Strona główna » RAPORT: Rekordowa frekwencja na meczach PLK sezonu 2025/26 – ponad pół miliona widzów na trybunach!

RAPORT: Rekordowa frekwencja na meczach PLK sezonu 2025/26 – ponad pół miliona widzów na trybunach!

0 komentarzy
Czy PLK robi postępy? Pod względem frekwencji na meczach – niezaprzeczalne! W minionych rozgrywkach sezonu zasadniczego średnio każdy mecz Orlen Basket Ligi obserwowało 2132 osoby. To wzrost o ok. 30 proc. w stosunku do średniej frekwencji sprzed kilku lat. Bank rozbili oczywiście kibice Orlenu Zastal Zielona Góra!

Niedawno prezentowaliśmy podsumowanie oglądalności meczów w pierwszym roku funkcjonowania otwartych transmisji Orlen Basket Ligi na YouTube – zarówno w ujęciu całej ligi jako organizacji oraz z rozbiciem na poszczególne kluby. Dzisiaj zajmiemy się podobnymi aspektami frekwencji na trybunach w zakończonym sezonie.

W pierwszej kolejności analizujemy część zasadniczą rozgrywek 2025/26. Ponieważ w fazie playoff w kolejnych sezonach dochodzi na ogół do sporej rotacji uczestników, trudno porównywać wyniki frekwencyjne drużyn, które w jednym sezonie przyciągają na trybuny tłumy walcząc o ligowe medale, by w kolejnym być pozbawionymi kilku domowych sold-outów.

Spotkania sezonu regularnego Polskiej Ligi Koszykówki 2025/26 obejrzało na trybunach hal szesnastu klubów ponad pół miliona widzów, co daje przeciętną frekwencję 2132 kibiców na mecz. Jest to wynik nieznacznie ustępujący siatkarskiej PlusLidze (ok. 2500 widzów na mecz), która nawiasem mówiąc zanotowała najlepszą frekwencję od blisko dekady.

Siatkarskie wyniki z poprzednich sezonów były niższe od frekwencji z koszykarskich hal sezonu 2025/26. Ponad 2100 kibiców średnio na każdym meczu Orlen Basket Ligi to również wskaźnik o blisko 10 proc. lepszy niż analogiczny w sezonie 2024/25 (ok. 1950 widzów na mecz) i znacząco wyższy niż w poprzednich latach (ok. 1600-1700 widzów na mecz).

Nie możemy napisać tego ze stuprocentową pewnością, ale całkiem prawdopodobne jest, że liczba 2132 kibiców na mecz to frekwencyjny rekord naszej ligi w całej jej historii.

Należy jednak pamiętać, że tak w przypadku ligi siatkarskiej, jak i Orlen Basket Ligi, średnie frekwencji wyliczać możemy na podstawie protokołów meczowych wypełnianych przez organizatora meczu – czasem bazujących na liczbach z systemów biletowych, a czasem na własnym „widzimisię”.

Frekwencję zakończonego już sezonu z podziałem na poszczególne kluby Orlen Basket Ligi prezentujemy na kolejnych wykresach. Kluby uszeregowane są według średniej deklarowanej frekwencji, w drugiej kolumnie mamy medianę z piętnastu domowych wartości dla każdego z klubów, a w trzeciej trend w porównaniu z poprzednim sezonem.

Screenshot

Bank – i to jeszcze przed fazą playoff! – rozbił Zastal. W zielonogórskiej hali CRS na meczach sezonu zasadniczego stawiało się średnio prawie 4100 widzów na mecz. Już w zeszłym sezonie zielonogórscy kibice imponowali tym, w jakiej liczbie oglądają mecze na żywo, a ciekawy sportowo sezon 2025/26 pomógł w poprawieniu zeszłorocznego wyniku o kolejne 26 proc. Powiedzmy sobie wprost – świetna koszykarska hala w Zielonej Górze dysponująca oficjalnie liczbą 5080 krzesełek, wypełniona w sezonie zasadniczym (jeszcze bez play-offów) średnio w 80 procentach, to już wynik europejski. Nie powstydziłoby się go wiele klubów Bundesligi czy włoskiej Lega Basket.

W czołówce rankingu zameldowały się też tradycyjnie hale we Włocławku i Ostrowie Wielkopolskim, gdzie wpływ wyników sportowych na zapełnienie Hali Mistrzów i 3MK Areny zdaje się wpływać na wyniki frekwencji w niewielkim stopniu. Niezłą frekwencję przy mniejszym udziale Hali Stulecia w stosunku do Hali Orbity obserwowaliśmy również we Wrocławiu.

Do frekwencyjnej czołówki dołączyły King i Trefl. Oba te kluby, podobnie jak Arka Gdynia, zanotowały znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, wynoszący odpowiednio 35 i 34 proc. w halach trójmiejskich oraz 28 proc. w szczecińskiej Enea Arenie.

Oczywiście, tradycyjnie wynik Trefla poprawia specjalny Mecz Kaszubski (w tym sezonie to 9653 widzów), ale nawet bez tych 400 kilkudziesięciu widzów w ujęciu średniej sezonowej, Trefl i tak byłby gdzieś w okolicach ostrowskiej Stali pod względem liczby publiczności na meczach.

Najwyższy procentowy wzrost frekwencji rok do roku zanotowano w Dąbrowie Górniczej, ale tak jak sugerowaliśmy to przy okazji podobnej analizy w połowie sezonu aż 84-procentowy przyrost MKS zawdzięcza przede wszystkim fatalnym frekwencjom z poprzedniego sezonu.

Wzrost liczby kibiców w hali w Krośnie (75 proc.) dotyczy oczywiście porównania ze zwycięską kampanią 2024/25 w 1. Lidze. 

Co optymistyczne, ogromna większość klubów Orlen Basket Ligi cieszyła się w ostatnim sezonie zwiększeniem liczby kibiców na trybunach lub w najgorszym przypadku zanotowała w tym aspekcie status quo. Za taki uważamy wahania rzędu +/- 10 proc., które mogą wynikać nie tylko z różnic w zainteresowaniu losami zespołu, ale choćby z mniej korzystnego terminarza czy godzin rozgrywania spotkań. W skrócie – spadek frekwencji o 5 proc. to żaden spadek, bo taki może być spowodowany zaledwie jednym meczem z trybunami wypełnionymi w połowie – na przykład tuż przed gorącym okresem świątecznym.

Niechlubnym wyjątkiem jest za to ustępujący wicemistrz Polski. Na meczach Startu w tym sezonie było wyjątkowo pusto – mediana na naszych wykresach wskazuje na fakt, że w ponad połowie meczów w Lublinie notowano zaledwie trzycyfrowe liczby widzów.

Faza play-in i playoff w tym sezonie liczyła 33 mecze, które obejrzało łącznie kolejnych 80 kilka tysięcy kibiców na trybunach – średnio 2655. W przeciwieństwie do sezonów regularnych, bezcelowe jest porównywanie tych wartości pomiędzy sezonami, ponieważ zależą one w pierwszej kolejności od tego, które duże hale polskiej ligi nie goszczą meczów tej fazy, oraz w drugiej – które zespoły z niewielkimi obiektami grają aż do wielkiego finału.

Nie potrafimy sobie przypomnieć serii finałowej, w której sumarycznie na trybunach byłoby więcej niż 10 proc. pustych krzesełek, a więc średnią frekwencję w tej fazie dyktują przede wszystkim możliwości i niedostatki infrastruktury. W zakończonych rozgrywkach, dwie warszawskie hale były gospodarzami jednej trzeciej całych playoff, a w żadnej z nich nie doliczymy się 2000 krzesełek.

Wierzymy, że nowy obiekt, który powstaje w Warszawie, pomoże nie tylko warszawskim zespołom, ale również lidze i jej frekwencji jako całości.

Kolejny raz poruszymy także kwestię pojemności obiektów w PLK. Nie może być inaczej, skoro niemal połowa z hal naszej nie osiągała regulaminowej pojemności 2000 krzesełek. Nawet jeśli 3 tysiące kibiców zgromadzonych w wielkiej hali mogącej pomieścić 5 tysięcy widzów wygląda w telewizji mniej efektownie niż wypełniona po brzegi kameralna hala na 1200 widzów, nawet jeśli atmosfera w tym mniejszym obiekcie jest bardziej gorąca – pojemność hal znacząco limituje ligową frekwencję. Z punktu widzenia wskaźnika frekwencji – 3000 jest zawsze będzie lepsze niż 1200. Pamiętajmy choćby o wpływach do klubowych kas (nie tylko z tytułu biletów) czy o rzeczach tak prozaicznych, jak komfort oglądania meczów przez kibiców czy pracy ludzi związanych z obsługą i organizacją meczu.

Z uwagi na powyższe, autor tego podsumowania tradycyjnie broni się przed analizą „zajętości” hali, czyli procentowym wypełnieniem obiektów. Zakończone przed kilkoma dniami rozgrywki dostarczyły namacalny argument w tej kwestii: gliwicka kameralna hala, w której znajdują się 1092 krzesełka była wypełniona średnio w większej części niż fenomenalna w tym sezonie hala CRS w Zielonej Górze. Zastal w sezonie 2025/26 był prawdopodobnie pierwszym zespołem w historii polskiej koszykówki, który grał w sezonie zasadniczym dla ponad 4000 widzów na mecz, a w rankingu wypełnienia hal byłby gdzieś w środku stawki.

Na zakończenie – wierzymy, że obserwowany wzrost frekwencji ma charakter stały i wpisze się w szerszy, systematyczny trend rozwoju całej ligi. Zaczynając od wymiaru sportowego, przez organizacyjny, a kończąc na zainteresowaniu kibiców w halach i przed ekranami.