Astoria to już coś więcej niż najlepszy sportowo zespół sezonu 2025/26 Pekao 1. Ligi. To klub, który nie zmarnował trzech ostatnich lat jedynie na sportowe potyczki na pierwszoligowym poziomie. W międzyczasie przeistoczył się także w organizację, w najlepszym tego słowa znaczeniu, co wcale nie jest takie oczywiste nawet w przypadku niejednego klubu występującego na poziomie Orlen Basket Ligi.
Pierwszy sprawdzian Chylińskiego
Astoria dzięki działaniom zarządu na czele z prezesem Bartłomiejem Dzedzejem, zbudowała sieć partnerów i sponsorów na skalę, o której większość klubów PLK może jedynie pomarzyć. To świadczy także o tym, że Bydgoszcz jest miejscem kochającym koszykówkę oraz środowiskiem, które chce zostać w najwyższej lidze dłużej.
Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której po tak znakomitym i emocjonującym sezonie część obecnych sponsorów nie zwiększy swojego zaangażowania we wspieranie klubu.
Budowanie organizacji to jednak nie tylko sponsorzy. To również zespół ludzi na co dzień pracujących w klubie. Pod tym kątem Astoria też może się już teraz szczycić i imponować.
Klub wchodzi do PLK także z obsadzoną rolą dyrektora sportowego, co wcale, niestety, nie jest takie oczywiste w nawet w środowisku ekstraklasy. Odpowiedzialność za pełnienie jest funkcji przejmuje debiutant Michał Chyliński.

Oczywiście, należy zakładać, że po drodze popełni błędy nowicjusza. Ważne jest jednak, że znał swoją przyszłą rolę od dłuższego czasu i stopniowo się do niej przygotowywał.
Duży sprawdzian czeka go już niebawem, dosłownie tu, teraz-zaraz: w otwartym sezonie ogórkowym transferowym.
Skład – kto powinien zostać?
Zapewne zdecydowana większość kibiców Astorii chciałaby zobaczyć w składzie przed kolejnym sezonem Orlen Basket Ligi nazwiska Gruszecki, Kimbrough, Kamiński, Andrzejewski czy Kemp. Czy to jest realne rozwiązanie? Oczywiście, skoro udało się w 1 Lidze… Czy to rozwiązanie mądre? Nie.
Przeskok do PLK dla zwycięzców 1. Ligi jest wciąż bardzo duży, mimo postępującej od kilku lat profesjonalizacji tych drugich rozgrywek. W przypadku beniaminków ważne jest, by nie stać się niewolnikiem własnego sukcesu.
Bydgoska ekipa, która awansowała do PLK w ostatnią środę, na stałe wpisała się do historii klubu. Życie toczy się jednak dalej. Trzeba zachować pragmatyzm w swoich działaniach.
OK, nie wyobrażam sobie gry Astorii w PLK bez Karola Gruszeckiego. To on był według mnie najistotniejszą postacią w fazie playoff i powinien być priorytetem klubu w kwestii przedłużenia kontraktu.
Jeden koszykarz z duetu Karol Kamiński – Jakub Andrzejewski również powinien pozostać w składzie Astorii na poziomie PLK. Który?
Widząc co się dzieje się na rynku młodych Polaków nie byłbym zdziwiony, gdyby Andrzejewski miał zapytania z USA. Natomiast śmiało można stwierdzić, że w tym sezonie dojrzał na tyle, iż kolejny rok gry w 1 Lidze byłby dla niego niepotrzebną stagnacją. Czas na nowe wyzwanie.
Kamiński, czyli bohater serii finałowej z ŁKS, to z kolei zawodnik, który dzięki swoim umiejętnościom, zwłaszcza w ball-handlingu na pozycjach 2/3, powinien rozbić bank w 1 Lidze. Każdy klub poważnie myślący o awansie do PLK powinien o niego zabiegać, ponieważ zawodników o takich umiejętnościach jest coraz mniej. Nie zmienia to faktu, że przy odpowiednim układzie personalnym Kamiński może być w barwach Astorii także użytecznym graczem na poziomie PLK.
Martyce Kimbrough? Ulubieniec publiczności i lider zespołu, ale też zawodnik, który miał bardzo ciężko w finale przeciwko ŁKS z powodu świetnej obrony Marcela Ponitki. Takich Ponitków w Orlen Basket Lidze będzie więcej.
Może to kogoś zaskoczy, ale ze względu na coraz trudniejszy rynek graczy wysokich wolałbym na miejscu Astorii zatrzymać w składzie Adama Kempa jako zmiennika na pozycji centra w PLK niż Kimbrougha jako zmiennika na pozycjach obwodowych.
Podsumowując: nie wyobrażam sobie, żeby układ obwodowy Kimbrough–Andrzejewski–Kamiński–Gruszecki został w całości utrzymany, ale co najmniej dwóch z tych graczy – czyli Gruszecki i Kamiński/Andrzejewski – to całkiem dobry początek budowy nowego składu zespołu. Kempa też nie powinno się skreślać.
Kapitanie, idź dalej!
Kto będzie tym zespołem zarządzał, skoro wcale nie jest pewne, że dotychczasowy trener Grzegorz Skiba będzie chciał pełnić tę funkcję w PLK? W środowisku krążą już nazwiska jego ewentualnych następców, choćby Grzegorza Kożana i Roberta Skibniewskiego.
Ehh. Chciałbym zaapelować do trenera Skiby: jeśli powiedziało się „A”, to warto też powiedzieć „B”!
Zupełnie nie rozumiem sytuacji, w której trener robi awans, a potem nie chce prowadzić drużyny w PLK. W przypadku trenera Skiby nie pierwszy raz, bo podobna sytuacja miała przecież miejsce w 2019 roku. To podejście jest bezpieczne, ale – moim zdaniem, biorąc pod uwagę specyfikę środowiska sportowego – nazbyt wygodne. „Zrobiłem awans, ludzie to zapamiętają, a nie to, że w PLK już tak dobrze mi nie poszło”.
Nie lubię takiego podejścia, stad poniższy apel: trenerze Grzegorzu Skibo, to nie czas na rezygnację. Czas, by iść dalej! Jako kapitan okrętu Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz pod banderą PLK!