Szymon Woźnik: Zdecydowałeś się wyjechać do USA i kolejny sezon spędzisz w CATS Academy Boston (Prep School). Dlaczego?
Franciszek Boruciński-Hrycyk: Wylot do USA to była trudna decyzja, ale uważam, że w moim przypadku potrzebna. To świetne miejsce do rozwoju wysokich graczy pod względem fizycznym i indywidualnym. Czeka mnie rok bardzo ciężkiej pracy, którego już nie mogę się doczekać!
W poprzednim sezonie w drużynie CATS Boston występował Nicolas Mitrović, który w sezonie 2026/2027 będzie grał razem z Gabe’em Sularskim w I Dywizji NCAA, w bardzo silnej konferencji. To może faktycznie świadczyć o tym, że w CATS potrafią pracować z wysokimi zawodnikami. Czy to było kluczowe przy twojej decyzji?
Tak, szukaliśmy dla mnie właśnie odpowiedniego miejsca, które potrafi szkolić wysokich graczy.
Miałeś okazję wystąpić w młodzieżowej Eurolidze w poprzednim sezonie. Jak to wspominasz?
Turniej w Bolonii był dla mnie wielkim wyróżnieniem i świetnym doświadczeniem. Wiele się nauczyłem i bardzo dobrze wspominam ten czas.
Wydaje się, że bardzo mocnym punktem naszej reprezentacji U-18 jest strefa podkoszowa. Czy czujecie wraz z Bartkiem Folgą i Łukaszem Łyskiem duże zaufanie trenera?
Myślę, że jesteśmy równie utalentowani na obwodzie, jak i pod koszem. Uważam, że największą siłą naszej kadry jest to, że w każdym meczu ktoś inny może zostać bohaterem. Wszyscy znamy swoje zadania i role w zespole oraz czujemy zaufanie ze strony trenera.
Rocznik 2008 dwa lata temu spadł z Dywizji A podczas mistrzostw Europy U-16. Teraz celem jest awans do dywizji A. Jak istotne jest takie doświadczenie na arenie międzynarodowej?
Od tamtego czasu skład mocno się zmienił. Zaczynamy z „czystą kartą” i skupiamy się na wyznaczonym celu.