Strona główna » Dziura budżetowa na pół miliona i wojna na Kociewiu! Obecny prezes SKS oskarża poprzedniego

Dziura budżetowa na pół miliona i wojna na Kociewiu! Obecny prezes SKS oskarża poprzedniego

0 komentarzy
Czerwiec to często w klubach koszykarskich moment chwalenia się nowymi sponsorami czy kontraktami świeżo pozyskanych zawodników. W Starogardzie Gdańskim tym razem wygląda zupełnie inaczej. Gorzej, smutniej. Nowy prezes klubu przyznaje, że w kasie zabrakło pół miliona złotych, oskarżając o spowodowanie dziury budżetowej swojego poprzednika. Ten odpiera zarzuty.

SKS Fulimpex Starogard Gdański po naprawdę dobrym sezonie, zakończonym zajęciem czwartego miejsca w lidze, zdążył jeszcze z przytupem rozpocząć off-season. Klub szybko przedłużył kontrakt z trenerem Darko Raduloviciem i kluczowymi zawodnikami z poprzedniego sezonu – m.in. Sebastianem Kowalczykiem, Adrianem Kordalskim czy Bartoszem Majewskim. Sielanka nie trwała długo.

22 czerwca pojawiła się informacja o rezygnacji dotychczasowego prezesa zarządu Michała Jaczyńskiego. Podawany powód? Przyczyny prywatne.

Wiele osób z autorem tego tekstu włącznie było w szoku. Jeszcze większy szok przeżyłem, gdy zaczęły do mnie docierać informacje o poważnych problemach finansowych klubu, a nawet o widmie wycofania się SKS-u z rozgrywek Bank Pekao 1 ligi.

Dziś w wydanym oświadczeniu dotychczasowy sponsor główny klubu, a od 22 czerwca także prezes SKS Fulimpex Starogard Gdański Marcin Fulbiszewski potwierdził nieoficjalne doniesienia o problemach, wskazując jako winnego byłego prezesa Michała Jaczyńskiego. Wykluczył jednak możliwość wycofania SKS z rozgrywek.

W komentarzu na oficjalnej stronie klubu na platformie Facebook, prezes Fulbiszewski napisał o kwocie 0.5 miliona złotych zadłużenia, twierdząc, że już dzisiaj została ona spłacona! Trzeba przyznać, że nowy prezes szybko wziął się do roboty!

Na oskarżenia w swoim kierunku obojętny nie pozostał jednak były prezes Jaczyński, który przesłał nam swoje oświadczenie. Bylibyśmy zdziwieni, gdyby to był wymiany argumentów zwaśnionych stron.

Oświadczenie byłego prezesa SKS Michała Jaczyńskiego

Z wielką przykrością przyjąłem oświadczenie prezesa Sportowa S.A. dotyczące obecnej sytuacji klubu i przedstawieniu mnie jako jedynego winnego całej sytuacji.

Przychodząc do klubu w 2025 roku, zastałem klub, który borykał się z ogromnym kryzysem wizerunkowym, w którym dochodziło do wielu spięć, wynik sportowy pozostawiał wiele do życzenia, a relacje między kibicami i klubem były najgorsze od lat.

Poprawa tych relacji była jednym z kluczowych zadań jakie sobie postawiłem.

CO ZASTAŁEM W KLUBIE? NIE BYŁO TAK DOBRZE, JAK MÓWIONO

Po podpisaniu kontraktu okazało się, że środki finansowe na rozpoczęcie sezonu nie były wystarczające, a dotychczasowi sponsorzy, po bardzo złym, poprzednim sezonie, z powodu rozczarowania i znużenia sytuacją, nie byli skłonni do przedłużenia swoich umów. Dodatkowo już po podpisaniu kontraktu dowiedziałem się, że klub będzie czekać konieczność spłaty ponad 150 tysięcy złotych za nieopłacony transport z poprzedniego sezonu. Otrzymałem tę informację już po podpisaniu kontraktu, co sprawiło, że sytuacja w klubie od samego początku nie była komfortowa i nie pozwalała spokojnie, zgodnie z normalnym planem, rozpocząć budowy zespołu.

W związku z powyższym zmuszony byłem tak konstruować kontrakty zawodnicze, aby większość tych kwot była wymagana do zapłaty dopiero od nowego roku, a nie w okresie od września do grudnia.

Przy podpisywaniu mojego kontraktu informowano mnie, że sponsor Energa zostanie z klubem na kolejny rok. Na moje pytanie, czy jesteśmy tego pewni, usłyszałem odpowiedź: „Tak, spokojnie. Jak będzie trzeba, to zadzwonimy i załatwimy.”

Jak wiadomo już teraz, Energa podjęła decyzję o wycofaniu się z klubu po poprzednim sezonie, a głównym powodem była zła atmosfera, a także ogólny negatywny wizerunek klubu w mediach.

Kolejną kwestią była utrata sponsora, którego do klubu przyprowadził obecny prezes SKS Sportowa S.A. Środki od tego sponsora miały wynosić ponad 150 tysięcy złotych. Niestety do klubu trafiło tylko 25 tysięcy. O powody tej decyzji należy zapytać Sponsora, Prezydenta i ówczesnego przewodniczącego Rady Nadzorczej.

Konsekwencją tego była konieczność dalszej pracy, nie posiadając przychodów z obu, zabudżetowanych już źródeł. Na brak tych pieniędzy nie miałem absolutnie żadnego wpływu

KTO WIEDZIAŁ O SYTUACJI W KLUBIE? KTO POZWALAŁ NA KONTRAKTY?

Podpisy wszystkich kontraktów konsultowane były całkowicie z obecnym prezesem.

Przed podpisaniem kontraktu z Mateuszem Bartoszem, czy też Sebastianem Kowalczykiem, informowałem prezesa o tym, iż klub nie posiada środków na ich zakontraktowanie. W odpowiedzi usłyszałem, aby te podpisy złożyć, a obecny prezes znajdzie na to środki. Dzisiaj muszę z przykrością stwierdzić, że jestem ofiarą nadmiernego zaufania.

Od początku bieżącego roku kilkukrotnie spotykałem się z prezydentem, informując go o tym, że niezbędne będzie zwiększenie finansowania klubu, przede wszystkim ze strony magistratu. Miasto nie jest sponsorem klubu, lecz jego właścicielem. Informowałem, że obecne finansowanie będzie zdecydowanie za niskie, biorąc pod uwagę pierwszoligowe realia, wynagrodzenia, koszty utrzymania zespołu oraz sytuację z jaką borykałem się po przyjściu do klubu.

„POMYŚLIMY, ZOBACZYMY” – CZEGO CHCE WŁAŚCICIEL?

W spotkaniach tych uczestniczył również obecny prezes zarządu, podzielając mój pogląd. Wielokrotnie osobiście rozmawiał z Prezydentem na ten temat. Sam bowiem uważał, że finansowanie ze strony miasta musi być zdecydowanie wyższe, aby zabezpieczyć sytuację finansową klubu i nie tracić konkurencyjności w tle innych zespołów w lidze. Ostatecznie mimo kilku spotkań, żadna deklaracja ze strony prezydenta nie padła, a jedyne, co słyszałem, to: „Pomyślimy, zobaczymy”, niemniej jednak fakt ten całkowicie przekreśla argument o niewiedzy na temat ówczesnej sytuacji.

Przypominam, że integralną częścią Spółki jest Rada Nadzorcza, która wedle mojej wiedzy, przez okres trwania sezonu, nie spotkała się ani razu. Klub niczego nie ukrywał. Wszystkie dokumenty, kontrakty, faktury były dostępne. Potrzebna była jedynie odpowiednia wola.

OBIETNICE FINANSOWANIA EKSTRAKLASY

Jak wspomniałem na wstępie, szokującą jest dla mnie informacja o braku wiedzy na temat sytuacji finansowej. Odbieram to jako celowe wskazanie winnego w postaci osoby, której nie ma już w klubie. Wielokrotnie powtarzałem i tłumaczyłem Prezydentowi, że obecne wymogi finansowe I ligi są diametralnie większe, niż nawet 2 lata temu, więc niemożliwym jest funkcjonowanie w oparciu to takie samo finansowanie przez magistrat. Dziwi mnie to o tyle, że chociażby podczas klubowej wigilii, w obecności wszystkich gości, z ust prezydenta padły słowa o chęci awansu do ekstraklasy i brakiem obaw o środki finansowe.

Ubolewam bardzo mocno nad faktem, że po tak dobrym sportowo sezonie, najwyższej od czasów występów w 1 lidze frekwencji, bardzo dobrym wizerunku klubu na zewnątrz, zaprzepaszczono możliwość wykorzystania tego faktu, w aspekcie rozwoju finansowego i organizacyjnego. Cieszę się natomiast, że pomimo braku wsparcia finansowego klubu w okresie kiedy ja go prowadziłem, zostanie ono udzielone, kiedy mnie w klubie już nie ma.

Zdając sobie sprawę, iż większości osób nie przekonam do swoich racji i wielu odbierze moje oświadczenie negatywnie, chciałem powtórnie zaprzeczyć, iż byłem jedyną osobą znającą sytuację finansową klubu. Fakt ten świadczyłby karygodnie o sprawności nadzoru nad Spółką oraz braku zainteresowania głównego właściciela jej realiami. Odczytuje obecną postawę jak celową we wskazaniu jedynego winnego w momencie, kiedy nie ma mnie już w klubie.

Zdaję sobie sprawę z tego, jak wielu ludzi oddanych koszykówce mieszka w Starogardzie. Jak wiele osób żyje tą dyscypliną i nie wyobraża sobie życia bez meczów kociewskich diabłów. Mimo ogromnego zdegustowania wystosowanym oświadczeniem, cieszę się, że SKS zagra w kolejnym sezonie w ramach rozgrywek I ligi, ponieważ osobiście doświadczyłem tego jak ważny jest ten klub dla całej społeczności.