Strona główna » Playoff NBA. To już koniec, szokująco szybki! Rudy Gobert odesłał Los Angeles Lakers na wakacje
NBA

Playoff NBA. To już koniec, szokująco szybki! Rudy Gobert odesłał Los Angeles Lakers na wakacje

0 komentarzy
A więc jednak, centymetry w koszykówce są ważne. W piątym meczu pierwszej rundy playoff NBA Rudy Gobert udowodnił, że bardzo ważne. Francuz zaliczył monstrualny występ na 27 punktów i 24 zbiórki i jego Minnesota Timberwolves wygrała 103:96, pieczętując tym samym zwycięstwo 4:1 nad Lakers LeBrona Jamesa i Luki Doncicia.

JJ Redick w swoim pierwszym występie w roli trenera playoff poległ. Z kretesem.

W poprzednim, czwartym meczu serii zdecydował na nie nieszablonową zagrywkę i przez całą drugą połowę nie dokonał żadnej zmiany, licząc na to, że najlepsi gracze zapewnią mu wygraną. Przegrał.

W piątym meczu, przy stanie 1:3 trener Los Angeles Lakers zdecydował się na kolejne zagrania va banque i grę w stylu smallball. Jeszcze raz przegrał.

Wyśmiewany przez długie lata przez Shaqa, czyli jedną z legend Lakers, Rudy Gobert korzystając z przewagi fizycznej dominował. Zbliżając się do swoich 33. urodzin, rozegrał jeden z meczów, które w jego wykonaniu po zakończeniu kariery będziemy pamiętać najlepiej.

Lakers nie znaleźli na Goberta i Wolves recepty. Świetny w całej serii, niechciany przed tym sezonem w New York Knicks Julius Randle dorzucił 23 punkty, a lider ekipy z Minneapolis Anthony Edwards był bliski triple-double (15 punktów, 11 zbiórek, 8 asyst).

Efekt? Choć Lakers ambitnie gonili rywala przez cały mecz, ostatecznie w jego końcówce nie zanotowano żadnych emocji. W trakcie ostatniej minuty w Crypto.com Arena panowała grobowa cisza – jakby nikt nie wierzył, że ten sezon tak szybko dobiegł końca. LeBron James i Luka Doncić złożyli się na 50 punktów, 23 dołożył Riu Hachimura, ale walkę o zbiórki gospodarze przegrali aż 37:54.

Nawet fakt, że goście spudłowali 18 kolejnych rzutów za 3 punkty nie przeszkodził im w odniesieniu wygranej.

Timberwolves zagrają ze zwycięzcą serii Golden State Warriors – Houston Rockets. Po pięciu meczach 3:2 prowadzi zespół Stephena Curry’ego, ale minionej nocy wyraźnie lepsi byli młodsi koszykarze z Teksasu, wygrywając 131:116.

Emocji, także tych nieco mniej sportowych nie brakowało.

W meczu nr 6 powinno iskrzyć. Zostanie rozegrany w San Francisco w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego.