Pomysł na to, by to właśnie Mareks Majeris zapowiedział specjalnie dla kibiców PLK wielki finał rozgrywek zrodził się w naszych głowach już pod koniec stycznia. Wówczas Aleksandra Samborska po raz pierwszy przeprowadziła z nim wywiad. Swoją drogą – bardzo ciekawy, jeśli ktoś go przeoczył, niezmiennie tę lekturę polecamy!
Wprawdzie Łotysz ze swoją Stalą nie pokonał w tym sezonie ani Legii, ani Zastalu, ale i tak jesteśmy pewni, że lepszego eksperta przed pierwszym meczem finałowym znaleźć nie mogliśmy.
– Obie drużyny grają zorganizowaną i fizyczną koszykówkę. Obie mają dysponują też dużą głębią składu. To w dużej mierze ona pozwoliła im dotrzeć do tej fazy rozgrywek. My ze Stalą w tym sezonie mieliśmy duży problem z naciskiem i presją, jaką obie drużyny wywierają na przeciwnikach. Pod tym kątem to rywale równi sobie. Zarówno Legia jak i Zastal mają też kilku naprawdę fantastycznych koszykarzy. To również odróżnia ich od wielu ekip, które sezon zakończyły szybciej. W ich grze których brak lidera na parkiecie całkowicie zaburzał ruch piłki i skuteczną grę. Legia i Zastal nie mają tego problemu – twierdzi Majeris, po czym niezwłocznie przechodzi do bardziej szczegółowej analizy sił finalistów.
Największa siła finalistów to…
Legia Warszawa: Andrzej Pluta. Jeśli on gra dobrze – dobrze gra cała Legia. To główny ballhandler zespołu i co ważne, już nie tylko seryjny zdobywca punktów, ale także solidny rozgrywający. Kontroluje tempo gry, a także go jak wszyscy koledzy z zespołu biegają i zachowują się na boisku. Jeśli mają biegać i zachowywać się poprawnie – poprawnie musi grać przede wszystkim Pluta. Nie zmienia to faktu, że ławka Legii jest bardzo długa i jeśli Andrzej nabawi się kłopotów z faulami, czy z innego powodu zejdzie z parkietu – w tym zespole i tak wszystko pozostanie poukładane. Z dobrze grającym Plutą Legia potrafi jednak zdominować każdego ligowego rywala.
ORLEN Zastal Zielona Góra: W moich oczach na najciekawszego gracza zespołu wyrósł ostatnio Conley Garrison. Ale on może być tak dobry jedynie wtedy, kiedy inni gracze poprzez swoją świetną grę przykuwają uwagę defensorów rywali, a na niego przekierowują uwagę kibiców. Mazurczak jest w tym doskonały. Pozwala trenerowi Miłoszewskiemu na bardzo wiele rozwiązań po obu stronach boiska.
Jest remis i 10 sekund do końca czwartej kwarty – komu oddajesz piłkę, by wygrał ci mecz?
Legia Warszawa: Wszystko zależy od tego, jaką defensywę gra rywal. Jeśli są przekazania i potrzebuję kogoś, kto pewnie gra 1 na 1 – moim wyborem będzie wtedy albo DJ Brewton albo Jayvon Graves. Ten duet w takich sytuacjach odnajduje się najbardziej naturalnie.
Pluta ze swoją czutką i umiejętnością trafiania trójek z dalekiego dystansu to moja opcja w przypadku, gdy rywal gra klasyczną obronę. Andrzej szybko przeczyta, co i jak i podejmie właściwą decyzję. Rzuci skąd trzeba, w razie potrzeby także z półdystansu, albo na short rollu wypatrzy wyższego kolegę i też będą z tego punkty na zwycięstwo.
ORLEN Zastal Zielona Góra: Oddaję piłkę Mazurczakowi, bo wiem, że on najlepiej będzie wiedział jak tę akcję rozwiązać. Przez cały sezon inicjuje ofensywę Zastalu, dlatego nie widzę powodu, by w najbardziej newralgicznym, najważniejszym momencie sezonu coś tu zmieniać. Andy zdecyduje, czy to się zakończy otwartą trójką czy jakimś skutecznym wjazdem. On to wszystko rozplanuje i dogra.
X-factor, którego dobra gra potrzebna jest zespołowi do wygrania serii…
Legia Warszawa: Mój serdeczny kolega Ojars Silins już wie, jak się wygrywa mistrzostwo PLK i to na dodatek w barwach Legii. Ma koszykarską jakość, która ułatwia zorganizowanie skutecznej koszykówki meczów, zapewnia rozciągnięcie gry, gdy jest to potrzebne, a jeśli dodatkowo odpala swoje trójki – a jest zdolny do trafienia 3-4 w każdym meczu – to Zastal może znaleźć się w tarapatach.
ORLEN Zastal Zielona Góra: Jeśli Szumert wejdzie na kolejny, jeszcze wyższy poziom – a kiedy jak nie w finale? – i zachwyci Polskę kolejnymi potężnymi meczami, to Zastal będzie się cieszył. Traktuję w tej serii Szumerta jako X-factora, bo staną naprzeciwko niego obrońcy z absolutnego topu. Matchupy, które napotka KUba nie będą dla niego przyjemne, szczególnie że nie mówimy tu o jednym meczu, lecz a długiej, wyczerpującej serii finałowej.
Jeśli mimo wszystko Szumert konsekwentnie będzie przełamywał schematy i radził sobie z fizycznością oraz intensywnością rywala – może zrobić kolejny wielki postęp. Ale sprawdzian to będzie dla niego bardzo ciężki. Tak dosłownie – ciężki.
Największy znaki zapytania w tej serii to…
Legia Warszawa: Zdrowie. W playoff jest niezbędne do wygrywania! Niech wszystkim dopisuje! Zastanawiam się czy Michał Kolenda jest w pełni sił? Nie tylko Pluta, Mazurczak i Szumert stanowią o sile swoich zespołów – w drugim rzędzie obie ekipy także mają ogranych Polaków, którzy rozumieją ten sport. Jednym z nich jest na pewno kapitan Legii. Michał Kolenda był wraz z Ojarsem w szatni ubiegłorocznych mistrzostw Polski. Jego minuty i dyspozycja także wzmocnią Legię. Mam nadzieję, że po półfinałowej przerwie będzie na serię Zastalem w pełni sił.
ORLEN Zastal Zielona Góra: Chavaughn Lewis. Czy ostatecznie przed samym finałem dotarł się z Arkadiuszem Miłoszewskim? Czy trener zaoferował swojemu weteranowi więcej komunikacji? W tak ważnych dla każdej drużyny momentach jak przygotowania do ostatniej serii playoff, profesjonaliści muszą schować urazy do kieszeni. Jeśli będzie potrzeba – można do nich wrócić po finałach. Lewis jest zbyt dobrym koszykarzem, by nie być brany pod uwagę w rotacji i w setach podczas finału.
Drugim znakiem zapytania przy Zastalu jest na pewno Phil Fayne. Kiedy wróci do drużyny i co sztab Zastalu przygotował, by przykryć jego nagłą nieobecność? A kiedy już wróci – czy sytuacja rodzinna, z którą się mierzy w USA pozwoli mu na pełne skupienie na koszykówce?
Wszystkie myśli i zachowania w walce o medale podporządkowujesz meczom. Z doświadczenia wiem jednak, że mecze o stawkę i koszykarski rygor mogą być dobrą i zdrową drogą ucieczki od wyzwań w życiu prywatnym. Kiedy dostajesz piłkę na parkiecie w hali pełnej głośnych kibiców – wszystko inne jakby się rozpływa, zanika. Choć na ten jeden moment. Tych ciężkich i trudnych emocji, z którymi musisz sobie radzić poza parkietem nagle nie ma. Znowu możesz wszystko. Mocno trzymam za Phila kciuki, liczę na jego świetne występy!
Największą niespodzianką może być…
Legia Warszawa / ORLEN Zastal Zielona Góra: Myślę, że już nic nas w tym sezonie nie zadziwi. Na tym etapie rozgrywek nie robi się diametralnych zmian, trenerzy wprowadzali je na przestrzeni ostatnich miesięcy właśnie po to, by ich drużyny wyglądały sportowo tak dobrze, jak dziś Legia i Zastal. Ryzyko i stawka są zbyt wielkie.
Myślę, że nawet jeśli kibiców i dziennikarzy zaskoczy jakieś posiadanie, jakieś wykończenie to dla danej drużyny będzie to jeden z wielu trenowanych mozolnie fragmentów, który akurat w tym momencie miał przynieść punkty.
Kto zdobędzie mistrzostwo?
Legia Warszawa! Ale ten finał to wcale nie będzie dla niej spacerek! Mistrz Polski wygra tę serię w sześciu meczach.
Kto zgarnie tytuł MVP?
Oczywiście, skoro stawiam na Legię, to najłatwiej byłoby też postawić na Plutę. Ale tutaj poszukam niespodzianki! Bohaterem tego finału może zostać Race Thompson. To może być ten moment sezonu, w którym oddamy do królewskie graczom podkoszowym!