Szymon Woźnik: Które to już „zajęte” koszykówką młodzieżową wakacje trenera Mariusza Niedbalskiego?
Mariusz Niedbalski: To będą moje piętnaste mistrzostwa Europy i ósme w roli pierwszego trenera. W większości pracowałem z kadrą U-20, ale w tym roku jest to kadra U-18, więc do takiego mikrocyklu trenerskiego jestem dobrze przyzwyczajony. Nie wyobrażam sobie, żeby lato mogło wyglądać inaczej (śmiech).
W którym roku po raz pierwszy pracował pan z młodzieżową kadrą?
W 2006 roku razem z Robertem Jakubiakiem prowadziliśmy kadrę U-16. Zagraliśmy wtedy w mistrzostwach Europy Dywizji B, które zdecydowanie wygraliśmy, uzyskując awans do Dywizji A.
W środowisku jest pan uznawany za encyklopedię mistrzostw Europy we wszystkich kategoriach wiekowych. Jakie wnioski wyciągnął pan do indywidualnej pracy?
Zgadzam się, że moje doświadczenie jest bardzo duże. Kadra to specyficzny twór, w którym treści koszykarskie są bardzo ważne, ale kluczowe jest zbudowanie relacji wewnątrz grupy i stworzenie prawdziwej drużyny, z odpowiednim podziałem ról, tak aby każdy, zarówno zawodnik, jak i członek sztabu, czuł się ważny.
Należy także zadbać o przygotowanie mentalne, bo to często decyduje o końcowym wyniku mistrzostw Europy. Jeśli chodzi o aspekty czysto koszykarskie, obserwuję wszystkie kategorie wiekowe od lat i uważam, że najważniejsze jest znalezienie balansu między defensywą a ofensywą oraz umiejętne wykorzystanie potencjału zawodników. Trzeba stworzyć środowisko, w którym każdy może pokazać pełnię swoich możliwości. W krótkim czasie zgrupowań jest to bardzo trudne, ale często decyduje o powodzeniu na turnieju. Starałem się dobrać zawodników tak, aby tworzyli zgraną grupę. Wydaje mi się, że w tym roku się to udało.
Obserwuje Pan polską młodzież od lat. Jak zmienia się polska i europejska koszykówka młodzieżowa?
Obserwowałem mistrzostwa Europy U-20 Dywizji A oraz Dywizji B i widać, że geografia koszykarska mocno się zmienia. Z różnych względów, m.in. geopolitycznych czy migracyjnych, w drużynach takich jak Luksemburg czy Azerbejdżan pojawiają się bardzo ciekawi zawodnicy. Polska koszykówka młodzieżowa znajduje się na granicy Dywizji A i B. Bardzo się cieszę, że kadra U-20 utrzymała się w Dywizji A, bo gra z najlepszymi jest bardzo wartościowa. Jednocześnie poziom Dywizji B rośnie, a w tegorocznych mistrzostwach Europy U-18 co najmniej 9-10 drużyn będzie walczyć o awans. Stawka się wyrównuje, a granica między dywizjami coraz bardziej się zaciera.
Obejrzałem cały turniej w Kownie i pierwsze skojarzenie z kadrą U-18 to gra jeden na jednego. To nie zawsze było tak oczywiste w polskich kadrach młodzieżowych. Czy to wyjątkowa drużyna pod tym względem?
Dobrze znamy charakterystykę naszych zawodników, dlatego taktyka musi uwypuklać ich najmocniejsze strony. W sparingu w Rumunii oddaliśmy około 40 rzutów wolnych, a w ostatnim meczu z Estonią bodajże 39. Stwarzamy zawodnikom sytuacje do atakowania obrońcy i kosza na różne sposoby, starając się, aby było jak najwięcej izolacji i gry jeden na jednego. W koszykówce młodzieżowej zagrywki są ważne, ale kluczowa jest umiejętność czytania gry i podejmowania decyzji we właściwym momencie. Taki jest nasz kierunek i tak będzie wyglądała nasza gra.
Inne spostrzeżenie: mocne zacieśnianie pola trzech sekund, co zostawia więcej miejsca rywalom na rzuty z dystansu. To dlatego, że gramy w dywizji B i można bardziej zaryzykować?
Bronimy agresywnie zarówno zespołowo, jak i indywidualnie. Rywale oddają więcej rzutów z dystansu niż my, ale niewiele z nich to pozycje całkowicie otwarte. Dobrze rotujemy i wywieramy presję na rzucających. Naszym priorytetem jest obrona pola trzech sekund i na tym opieramy system defensywny, ale nie oznacza to, że świadomie odpuszczamy rzuty za trzy punkty. Koszykówka jest taką dyscypliną, że nie da się wszystkiego obronić, a naszym priorytetem jest obrona pola trzech sekund.
Jak na polskie realia, kadra nie ma problemu z jakościowymi zawodnikami wysokimi. Czy to ma być jedna z jej największych sił?
Myślę, że tak. Cieszę się, że podczas turnieju na Litwie nasi wysocy zaczęli zdobywać więcej punktów. Franek Boruciński-Hrycyk rozegrał dobry mecz z Łotwą i solidne spotkania z Litwą oraz z Estonią, podobnie jak Bartek Folga. Jest też bardzo utalentowany Łukasz Łysek, który dobrze zaprezentował się w sparingach z Grecją. To wartościowi zawodnicy o dobrych warunkach fizycznych i chcemy to wykorzystywać. Jednocześnie współczesna koszykówka opiera się głównie na graczach obwodowych, a klasycznej gry tyłem do kosza jest coraz mniej, więc nasz styl również to uwzględnia.
Szymon Łata to zawodnik z rocznika 2009, który wygląda na pierwszego rozgrywającego tej kadry. Jakie ma atuty?
Czy wyjdzie w pierwszym meczu w pierwszej piątce, to zobaczymy (śmiech). W wielu sparingach pełnił rolę pierwszego rozgrywającego. Bardzo dobrze czyta grę, potrafi kreować sytuacje dla innych i ma odpowiedni charakter, bo nie boi się podejmować decyzji. Jest wszechstronnym zawodnikiem. Mamy wielu utalentowanych graczy na pozycjach 1–2: Staszek Musiałek, nasz kapitan, rozegrał bardzo dobry turniej na Litwie, a Antek Majcherek i Piotr Łosiak również mogą prowadzić grę. Szukałem zawodników kreatywnych i tacy trafili do kadry. To było bardzo istotne w naszej selekcji
Rocznik 2009 jest licznie reprezentowany w kadrze. Konsultował pan powołania z Tomaszem Niedbalskim, prywatnie swoim bratem?
Rozmawiałem przed powołaniami zarówno z Tomkiem, jak i z trenerem Michałem Mrozem. Oglądałem też ponownie turniej U-16 z ubiegłego roku. Nie sugerowałem się rokiem urodzenia zawodników, starałem się żeby w drużynie byli najlepsi zawodnicy dla tej kadry. Akurat tak się złożyło, że pięciu jest z rocznika 2009. Liczę, że doświadczenie z ubiegłego roku zaprocentuje na tegorocznych mistrzostwach Europy
Od kiedy było wiadomo, że Gabe Sularski nie dołączy do kadry?
Rozmawiałem z nim kilkukrotnie. Wiedzieliśmy od momentu ogłoszenia pozyskania go przez California Golden Bears, że o jego przyjazd będzie bardzo trudno. To było dawno, więc nie zakłóciło naszych przygotowań. Nie wyobrażam sobie, by zawodnik dołączał na tydzień przed mistrzostwami i od razu grał, dlatego jasno określiliśmy zasady.
Czy były rozmowy o jego grze Teo Milicicia dla Polski?
Temat jest analizowany w strukturach związku, zajmuje się nim Wydział Szkolenia PZKosz. Na dziś nie było realnych możliwości, by Teo zagrał w mistrzostwach Europy U-18 w biało-czerwonych barwach.
Czego zabrakło zawodnikom, na co dzień grających za granicą, by znaleźć się w kadrze U-18? Mówimy o m.in. zawodnikach Ratiopharmu Ulm czy Alby Berlin.
Xawier Matwiej i Jan Szczygieł byli z nami na czternastodniowym zgrupowaniu w Gdyni, natomiast Wiktor Szczesko trenował także w Cetniewie i grał w sparingach z Grecją. Cała trójka ma potencjał do gry w przyszłości, np. w kadrze U-20. Xawier zrobił duży postęp w porównaniu do zgrupowań kadry U-16, ale przegrał rywalizację na obwodzie. To zawodnik, którego należy dalej obserwować i regularnie rozmawiać. Jan wyróżnia się świetnymi warunkami fizycznymi (213 cm), ale jest “późnorozwojowcem”. To bardzo pracowity, świetny chłopak, jednak przegrał rywalizację na pozycji centra. W przypadku Wiktora największą przeszkodą były kwestie formalne związane ze zgodą federacji niemieckiej. Gdy ją uzyskano, było już za późno na zmiany. Cała trójka ma potencjał i szansę znaleźć się w przyszłości w kadrze U-20.
Kto będzie najtrudniejszym rywalem naszej drużyny w fazie grupowej i w całym turnieju w Chorwacji?
Nie wskażę jednego zespołu, ale wiemy, że Azerbejdżan będzie wymagającym rywalem. Zawodnicy tej reprezentacji grają razem w klubie Sabah, gdzie występowali w młodzieżowej edycji Basketball Champions League i osiągnęli dobre wyniki. Mają też naturalizowanego zawodnika z Nigerii na wysokim poziomie, który został wybrany do drugiej piątki gwiazd tegorocznych Mistrzostw Europy U-20 dywizji B. Zbieramy informacje na temat Portugalii i Ukrainy. W Dywizji B każdy mecz jest trudny i trzeba być gotowym na każdego przeciwnika, biorąc pod uwagę specyfikę rozgrywek.
Czy będzie trener prowadził w przyszłym sezonie Karola Gruszeckiego?
(śmiech) Mam taką nadzieję. Trwają rozmowy i liczę, że zakończą się pozytywnie.
Czego życzyć drużynie przed rozpoczęciem turnieju?
Nie chcę nakładać presji w postaci obowiązkowego awansu. W sporcie młodzieżowym to nie jest dobre podejście. Chcę, żeby zawodnicy rozegrali bardzo dobry turniej, byli zadowoleni i pozostali zjednoczeni od pierwszego do ostatniego dnia. Wtedy naprawdę trudno będzie nas pokonać!