grupie B rozgrywek na trzecim poziomie rozgrywek we Włoszech. Przypomnijmy, że podkoszowy weteran rozpoczynał ten sezon w drugoligowym zespole z Brindisi na krótkoterminowym kontrakcie. Jego poprzedni zespół zakończył rozgrywki na 6. miejscu Serie A2 i odpadł w ćwierćfinale, więc na awans do elity musi poczekać jeszcze co najmniej rok.

Mathieu Wojciechowski (F, 200/34) – Roanne (2. liga Francji)

Zespół Chorale Roanne ponosząc zaledwie 7 porażek w 38 kolejkach wygrał w cuglach francuską Pro B i zapewnił sobie awans do elity bez konieczności rozgrywania play-offów. Jest to powrót dwukrotnego mistrza Francji na najwyższy poziom po dwóch latach od spadku. Mathieu w ostatnim meczu pobił swój punktowy rekord tego sezonu, rzucając 12 punktów (5/6 z gry) przeciwko Pau-Orthez. W całych rozgrywkach notował śr. 4.2 pkt. i 2.6. zb. w około 15 minut spędzanych na parkiecie. Jego kolegą z drużyny był m.in. znany z PLK Szwed Markus Markusson, a na początku sezonu Anthony Durham.

Joel Ćwik (G/F, 196/20) i Zoran Milicić (G, 194/20) – Ulm (Niemcy / EuroCup) / Orange Academy (3. liga Niemiec)

W akapicie o Teo Milicicu wspominaliśmy, że zespół rezerw Ratiopharmu – pomimo porażki w finale 3. ligi – wywalczył awans do ProA. Ćwik był jednym z liderów drużyny w drugiej części sezonu i nie inaczej było w play-offach, w których tylko raz zszedł poniżej 10 punktów. W meczach finałowych były młodzieżowy reprezentant Polski rzucał 14 i 17 punktów ETB Miners. Zoran Milicić również zanotował lepszą drugą część sezonu, a w playoff jego zdobycze oscylowały wokół 10 punktów na mecz (14 i 9 w finałowym dwumeczu).

Ciekawą informacją w kontekście byłego gracza Arki Gdynia są jego przenosiny za ocean. Ćwik w przyszłym sezonie zagra w 1. Dywizji NCAA dla Winthrop Eagles – średniej wielkości uczelni z konferencji Big South, która nie słynie jednak z „produkcji” zawodowych koszykarzy.

Piotr Stelmach (F/C, 205/42) – Hibernians (Malta)

Stelmach i jego Hibernians zostali wicemistrzami Malty po pięciomeczowej serii, ulegając w decydującym meczu 77:98 i w serii 2-3 drużynie Starlites. Klub z miasteczka Paola nie obronił więc tytułu sprzed roku. Polski weteran w pięciu meczach finałowych zdobył łącznie tylko 12 punktów (3/11 za dwa, 2/10 za trzy) – zdecydowanie poniżej poziomu prezentowanego przez większość sezonu (śr. 8 pkt., 40 proc. zza łuku).


ZAKOŃCZYLI SEZON WCZEŚNIEJ

Igor Milicić jr (F, 208/24) – Delaware (G League) – 45 występów w sezonie regularnym, śr. 6.9 pkt. i 4.8 zb. na mecz


ZA OCEANEM W NCAA

Przed miesiącem informowaliśmy o tym, że Silas Sunday i Kacper Kłaczek definitywnie zakończyli swoje kariery akademickie i będą szukać miejsca dla siebie w koszykówce zawodowej. Z kolei Janusz Ratowski, Antoni Siewruk, Przemysław Hartman i Anthony Wrzeszcz trafili na tzw. portal transferowy i będą zmieniać uniwersytet.

W połowie maja wiemy, że Janusz Ratowski zwiąże się z UTEP Miners z konferencji C-USA (tej samej, w której ostatnio grał Anthony Wrzeszcz), a Antoni Siewruk zejdzie poziom niżej – do drugiej dywizji i Saint Anselm College. Nieznana jest przyszłość Iwo Baganca, Aleksandra PachuckiegoPiotra Wińkowskiego. Konkurencja o miejsce w NCAA staje się ogromna i utrzymanie się w lidze akademickiej wcale nie musi być oczywistością.

Joel Ćwik, który trafi do Winthrop, oczywiście nie będzie jedynym nowym polskim zawodnikiem na parkietach 1. Dywizji NCAA. Conrad Luczynski powędruje w odwrotnym kierunku niż Siewruk – z 2. do 1. Dywizji – jego nową uczelnią będzie Central Michigan. Z kolei Gabe Sularskijeden z naszych najzdolniejszych graczy młodego pokolenia nie tylko w gronie tych z polskim paszportem zagra na uczelni Calfornia, z której do NBA trafili Jason Kidd, Shareef Abdur-Rahim, Jaylen Brown, czy też ostatnio Jaylon Tyson.

O potencjalnych przenosinach za ocean mówi się nie tylko w kontekście Jakuba Szumerta, ale także: Maksymiliana Wilczka, Kuby Piśli, Bartosza Łazarskiego, Jacka Ruteckiego, Jakuba Stupnickiego, Jakuba Wojdały, Krzysztofa Kempy czy nawet… Jakuba Urbaniaka.


Na kolejny raport zapraszamy w drugiej części czerwca, kiedy wszyscy zawodnicy, których śledzimy w tym cyklu zakończą swoje sezony.