Szymon Woźnik: Czy w trakcie przygotowań do ME U-20 pojawiło się w pana głowie choć raz pytanie: „a po co mi to było?”
Andrzej Adamek: (Chwila ciszy) Nie. Lubię pracę z młodzieżą. Prowadziłem kadrę U-18 przez cztery lata i mam świadomość skali problemów z tym związanych.
Pytam w kontekście nieobecnych koszykarzy, którzy mogliby wzmocnić prowadzony przez pana zespół, ale na ME nie zagrają – to m.in. Joel Cwik, Tymoteusz Sternicki i Kajetan Misztal. Przecież oni potencjalnie mogliby być liderami tej kadry…
Tak są to zawodnicy, którzy byli czołowymi postaciami zespołu.
Generalnie wszyscy – a mówiąc „wszyscy”, mam na myśli PZKosz i osoby związane z kadrami młodzieżowymi – mieliśmy inną wizję tej drużyny. Oczekiwałem jeszcze kilku innych nazwisk, ale na pewne rzeczy, jak np. kontuzje, czy personalne decyzje zawodników, co do wyboru ich ścieżki rozwoju kariery nie mamy wpływu.
Musimy zbudować drużynę, która będzie walczyć, najlepiej jak to możliwe.
Chyba nie był Pan zadowolony z długości finału PLK? Jak to zaburzyło przygotowania do ME?
Byłem zadowolony jako miłośnik koszykówki, ale kadra U-20 na tym ucierpiała. Dwóch ważnych zawodników – Błażej Czapla z Legii i Miłosz Majewski z Zastalu – dojechało dopiero na ostatnią fazę przygotowań. Na ile udało się ich wkomponować w zespół? Zobaczymy podczas mistrzostw Europy. Ciągle pracujemy nad tym, by nadgonić zaległości w przygotowaniu kondycyjnym i taktycznym.
Niestety, nie było mi dane obejrzeć żadnego sparingu pana kadry, więc zapytam w ciemno: jakiej koszykówki możemy się spodziewać w wykonaniu reprezentacji Polski podczas ME U-20?
Chciałbym, żebyśmy grali z odpowiednią intensywnością w obronie, natomiast ona blednie przy fizyczności innych reprezentacji. Było to widać w sparingach z Grecją. Mam nadzieję, że podczas mistrzostw Europy będziemy grali skuteczniej niż w sparingach. Intensywność w obronie to klucz, bo będziemy musieli przeciwstawić się zawodnikom wyższym i silniejszym fizycznie. Liczę na mądrość w grze moich zawodników, choć ma, też świadomość, że ona pojawia się wraz z rutyną i ograniem.
Tego w naszej grze czasami brakuje. Wielu zawodników z tej kadry przez ostatni rok nigdzie nie grało, bądź grali na niskim szczeblu rozgrywek. To jest trochę widoczne. Musimy mieć świadomość, że wszelkie braki możemy niwelować walecznością i intensywnością gry w obronie. Powinno nas to mobilizować do cięższej pracy.
Czy system trenera Adamka jest podobny do tego z Górnika, czy może jest dostosowany do zawodników, których trener ma do dyspozycji w kadrze U-20?
Staraliśmy się dostosować system do zawodników, których mamy w kadrze. W zasadzie graliśmy w sparingach 13–14 zawodnikami, co miało ich przygotować do tego, że każdy w tej drużynie będzie miał jakąś rolę. Chcemy grać szybko i intensywnie po obu stronach parkietu, a do tego potrzebujemy ludzi.
Proszę powiedzieć trochę o zawodnikach, którzy nie pojadą na ME
Joel Cwik zdecydował się na grę w NCAA i z tego względu nie może przyjechać na zgrupowanie kadry. Musiał stawić się już w czerwcu w szkole w USA. Przynajmniej taką otrzymałem informację od agenta zawodnika.
Kajetan Misztal ma przewlekłą kontuzję, którą postanowił wyleczyć, aby być w pełni zdrowym na początek przygotowań do sezonu w barwach GTK Gliwice. Tymoteusz Sternicki doznał urazu w sparingu z Czechami. Niestety, okazał się on na tyle poważny, że wykluczył go z dalszych przygotowań do ME.
Słyszałem, że były sytuacje, iż zawodnicy przyjechali na zgrupowanie zupełnie nieprzygotowani mentalnie i fizycznie. Trener rozumie takie podejście, mając w perspektywie grę na dużym turnieju w koszulce biało-czerwonej? Czy wszystko można zrzucić na młody wiek?
To trudne do zrozumienia, ale niektórzy przyjechali na zgrupowanie bez celu wywalczenia sobie miejsca w reprezentacji i na tym zakończę.
Czy doba mająca 24 godziny jest dla trenera wystarczająca? Nie dość, że trwają przygotowania do mistrzostw Europy U-20, to jeszcze toczą się negocjacje kontraktowe związane z budową nowego składu Górnika Zamek Książ Wałbrzych.
Muszę przyznać, że to cięższe wyzwanie, niż mi się wydawało. Do tej pory udawało się to pogodzić, ale prawdą jest, że dostrzegam różnicę między prowadzeniem kadry młodzieżowej, będąc jednocześnie trenerem asystentem w drużynie PLK, a byciem pierwszym trenerem klubu PLK. Naprawdę podziwiam wszystkich trenerów, którzy robili to przede mną. Bardzo mocno! Z tego co pamiętam w podobnej sytuacji byli trenerzy Arkadiusz Miłoszewski, Krzysztof Szablowski, czy Przemysław Frasunkiewicz.
Olbrzymi szacunek za ogrom pracy, który musieli włożyć! Przypomnę tylko, że trener Szablowski stracił pracę w MKS po lecie spędzonym z kadrą młodzieżową, a trener Miłoszewski po kolejnym sezonie nie przedłużył umowy z Kingiem i przeniósł się do Zielonej Góry. To pokazuje skalę tego wyzwania.
Czy na zgrupowaniach temat wyjazdów młodych koszykarzy do USA i gry w NCAA jest żywy? Czy są zawodnicy, którzy konsultowali z trenerem takie możliwości?
Do mnie takie pytania od chłopaków nie trafiły. Temat wyjazdu do USA przerabiałem w klubie, kiedy jeden zawodnik poinformował mnie, że będzie się starał wyjechać do NCAA. Oczywiście jestem otwarty i staram się pomagać zawodnikom w podejmowaniu tak poważnych decyzji. Rozumiem, jak to teraz wygląda. Wiem, jak poważne są propozycje finansowe ze strony szkół z USA.
Czy w związku z naprawdę udanymi ostatnimi dwoma Mistrzostwami Europy U-20 pana drużyna czuje dodatkową presję?
Przez cztery lata prowadziłem kadrę U-18. Raz udało się awansować z Dywizji B do Dywizji A i trzy razy spokojnie utrzymać się w Dywizji A. Marzeniem moim jest, by tym razem nie było gorzej.