Strona główna » Tego jeszcze nie grali, niespotykane sceny w Warszawie – piąta rano i pub wypełniony po brzegi kibicami!

Tego jeszcze nie grali, niespotykane sceny w Warszawie – piąta rano i pub wypełniony po brzegi kibicami!

0 komentarzy
Bez fałszywej skromności – jeszcze przed rozpoczęciem „KierunekNBA na żywo” byliśmy przekonani, że ten event to będzie istny ogień. W jego trakcie nieprawdopodobna frekwencja (ponad 500 osob!), pożar emocji wywołanych przez konkursy oraz niesamowity poziom niczym niezmąconej koszykarskiej miłości przerósł jednak nasze najśmielsze oczekiwania. Dziękujemy wszystkim uczestnikom i już teraz zapraszamy za rok!

Wydarzenie zorganizowaliśmy i poprowadziliśmy w ramach wspólnego projektu KierunekNBA.pl z Łukaszem Szwonderem i Bartoszem Drabem. To autorzy najpopularniejszego polskiego podcastu poświęconego NBA, twórcy oszałamiającego (150 tys. subskrybentów!) sukcesu kanału KeepTheBeat. KierunekNBA.pl powstał z połączenia naszych sił. Efekt? Tylko w trakcie kończącego się sezonu w naszym towarzystwie ponad 150 polskich kibiców wybrało się za ocean podziwiać najlepszych koszykarzy globu i odkrywać najciekawsze zakątki Ameryki.

W środę w warszawskim pubie „Champs” bawiło się kilkudziesięciu z naszych wycieczkowiczów. Łącznie na imprezie „KierunekNBA na żywo” pojawiło się ponad 500 fanów basketu. Swoim entuzjazmem naładowaliście nasze koszykarskie akumulatory z siłą jakiegoś kosmicznego wyładowania!

Jak było? Czas najwyższy na telegraficzny przegląd najważniejszych wydarzeń nocy, a także osób, które stworzyły klimat tego niepowtarzalnego spotkania.

Kolejność? Przypadkowa, pozbawiona chronologii. Ale też dynamiczna, dobrze oddająca tempo.

Wookie leci do LA

– Na pierwsze dwa pytania odpowiedziałem błędnie i zajmowałem 132. miejsce – przyznał „Wookie” po fakcie.

Na szczęście dla niego pytań ułożyliśmy aż 33. Do zwycięstwa wystarczyło poprawnie odpowiedzieć na 25 z nich. „Wookie” dokonał tego jako jedyny.

Przyjechał do nas z Poznania. Warszawę opuszczał ze świadomością, że jesienią poleci z nami do LA. To właśnie ten ubrany w naszą „klubową” niebieską bluzę poznaniak został zwycięzcą rozgrywanego po północy konkursu, którego nagrodą główną był wyjazd z nami na pierwsze mecze sezonu 2026/27.

„ANYTHING IS POSSIBLE!” – wykrzyczał do mikrofonu chwilę po zapewnieniu sobie triumfu.

Pytania od kibiców przed pytaniami od Lakers

Kulminacyjne momenty eventów są ważne, ale ich początki nadają ton całej imprezie. Tegoroczny event zainaugurował świetny panel dyskusyjny z udziałem Rafała Jucia i Bronisława Wawrzyńczuka.

Wszyscy zebrani mogli usłyszeć, co do powiedzenia o NBA mają jedyni obok Jeremy’ego Sochana Polacy, którzy naprawdę mają w NBA coś do powiedzenia. Najbardziej dociekliwi mieli szansę sami zadać pytania.

Najpierw w części oficjalnej, a potem także kuluarowej. Skauci Denver Nuggets i LA Lakers to już tradycyjni goście specjalni naszych czerwcowych eventów, rok temu też się z nami bawili w tym samym miejscu. Nic dziwnego, że czują się na nich powoli jak u siebie.

Bronek Wawrzyńczuk, odpowiadając ok. 20.45 na kolejne pytania polskich fanów NBA, lekko nerwowo spoglądał na zegarek. Nic dziwnego – jeszcze przed wydarzeniem ostrzegał nas, że jego przełożeni z Lakers w ostatnich chwili zaplanowali calla na godz. 21 czasu polskiego. W końcu draft NBA coraz bliżej… Kilkanaście minut po uporaniu się z serią pytań od polskich fanów NBA, Bronek Wawrzyńczuk ruszył rozwiewać wątpliwości generalnego menedżera Lakers Roba Pelinki.

Łukasz Koszarek w Top12

Choć w ramach projektu KierunekNBA.pl latamy do USA, twardo stoimy też na stanowisku, że koszykówka jest jedna i tę polską również czeka świetlana przyszłość.

Poza konkursem, w którym można było wygrać wycieczkę z KierunkiemNBA do Los Angeles, rozegraliśmy jeszcze dwa inne. W quizie z wiedzy o PLK i reprezentacji Polski wystartował… obecny prezes ligi i dyrektor sportowy kadry. Łukasz Koszarek walczył dzielnie z serią wcale nie tak oczywistych pytań.

Z ust 5-krotnego mistrza Polski i byłego reprezentanta kraju nie schodził uśmiech. W rywalizacji z udziałem ponad 100 kibiców zajął solidne 12. miejsce. Poza uściskiem dłoni prezesa Koszarka, zwycięzcy otrzymali nagrody z podwójnymi zaproszeniami VIP na najbliższy mecz reprezentacji Polski na czele.

Pamiętajcie: to już 6 lipca w Krakowie. Tauron Arena sama się nie zapełni!

Cieszymy się, że PLK coraz odważniej zwraca się w stronę fanów basketu. W minionym sezonie już po raz drugi pomagaliśmy jej zorganizować Puchar Kibiców, czyli konkurs wiedzy dla fanów basketu przy okazji turnieju finałowego o Puchar Polski w Sosnowcu.

W środę cieszyliśmy się, że wśród naszych gości był nie tylko prezes PLK, ale także Jarosław Jankowski – twórca potęgi warszawskiej Legii, najlepszego sportowo i najbardziej profesjonalnie zarządzanego klubu naszej ekstraklasy ostatnich lat.

Mirosław Noculak rozbija bank!

Dla wielu kibiców skoncentrowanych głównie na wydarzeniach z NBA, wydarzenie było świetną okazja do tego, by spotkać swoich ulubionych polskich podcasterów, twórców i komentatorów.

Gościliśmy m.in. Karola Śliwę, Woodena, Kacpę, Piotra Kolanowskiego, Michała Pacudę, Tomasza Tomanka, czy zagrzewającego fanów Knicks do dopingu Eryka Chmielewskiego.

Kojarzycie ten szmer podziwu słyszalny na trybunach koszykarskich hali, gdy na boisko przed meczem jako ostatnia wychodzi długo oczekiwana największa gwiazda? Albo gdy w trakcie trwającego meczu wydawałoby się kontuzjowana i już nieobecna gwiazda nagle wychodzi z szatni i ponownie zasiada na ławce zespołu?

W przypadku naszego spotkania podobny szmer podziwu usłyszeliśmy w środku nocy. Dosłownie kilka chwil przed rozpoczęciem meczu w San Antonio.

Wówczas do pękającej w szwach sali wkroczył on:

Mirosław Noculak!

Rejkiawik też tu był

Koszykówka jest jedna, a nasz event zgromadził ludzi z różnych zakątków Polski. Poza Warszawą, Wrocławiem i Krakowem reprezentowanymi przez organizatorów, dołączyli do nas fani basketu z wielu innych miast w kraju. Były osoby z Przemyśla. Byli też kibice ze Szczecina. Z Lublina i Poznania. Z Bielska-Białej i Białegostoku.

A także z Bolesławca i Wołczyna!

Dumnie był też reprezentowany Rejkjawik. Paweł, szacunek!

Koszykówka łączy

– Mam utalentowanego kilkunastoletniego syna, który właśnie otrzymał od agenta propozycję przenosin do USA i rozpoczęcia nauki w high school. Co robić? – zapytała mnie ostatnio matka jednego z młodych koszykarzy.

Nie jestem na tyle zadufany w sobie, by udzielać tak ważkich życiowo wskazówek. Zaproponowałem, by pojawiła się na evencie i korzystając z okazji spotkała i zapytała o to „czy warto?” osób koszykarsko mądrzejszych ode mnie.

Z rady skorzystała, wskazówki otrzymała. Czasami, aby pomagać, wystarczy łączyć ludzi!

– Łączyć koszykarskie środowisko, czasami niepotrzebnie zantagonizowane, potraficie jak mało kto w tym kraju – usłyszałem w trakcie eventu od jednej osób, które w polskiej koszykówce znają chyba każdego, a osiągnęli i wiedzieli już naprawdę wiele.

Miło!

5:08

– Pamiętam wasz pierwszy event, który organizowaliście jesienią 2022 roku przy okazji debiutu Jeremy’ego Sochana w NBA. Też na nim byłem, na tej zacumowanej na Wiśle barce. Ile osób wówczas ściągnęliście? 30? 40? A teraz? Widzę morze ludzi – usłyszałem od jednego z uczestników w środę chwilę przed 20, gdy rozpoczynaliśmy spotkanie.

W środku było już wówczas ponad 200 osób, a znając zasobność listy zgłoszeń, wiedzieliśmy, że to nie koniec. Że będzie nas więcej.

Byliśmy przekonani, że dołączą do nas kolejni, choćby fani basketu prosto spod Pałacu Kultury i Nauki po zakończeniu meczów MŚ 3×3.

Nie spodziewaliśmy się natomiast całkowicie, że o godz. 2.30 w nocy w momencie rozpoczęcia meczu San Antonio Spurs – New York Knicks w środku naprawdę przestronnego lokalu jakim jest „Champs” zabraknie miejsc siedzących i kolejne osoby będą musiały szukać brakujących krzeseł w lobby hotelu Barcelo?

A tym bardziej tego, że jeszcze po godz. 5:08 rano, gdy świetny pierwszy mecz finału NBA 2026 będzie się kończył, lokal wciąż pozostanie wypełniony po brzegi kibicami basketu.

Bułka z masłem i akumulatory

Rafał Juć chwilę przed 23 musiał w środę nas opuścić.

Gdy my kilka godzin później wciąż bawiliśmy się w „Champsie” i oglądaliśmy końcówkę mecz Spurs – Nuggets, on był już na lotnisku Okęcie. Zmierzał do Wenecji, by podczas campu w Treviso oglądać najzdolniejszych europejskich koszykarzy. Choćby Teo Milicicia.

Draft NBA już niebawem…

Chwilę po tym, gdy za Juciem zamknęły się drzwi, pojawił się w nich… Wawrzyńczuk. On też wybierał się do Wenecji, ale dopiero dzień później.

– Call z Lakers zakończony, więc przyszedłem spędzić z wami jeszcze trochę czasu – oświadczył.

Nie tylko my w nocy ze środy na czwartek ładowaliśmy koszykarskie akumulatory. Za rok, napędzani waszą energią, zorganizujemy coś JESZCZE lepszego!