Aleksandra Samborska: Czy w przeddzień świetnie zapowiadającego się meczu Polska – Izrael w Katowicach wracacie jeszcze pamięcią i komentarzami do starcia naszych reprezentacji podczas EuroBasketu 2022, które dziewięcioma punktami wygrali Polacy, a Deni Avdija zdobył w nim tylko 3 punkty?
Arale Weisberg: Niespecjalnie. To był turniej, o którym jak najszybciej chcieliśmy zapomnieć. Gdy później Polska okazała się rewelacją rozgrywek, łatwiej było nam przejść nad tamtą porażką w fazie grupowej do porządku dziennego, ale cały nasz występ był jedną wielką klapą. W zespole nie mieliśmy dobrej chemii, trener nie potrafił wpłynąć na graczy, a na imprezie całkowicie stracił nad nimi kontrolę.
Ale to była inna reprezentacja Izraela, z innym Denim Avdiją. On był wówczas zaledwie początkującym zadaniowcem, talentem był bezspornym, ale Deni dopiero raczkował w NBA. Teraz to już koszykarz z innej sportowej półki. Dużo wyższej.
Czy to obecnie najsłynniejszy sportowiec Izraela?
Tak, dla nas to postać porównywalna z waszym piłkarskim Lewandowskim. I to już właściwe od dawna, nie tylko od czasu transferu do Portland Trail Blazers przed poprzednim sezonem, który dał karierze Avdiji kopa. To koszykarz, który dorastał koszykarsko w Izraelu. Wszyscy bacznie go obserwowali i tylko czekali, aż będzie mógł wylecieć do USA. Dzięki Avdiji wszyscy bacznie śledzą NBA. Mamy nadzieję, że jego siła, dynamika i wszechstronność pozwolą mu już w najbliższym sezonie zagrać w Meczu Gwiazd.
O NBA mówi się teraz w Izraelu dużo częściej niż kiedyś. W najlepszej lidze świata będziemy mieli zaraz aż trzech koszykarzy – przecież Ben Saraf i Danny Wolf zostali wybrani w tym roku w pierwszej rundzie draftu.
Avdija ma wszystko, by w rankingu najważniejszych koszykarzy w naszej historii zdystansować Omriego Casspiego czy Odeda Kattasha. Musi tylko – lub aż – osiągnąć świetny wynik z seniorską drużyną. Popularność już ma, ale wieczną chwałę zyska dopiero wtedy, gdy poprowadzi nas do końca reprezentacyjnego turnieju.
Na kolejnego z liderów kadry Izraela wyrósł już Roman Sorkin, który Islandczykom rzucił w pierwszym meczu EuroBasketu 2025 aż 31 punktów. Z Aleksandrem Balcerowskim i Dominikiem Olejniczakiem chyba jednak już tak łatwo mu nie będzie…
Na pewno. Jako miłośnik różnego rodzaju gier menedżerskich fantasy wiem, że powtórzenie takiego wybitnego wyniku punktowego u wysokiego zawodnika po zaledwie jednym dniu przerwy graniczy z cudem. (śmiech)
Sorkin to ofensywnie świetny gracz. Ma rzut z dystansu, a także spory repertuar zagrań w pomalowanym. On wystrzelił sportowo całkiem niedawno w Maccabi, gdy wspomniany Kattash przesunął go na pozycję silnego skrzydłowego. Dziś w reprezentacji na czwórce swoje miejsce ma Tomer Ginat, a Sorkin może rozciągać grę i wykorzystywać swoje przewagi z pozycji środkowego. Dotychczas nie musiał ścierać się z wielkimi gośćmi pokroju Tavaresa czy Lessorta, to będzie się działo dopiero w nowym sezonie, ponieważ w rotacji Maccabi będziemy mieli wielu skrzydłowych. Tym bardziej kibice z Tel Avivu z ciekawością będą przyglądać się pojedynkom Romana z prawdziwymi środkowymi, a takich aż dwóch w rotacji ma Polska.
Avdija i Sorkin to już uznane koszykarsko marki, ale kto im pomoże? Przeciwko Islandii zawiódł wasz obwód. Khadeen Carrington i Yam Madar trafili w czwartek z gry tylko dwa z piętnastu oddanych rzutów. Jak mocno was to niepokoi?
Nasz obwód generalnie jest ogólnie dość nieprzewidywalny…
Obecy selekcjoner, Ariel Beit-Halahmy, był trenerem reprezentacji U20, która dwa razy z rzędu zdobywała złote medale ME – w 2018 i 2019, mając Avdiję i Yama Madara w składzie. Kiedy został wybrany pierwszym trenerem seniorów powiedział w jednym z wywiadów, że to będzie reprezentacja Madara. Ta opinia mocno zdenerwowało naszego drugiego rozgrywającego – Tamira Blatta (syn legendarnego Davida Blatta – przyp. red.), który później przestał przyjeżdżać na kadrę, tłumacząc się kolejnymi urazami.
Blatt stracił przez to swoje miejsce w turniejowej rotacji, przez co mamy delikatny problem z brakiem wsparcia w kwestii prowadzenia gry. Sytuację komplikuje fakt, że Madar od miesięcy zmaga się z urazem kolana, którego z powodu braku czasu nie jest w stanie do końca wyleczyć, bo cały czas coś się dzieje. Ma za sobą intensywny sezon zwieńczony zwycięstwem w EuroCupie, playoff w naszej lidze, a teraz EuroBasket.
Stąpamy jako zespół po bardzo cienkim lodzie. Lekarze najchętniej odesłaliby Madara do Izraela celem przeprowadzenia rehabilitacji. To wszystko niepokoi kibiców, bo tak naprawdę nikt nie wie, na ile Madar będzie w stanie funkcjonować na tak dużej intensywności w wyczerpującym turnieju. On tak naprawdę nie ma w tym momencie w kadrze prawdziwego zmiennika. W meczu z Islandią spędził na ławce 12 minut, ale te fragmenty meczu mocno zaburzały naszą płynną grą. To było szarpanie, które nie przypominało zespołowej koszykówki, jaką trzeba grać na turnieju tej rangi.
A Carrington?
To pierwszy naturalizowany zawodnik w historii izraelskiej koszykówki, który paszport dostał wyłącznie ze względu na umiejętność gry w koszykówkę. Wcześniej w naszych barwach grali już zawodnicy, którzy nie urodzili się w Izraelu, ale np. żenili się z izraelskimi kobietami albo byli wyznawcami judaizmu.
Po tym blamażu w 2022 w federacji zapadła jednak decyzja, by wybrać jednego gracza i po prostu dać mu obywatelstwo. Padło na Carringtona, który w starciu z Islandią wypadł faktycznie kiepsko. To jednak żadne wielkie zaskoczenie, bo w sparingach i playoff naszej ligi też grał po prostu słabo.
Myślę, że trener Beit-Halahmy dał mu w czwartek więcej minut, żeby trochę nim potrząsnąć. Czy to jednak przyniesie oczekiwany efekt w meczu z Polską? Zobaczymy…
Co będzie w jego trakcie najważniejsze?
Mental. Nie ukrywam, że trochę z zazdrością oglądałem wczorajszą transmisję z meczu Polska – Słowenia. Kiedy my organizowaliśmy EuroBasket w 2017, nic nam z tego nie wyszło. Wygraliśmy po dogrywce tylko jeden mecz, nerwom nie było końca.
Tymczasem wczoraj oglądając wasz zespół w akcji nie dało się nie zauważyć, jaką znakomitą macie chemię i atmosferę. To była ta legendarna przewaga własnego parkietu. Jeśli jutro zaczniecie mecz z nami równie dobrze jak ze Słowenią, to wasi kibice znów mogę was ponieść i po prostu z nami znowu wygracie.
Rozmawiała Aleksandra Samborska, @aemgie
Arale Weisberg to najpopularniejszy izraelski dziennikarz koszykarski, komentator i autor analiz w serwisie Sports Rabbi. Jest także członkiem „Okrągłego Stołu Ekspertów” Euroligi.