Spotkanie w przestronnej, wileńskiej Twinsbet Arena, która gości koszykarzy Rytas przy okazji meczów europejskich, to szansa na rehabilitację nie tylko wrocławskiej ekipy, ale także dla gospodarzy, którzy dwa tygodnie temu przegrali 10 punktami w Reggio Emilia. Litwini mieli słaby początek sezonu. Oprócz pucharowej porażki we Włoszech, zanotowali też domową wpadkę w lidze przeciwko Neptunasowi i męczyli się w wyjazdowym meczu przeciwko Juventusowi.
Gracze z Wilna rozpędu nabrali od początku października. W dwóch ostatnich kolejkach litewskiej LKL odprawili z kwitkiem wielki Żalgiris (91:88), nie dając szans też szans eurocupowemu Lietkabelis (84-67). Ostatnie wyniki pokazują potencjał Rytas. Jest bardzo duży – mówimy o jednym z faworytów tegorocznej edycji BCL.
Utytułowany, „zapasowy” mistrz Litwy
Rytas Wilno (do 2018 znany jako Lietuvos Rytas), to obok Żalgirisu jeden z dwóch największych klubów na Litwie i jednocześnie oczywiście też jeden z dwóch, które zdobywały mistrzostwo kraju. Kluby z Kowna i Wilna podzieliły 31 dotychczasowym edycji rozgrywek w stosunku 24 do 7, ale w ciągu ostatnich trzech lat, to Rytas dołożyli dwa tytuły – w 2022 i 2024 roku, a Żalgiris tylko jeden. Klub z Wilna oprócz siedmiu mistrzostw kraju, ma w gablocie także 16 wicemistrzostw i 4 brązowe medale, co oznacza, że był w najlepszej trójce ligi litewskiej w 27 z 31 sezonów.
Oczywiście, Rytas to klub obecny w Europie w każdym sezonie. Grywał w Eurolidze (ostatnio 2013/14), w EuroCup i pucharze ULEB ma dwa tytuły (2009 i 2005), a w ostatnich czterech sezonach uczestniczyli w Lidze Mistrzów, dwukrotnie wchodząc do drugiej fazy grupowej i raz przepadając w barażach (w poprzednim sezonie).
W ciągu ostatnich 30 lat, Rytas Wilno mierzył się z polskimi zespołami bardzo często w meczach pucharowych lub w rozgrywkach regionalnych, ale ostatnie starcia miały miejsce dawno temu – w sezonie 2014/15, gdy Litwini i Turów Zgorzelec podzielili się zwycięstwami w drugiej fazie grupowej EuroCup.
W historii znajdziemy też 4 mecze pomiędzy Rytas i Śląskiem. Była to faza grupowa pucharu ULEB w sezonie 2004/05 (dwa zwycięstwa Rytas) i rozgrywki Suproligi FIBA w sezonie 2000/01 (po jednym zwycięstwie obu zespołów). Patrząc nieco szerzej na najnowszą historię, solidne litewskie zespoły wybitnie nie leżały polskim klubom w meczach pucharowych. W ostatniej dekadzie, w rozgrywkach EuroCup lub Ligi Mistrzów, Litwini wygrali wszystkie 8 meczów z polskimi zespołami (0-2 z Neptunasem, 0-6 z Lietkabelis). Przykry dla nas bilans nieco ratują tylko polskie zwycięstwa w rozgrywkach regionalnych i dwa pogromy Legii nad Jonavą w zeszłorocznym FIBA Europe Cup.
Ponitka i Gołębiowski mogą wciąż rewanż po latach
Dostęp do nieprzebranych pokładów talentu wśród litewskich graczy jest jednym z powodów specyficznej budowy składów eksportowych zespołów z tego kraju. Szczególnie w porównaniu do drużyn z zachodniej Europy z podobnego poziomu. W obecnym sezonie Żalgiris gra w Eurolidze 6-7 obcokrajowcami (a nie dziesięcioma), natomiast Lietkabelis i Rytas opierają swoją siłę na graczach rodzimych. W środę na parkiet przeciwko Śląskowi wybiegnie co najwyżej czterech Amerykanów.
Przegląd wileńskich wojsk zaczynamy zatem od graczy lokalnych. Margiris Normantas (G, 194/28), Gytis Radzevicius (SF, 197/29), Gytis Masiulis (F/C, 206/26) – syn znanego z gry w PLK Tomasa Masiulisa, Azuolas Tubelis (F/C, 211/22) – wszystko to aktualni reprezentanci Litwy, choć na ostatnich mistrzostwach świata był tylko Normantas, a na turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk nie było nikogo z nich. Rezerwowym na obwodzie jest świetnie znany w Polsce Martynas Paliukenas (G, 191/31). Były gracz klubów ze Starogardu Gdańskiego, Szczecina i Sopotu (2015-2021) był dwukrotnie wybierany najlepszym defensorem naszej ligi. W kolejnych sezonach grał w Rumunii (Oradea) i na Litwie. Ostatnio w słabszym zespole z Możejek.
Wspomniana czwórka Amerykanów, to dwóch obwodowych, skrzydłowy i center. Na pozycjach 1 i 2 grają RJ Cole (PG, 182/25) i Jayvon Graves (G, 191/25) – dla obu to trzeci sezon w Europie. Cole był w Rytas już w poprzednim sezonie, Graves w poprzednich rozgrywkach grał w Ludwigsburgu, gdzie notował świetne statystyki, szczególnie w rozgrywkach BCL. Savion Flagg (F, 201/25) na Litwę przeniósł się z Telekomu Bonn i również dla niego jest to trzeci sezon w Europie. Steve Enoch (C, 208/27) to ważna postać formacji podkoszowej Rytas. Amerykanin z ormiańskim paszportem poprzednie 3 sezony spędził na wyższym poziomie – najpierwa dwa lata w Eurolidze w Baskonii, a ostatni w Turk Telekom w EuroCup.
Ciekawostką dotyczącą Enocha jest jego paszport… ormiański. To nieco inny przypadek, niż większość naturalizowanych w Europie Amerykanów. Przodkowie koszykarza pochodzili z Kaukazu, a podwójne obywatelstwo posiadał już w czasach juniorskich.
Złe wspomnienia z młodzieżowych mistrzostw Europy dywizji B z roku 2017 mają choćby Marcel Ponitka czy Daniel Gołębiowski. Nasza kadra przegrała wtedy z Armenią 47:56, a Enoch zanotował kosmiczne 26 punktów i 25 zbiórek. Podkoszowy w zeszłym sezonie dał się już we znaki także Śląskowi w barwach Turk Telekom – w obu meczach EuroCup notował double-double (13/11 i 15/10).
Trenerem Rytas jest doświadczony, choć wciąż młody (40 lat) Giedrius Zibenas. Mimo niewielkiego stażu jest już dwukrotnym mistrzem Litwy z Rytas, a poważną karierę zaczął w 2021. Od wtedy jest pierwszym szkoleniowcem w Wilnie i asystentem w reprezentacji Litwy. W sezonie 2015/16 był asystentem trenera Kairysa w Czarnych Słupsk.
Statystycznym okiem
Dość typowym objawem, wynikającym ze specyficznej budowy składów takich zespołów jak Rytas czy Lietkabelis, jest bardzo wyrównany skład, bez gwiazd wybijających się na pierwszy plan. W tegorocznym Rytas, w czterech pierwszych kolejkach ligowych aż ośmiu zawodników notuje średnią punktową w przedziale 8-13. Najwięcej punktów zdobywają póki ci Radzevicius (niecałe 13), Tubelis (niecałe 12) i Flagg (11). Jeśli dołączymy do tej ósemki Paliukenasa, praktycznie cała podstawowa, z grubsza dziewięcio- lub dziesięcioosobowa rotacja rzuca co najmniej 6 punktów na mecz. Podobnie jest z innymi statystykami – najlepiej podający w zespole Cole ma średnią tylko 3.0 asyst na mecz – czy też z podziałem minut, większość graczy może liczyć na 18-22 minut w meczu.
Słabsze strony dzisiejszego rywala Śląska? Tylko 7 celnych rzutów trzypunktowych na mecz (i mniej niż 20 oddanych), największa liczba strat w lidze litewskiej (ponad 16 na mecz, to prawie 19 % posiadań), dopiero szósty atak tego sezonu LKL pod względem statystyk zaawansowanych. Przegrany mecz pucharowy z Reggianą niejako to potwierdził – 67 zdobytych punktów, 6/26 za 3 (23%). Ale warto pamiętać: kolejne spotkania z Żalgirisem i Lietkabelis wyglądały już lepiej.
Specyficzny format Ligi Mistrzów, w którym w ekstremalnym przypadku do wyjścia z grupy może wystarczyć nawet jedno (!) zwycięstwo w sześciu meczach, sprawia że w środę Śląsk nie gra jeszcze o „być albo nie być”. Biorąc pod uwagę aspiracje zespołu gospodarzy i wyniki pierwszej kolejki BCL, presja ciąży raczej na Litwinach.
Może Isaiah Whitehead i spółka to wykorzystają, sprawiając niespodziankę? Mecz w Wilnie od 18:30. Transmisja na Polsat Sport 3 od 18:20.