Nie, to nie jest przypadek, że Niemcy są aktualnymi mistrzami Europy oraz świata w koszykówkce!
Z Leną spotykamy się podczas meczu Alby Berlin z MBC Syntainics. Ddy wracamy na trybuny po zakończeniu rozmowy w połowie trzeciej kwarty, w Uber Arena swoich ulubieńców dopinguje 9221 osób,.
Alba wychodzi na prowadzenie i pewnie zmierza po szóste ligowe zwycięstwo z rzędu. Rozglądam się po trybunach. Widzę, że choć Albatrosy wycofały się z Euroligi, a skład w tym sezonie zbudowały przeciętny, na trybunach widać mnóstwo młodych fanów. Od bobasów, w słuchawkach większych niż ich głowy po nastolatków, nagrywających telefonami każdy urywek spotkania.
Efekt prowadzenia programów koszykarskich już od najmłodszych lat?
Grzegorz Szklarczuk: W którym roku rozpoczęliście swój program skierowany do przedszkoli?
Lena Flöttmann: Mniej więcej 18 lat temu. Zaczynaliśmy od jednego przedszkola. Obecny, duży program, funkcjonuje już mniej więcej od 8-10 lat.
Przychodzisz w poniedziałek do pracy – jakie zadania na Ciebie czekają? Da się to prosto wytłumaczyć?
Oficjalnie prowadzę program KitaSport – współpracuję z trenerami, organizuję umowy partnerskie i zajmuję się codzienną stroną organizacyjną. Pracuję też jako trener, ponieważ wspólnie z zespołem staramy się stale tworzyć nowe pomysły na zajęcia z dziećmi.
Dzięki własnym grupom mam bezpośredni kontakt z praktyką i wiem, co działa, a co nie. Osobiste doświadczenie jest podstawą filozofii Alby. Uwielbiam swoją pracę. Obecnie współpracujemy z około 45 przedszkolami w całym Berlinie. Tygodniowo nasi trenerzy prowadzą mniej więcej 150 zajęć dla poszczególnych grup. Część z nich pracuje na pełen etat, realizując 30-40 godzin tygodniowo. Inni mają krótszy czas pracy.
Praca z trzylatkami bardzo różni się od treningu nastolatków. Jak dobieracie trenerów?
Najważniejsze, by była to osoba, która naprawdę interesuje się pracą z dziećmi w tym wieku i rozumie, jak rozwijać ich podstawowe umiejętności ruchowe. Wszyscy nasi trenerzy mają wykształcenie sportowe, choć niektórzy ukończyli również pedagogikę.
Staramy się wprowadzać do programu więcej elementów pedagogicznych, ale nie jest to łatwe. Trzeba wówczas godzić dwie role. Chcemy, by dzieci uczyły się poprzez ruch i zabawę, jednak zajęcia mają przede wszystkim charakter sportowy.
Czasami pedagogom trudno jest przestawić się z roli wychowawcy na rolę trenera. Proces rekrutacji zaczynamy od próbnych zajęć, które prowadzą kandydaci. Wszystko po to, by zobaczyć, jak pracują z dziećmi. Jak reagują, jak rozwiązują konflikty. Dopiero potem odbywa się tradycyjna rozmowa w biurze.
Jeśli czujemy, że pasują do zespołu, sprawdzamy ich kwalifikacje, licencje. Odwróciliśmy proces rekrutacji, ponieważ dla nas ważne jest, by kandydaci rozumieli filozofię programu, by wiedzieli, jak pracujemy. W zależności od rodzaju współpracy trenerzy stają się też integralną częścią przedszkola. Często biorą udział w wydarzeniach organizowanych przez placówkę – jarmarkach, świętach Bożego Narodzenia, Halloween, festynach letnich i podobnych imprezach.
Od jakiego wieku dzieci mogą brać udział w zajęciach?
Zapraszamy na nie dzieci już od trzeciego roku życia. Grupy zazwyczaj liczą od ośmiu do dziesięciu uczestników, w zależności od przestrzeni w przedszkolu. Z najmłodszymi pracujemy około 30 minut, a ze starszymi 45 minut. W ostatnim roku przedszkola niektóre zajęcia odbywają się już razem z pierwszą klasą szkoły partnerskiej i trwają 60–90 minut.
Co dokładnie robicie podczas zajęć?
To ogólne zajęcia sportowe, które rozwijają podstawowe umiejętności ruchowe. Opowiadamy dzieciom historie, bawimy się w zwierzęta, budujemy strukturę zajęć. Powitanie, krótką grę rozgrzewkową, a potem tor przeszkód lub elementy parkouru. Staramy się, by każda sesja stawała się dla nich przygodą. Dzięki temu dzieci są przygotowane do uprawiania każdego sportu, a nie tylko koszykówki.
Na kolejnych etapach współpracujemy z największymi klubami w mieście, reprezentującymi różne dyscypliny.
Kiedy dzieci zaczynają uczyć się konkretnych elementów koszykówki, jak np. ułożenia rąk przy oddawaniu rzutu?
Dopiero około ósmego roku życia. Wcześniej skupiamy się na ogólnych zasadach gry, na strukturze, na współpracy w grupie. Nie korzystamy z prawdziwych koszy.
Używamy obręczy hula-hop, siatek lub balonów. Dzięki temu dzieci mogą ćwiczyć w bezpieczny sposób. Nie wszyscy wychowawcy przepadają za piłkami w sali, więc staramy się być kreatywni (śmiech).
A co z dziećmi, które niechętnie biorą udział w aktywnościach fizycznych?
Naszym celem jest sprawić, aby każde dziecko czuło się dobrze i bezpiecznie. Zazwyczaj dynamika grupy i radość z zabawy pomagają nawet najbardziej nieśmiałym dzieciom stopniowo dołączyć do zajęć.
Spójrzmy na to z perspektywy rodzica – ile kosztuje udział w programie?
W większości przedszkoli jest bezpłatny. Finansuje go ALBA, aby obniżyć barierę wejścia do świata sportu. W niektórych przypadkach koszty pokrywa przedszkole, a w klubach sportowych rodzice płacą standardową składkę członkowską.
Czy organizujecie wspólne wydarzenia dla dzieci z różnych przedszkoli?
Tak, mamy kilka imprez rocznie – tzw. Kita Fest. Największa z nich odbywa się latem i ma formę dużego dnia sportu, w którym uczestniczą wszystkie dzieci z programu. Na takie spotkania zapraszamy też i maskotkę Albatrosa, która zawsze zostaje gwiazdą spotkania.
Czy zawodnicy klubu również spotykają się z dziećmi?
Tak, choć nie jest to najważniejsze. Odwiedzili nas między innymi zawodnicy drużyny U18 – bawili się z dziećmi i wprowadzali świetną atmosferę. Oczywiście maluchy nie wiedziały wtedy, kim są ci duzi panowie, ale dziś, gdy są starsze, często to wspominają. Podobnie jak obecność na meczach czy występy na parkiecie w trakcie przerw meczów Bundesligi.
Czy dzieci czują się częścią rodziny ALBA? Wiedzą czym jest klub?
Małe dzieci zazwyczaj nie rozumieją jeszcze, czym jest ALBA Berlin – one po prostu świetnie się bawią. To jest najważniejsze. Ale później, kiedy już dorastają, zaczynają łączyć fakty. Co najbardziej zabawne, często nie nazywają trenerów po imieniu. Mówią: „Cześć, Alba!”. Albo „Alba, w co dziś gramy?”. To także dla nas ważny element budowania tożsamości klubu.