Strona główna » Jak silny jest kolejny rywal polskich koszykarzy? To nie tylko wschodząca gwiazda NBA!

Jak silny jest kolejny rywal polskich koszykarzy? To nie tylko wschodząca gwiazda NBA!

0 komentarzy
Po magicznym czwartkowym wieczorze i chwilowym piątkowym ochłonięciu, w sobotę czekają nas kolejne emocje związane z kadrą koszykarzy. W drugim meczu fazy grupowej turnieju, rywalem Biało-Czerwonych będzie Izrael. Początek meczu o 20:30, transmisja – w TVP Sport.

Reprezentacja Izraela na tle europejskiej stawki to typowy, mocny średniak. Mimo wysokiego poziomu ligi, klubów znaczących w Eurolidze czy EuroCup i sukcesów w rozgrywkach młodzieżowych niemal na każdym szczeblu wiekowym, seniorskiej kadrze dramatycznie wręcz brakuje sukcesów. W kraju z tak dużymi koszykarskimi tradycjami i potencjałem osobowym nie widziano ćwierćfinału EuroBasketu przez… 8 kolejnych imprez i 22 lata, które minęły od turnieju w Szwecji w 2003.

Przecież to całe koszykarskie pokolenie!

Z drugiej strony, trudno lekceważyć zespół, który naszym koszykarzom w ostatnich latach potrafił pokazywać miejsce w szeregu, w dodatku grając drugim garniturem.

O ile przed meczem ze Słowenią mogliśmy odwoływać się do tych najbardziej radosnych chwil z najnowszej historii polskiego basketu, o tyle z meczami przeciwko kadrze Izraela skojarzenia są różne. Na świetnym EuroBaskecie przed trzema laty uporaliśmy się z tym rywalem w trzeciej kolejce rozgrywek grupowych (85:76), a co więcej – był to chwilę po wcześniejszej 30-punktowej klęsce przeciwko Finlandii. Tamten mecz odwrócił losy tamtej kadry.

Wcześniej bywało jednak gorzej: porażka na otwarcie kwalifikacji do mundialu 2023 i zwycięstwo po dogrywce w Lublinie, w meczu, który o niczym już nie przesądził. Dwie porażki w kwalifikacjach do EuroBasketu 2022, kiedy Izrael wystawiał skład daleki od optymalnego. Dwupunktowa przegrana na EuroBaskecie 2015, która kosztowała kadrę debiutującego Mike’a Taylora drugie miejsce w grupie i w efekcie skazywała na wpadnięcie w 1/8 na Hiszpanów – późniejszych mistrzów Europy.

Wróćmy do tu i teraz. Skład Izraela na EuroBasket 2025 prezentuje się następująco:

OBROŃCY

Yam Madar (PG, 190/25) – Hapoel T-A. (Izrael / EuroCup), śr. 11 pkt., 3 zb., 5 as. w lidze i 14 pkt., 4 as. w pucharach, na początku sezonu w Bayernie (Niemcy / Euroliga) śr. po 4 pkt. w Bundeslidze i Eurolidze,

Khadeen Carrington (G, 193/30) – Hapoel J. (Izrael / EuroCup), śr. 13 pkt., 3 zb. w lidze i 16 pkt. w pucharach,

Ethan Burg (G, 190/23) – Bnei Hertzliya (Izrael), śr. 10 pkt., 3 as.,

Bar Timor (G, 191/33) – Hapoel T-A. (Izrael / EuroCup), śr. 8 pkt., 4 as. w lidze i 5 pkt. w pucharach,

Guy Palatin (G, 192/25) – Hapoel T-A. (Izrael / EuroCup), śr. 4 pkt. w lidze i 1 pkt. w pucharach, 

SKRZYDŁOWI

Yovel Zoosman (SF, 200/27) – Hapoel J. (Izrael / EuroCup), śr. po 10 pkt., 4 zb. w lidze i pucharach,

Deni Avdija (F, 206/24) – Portland Trail Blazers (NBA), śr. 17 pkt., 7 zb., 4 as.,

Rafael Menco (SF, 199/31) – Maccabi T-A. (Izrael / Euroliga), śr. 5 pkt., 3 zb. w lidze i 3 pkt. w Eurolidze,

Tomer Ginat (PF, 204/31) – Hapoel T-A. (Izrael / EuroCup), śr. 11 pkt., 6 zb. w lidze i 9 pkt., 5 zb. w pucharach,

Nimrod Levi (F/C, 208/30) – Hapoel J. (Izrael / EuroCup), śr. 7 pkt., 3 zb. w lidze,

PODKOSZOWI

Roman Sorkin (F/C, 208/29) – Maccabi T-A. (Izrael / Euroliga), śr. 13 pkt., 5 zb. w lidze i 13 pkt., 4 zb. w Eurolidze,

Itay Segev (C, 204/30) – Ironi Ness Ziona (Izrael), śr. 7 pkt., 8 zb.

Trenerem reprezentacji Izraela jest Ariel Beit-Halahmy – doświadczony szkoleniowiec, który dwa lata temu zastąpił na tym stanowisku Guya Goodesa. Beit-Halahmy może nie ma za sobą wielkiej kariery w koszykówce klubowej, ale wsławił się dwoma mistrzostwami Europy w kategorii U20 dla reprezentacji Izraela, kiedy rok po roku MVP turnieju ogłaszano dzisiejsze kluczowe postacie seniorskiej reprezentacji – Zoosmana i Avdiję.

Patrząc na skład Izraela na sierpniowo-wrześniowy turniej nie sposób nie zauważyć, że w przeciwieństwie do kadry Słowenii istnieje w nim głębia składu. Oprócz nazwisk wielkich (Avdija) i dużych (Madar, Zoosman, ostatnio świetny w Eurolidze Sorkin) w tej reprezentacji na próżno szukać „zapychaczy” wolnych miejsc.  Carringron jako naturalizowany gracz miał wejście smoka na jesieni 2024, Timor, Menco, Ginat, Levi, Segev – to wszystko gracze z wysokiego poziomu, świetnie uzupełniający liderów. Na papierze, hierarchia w drużynie i suma jakości wszystkich graczy jest – jak to często w przypadku tej kadry bywa – na medal. W ostatnich dekadach boisko jednak mocno weryfikowało papier w przypadku reprezentacji Izraela.

Jeśli porównujemy sytuację kadrową Izraela i Słowenii, kadry te odróżnia również fakt, że w zespole sobotnich rywali biało-czerwonych jest zdecydowanie mniej absencji.  Najbardziej znaczącą jest wycofanie  z turnieju młodej gwiazdy draftowanej z 26 numerem przed Nets – Bena Sarafa, a także absencja Tamira Blatta – gracza euroligwego Maccabi w ostatnim sezonie, ale podobno niezbyt dobrze dogadującego się z aktualnym trenerem kadry.

Pomniejsze nieobecności to brak podkoszowych  Idana Zalmansona czy Jake’a Cohena, którzy w ostatnich latach występowali w reprezentacji regularnie. Trudno jednak ich brak traktować jako wielkie osłabienie, w stosunku do graczy z pozycji 4 i 5, którzy do Katowic się wybrali.

W pierwszym meczu turnieju nasi sobotni rywale bez większych problemów uporali się z Islandią, a aż 51 z 83 punktów drużyny zdobyli Sorkin (31 pkt., 5 zb.) i Avdija (20 pkt., 9 zb., 3bl.). Starcie z drużyna Islandii tak naprawdę nie mówi nam jeszcze za wiele o możliwościach Izraela w tegorocznej imprezie.

Sobotni mecz może dać zdecydowanie więcej odpowiedzi, szczególnie, że sporo wskazuje na to, że będzie to starcie znacząco przybliżające jedną z ekip do co najmniej drugiego miejsca w grupie.

Izraelscy dziennikarze pozostają dość sceptycznie nastawieni do szans swojej drużyny.