Banałem byłoby stwierdzenie, że w EuroCup przeciwnicy są tylko mocni. Abstrahując od faktu, że nie zawsze jest to prawdą (patrz: polskie zespoły w poprzednich sezonach, czy choćby Hamburg w obecnym), czwartkowy przeciwnik wrocławian, mimo że nienaszpikowany gwiazdami, rzeczywiście funkcjonuje w tym sezonie jak świetnie naoliwiona maszyna.
Olimpija to wielokrotny mistrz Słowenii (22 z 33 tytułów), który sześć lat temu zaczął nową erę, łącząc się organizacyjnie z chorwacką Cedevitą Zagrzeb i zachowując prawo do bycia formalnym spadkobiercą sukcesów obu organizacji. Od sezonu 2019/20 i fuzji obu klubów Cedevita Olimpija występuje w EuroCup, gdzie jej największym sukcesem były dwa ćwierćfinały.
W ostatnich kilku latach drużyna docierała też do ćwierćfinałów lub półfinałów Ligi Adriatyckiej. Bieżący sezon dla mistrza Słowenii jest nad wyraz udany. Olimpija w EuroCup lideruje grupie A z bilansem 6–2, takim samym jak Hapoel i Bahcesehir, czyli zespoły wymieniane w gronie faworytów całych rozgrywek. W swojej grupie Ligi Adriatyckiej, z bilansem 6–1 Olimpija jest za plecami jedynie Buducnosti i to biorąc pod uwagę liczbę punktów, bo bilans ma najlepszy (Czarnogórcy mają 6-2).
Przed przerwą na reprezentacyjne okienko, zespół z Lublany wygrał sześć meczów z rzędu, w tym mecz z euroligową Crveną Zvezdą w połowie listopada. Jedyne trzy porażki Słoweńców w sezonie to październikowe przegrane z Buducnostią w ABA oraz Bahcesehirem oraz niespodziewana Neptunasem w EuroCup.
Skład mistrza Słowenii określilibyśmy jako bardzo szeroki, ale pozbawiony wielkich gwiazd.
Przegląd zacznijmy od graczy obwodu. Podstawowymi kreatorami i jednocześnie pierwszymi strzelbami w Lublanie są Amerykanin Umoja Gibson (PG, 185/27) i reprezentant Słowenii Aleksej Nikolić (G, 191/30). Z tej dwójki bardziej doświadczony jest oczywiście Nikolić – przez wiele lat gracz najlepszych lig w Europie – niemieckiej, włoskiej, francuskiej, hiszpańskiej, występujący w swojej karierze na wszystkich szczeblach europejskich pucharów (w Eurolidze był z Bambergiem, w EuroCup z Partizanem i Brescią). To również etatowy reprezentant kraju, mistrz Europy z 2017, uczestnik dwóch mundiali, trzech EuroBasketów i igrzysk w Tokio.
Blado przy nim wyglądają osiągnięcia Gibsona, który w Europie gra trzeci rok, po sezonach spędzonych w Goettingen w Niemczech i w Spartaku w lidze Adriatyckiej. Tegoroczny przeskok do EuroCup jest spory, ale po relatywnie młodym jeszcze rozgrywającym w ogóle tego nie widać.
Ciekawie wygląda obwodowy zestaw uzupełniający wspomnianą dwójkę: nastawiony bardziej na zdobywanie punktów niż asyst Amerykanin Joseph Girard (G, 185/25) i weteran z reprezentacji Słowenii Jaka Blazić (G/F, 196/35). Do tego, kilka dni temu Olimpija ogłosiła transfer Ognjena Jaramaza (G, 193/30). Doświadczony reprezentant Serbii ze Śląskiem jednak nie zagra, bo w ostatnim meczu kadry nabawił się urazu i będzie pauzować od 6 do 8 tygodni.
W reprezentacji Słowenii od jakiegoś czasu nie gra już Blazić, ale kapitan i wieloletni zawodnik Olimpiji oraz były gracz Euroligi (Crvena Zvezda, Baskonia, Barcelona), podobnie jak Nikolić, w 2017 zdobywał złoty medal EuroBasketu. Z kadrą Słowenii zaliczył w sumie 7 dużych imprez – ostatnią dwa lata tremu na Filipinach. Podobnie jak Gibson, mniej doświadczony jest drugi z obwodowych Amerykanów. Girard gra w Europie drugi sezon, w poprzednim był królem strzelców ligi litewskiej (śr. 21 pkt.) w barwach zespołu dołu tabeli z Kiejdan.
Zawodnicy, którzy w słoweńskiej drużynie najwięcej czasu spędzają na pozycjach skrzydłowych to Amerykanin DJ Stewart (G/F, 197/26) i Chorwat David Skara (PF, 203/30). Ich koszykarskie CV jest mniej imponujące niż większości kolegów z formacji obwodowej. Stewart gra w Olimpiji na równym i solidnym poziomie od trzech lat, ale słoweński klub jest jego pierwszym w Europie. Chorwat miewający ostatnio epizody w swojej kadrze narodowej, pojawił się w Lublanie po sezonie spędzonym w Splicie i kilku sezonach we Francji (głównie w 2. lidze), a koszykówki uczył się w NCAA.
W rezerwie na „trójce” i „czwórce” pozostają Słoweńcy: Miha Cerkvenik (G/F, 201/24) i Rok Radović (F, 199/24), a także Grek Nikos Chougkaz (F/C, 208/25), rozpoczynający sezon bardzo późno przez kontuzję kostki. Obaj słoweńscy skrzydłowi grają w swojej kadrze, szczególnie w okienkach, w których ta pozbawiona jest największych gwiazd. Obaj grali też w ostatnich meczach przeciwko Estonii i Szwecji, a Cerkvenik był nawet jednym z najlepszych strzelców drużyny (15 i 13 pkt.). Radović był za to na ostatnim EuroBaskecie. Różni ich fakt, że Radović większość swojej kariery spędził w Lublanie, a Cerkvenik – mimo, że to wychowanek Olimpiji – w Krce, wracając do mistrza kraju przed tym sezonem.
Chougkaz również jest reprezentantem swojego kraju – podobnie jak część słoweńskich kolegów z drużyny – raczej kadr „B” w fibowskich okienkach. Jego ostatnie dwa sezony to gra dla hiszpańskiej Andorry i greckiego Peristeri, wcześniej był bardzo głębokim rezerwowym w euroligowym Panathinaikosie.
Na pozycji centra w Olimpiji zobaczymy przede wszystkim Thomasa Kennedy’ego (F/C, 206/25) – reprezentanta Kanady (13 pkt. w dwóch meczach ostatniego okienka), grającego trzeci rok w Europie, po dwóch poprzednim spędzonych w Bonn.
Kolejni dwaj podkoszowi mistrza Słowenii to młodziutki Francuz Cameron Houindo (F/C, 206/17), który 18 lat skończy dopiero w styczniu oraz Amerykanin William McNair (F/C, 211/25), będący w klubie na krótkim kontrakcie. Houindo dwa sezony temu był MVP mistrzostw Europy U16 w swoim roczniku, a w poprzednie lato grał w reprezentacji U18. Przed wyjazdem z Francji był kolegą Henriego Soprano-Szelążka w drużynie Pole France, prowadzonej przez centralny ośrodek szkolenia francuskiej federacji. Houindo może nie jest wymieniany jako „topowy prospekt” i pewniak do gry w NBA, ale na pewno jako ciekawy gracz do monitorowania.
W związku z przedłużającym się powrotem do gry Chougkasa, Olimpija przez dłuższą część sezonu grała na dwóch frontach właściwie tylko trzema zawodnikami podkoszowymi, włączając w to nastoletniego Francuza. Stąd na początku listopada przeprowadzono transfer dość anonimowego§ McNaira, rozszerzającego rotację bliżej obręczy. Amerykanin jest w Europie od półtora roku i grał na naszym kontynencie dotąd wyłącznie w 2. lidze tureckiej, a w Lublanie ma kontrakt od końca tego roku kalendarzowego. Dodatkowo, z rzadka na parkiecie pojawia się uważany niegdyś za spory talent Ziga Daneu (F/C, 211/23).
Po dołączeniu do drużyny McNaira i powrocie do gry Chougkasa czarnogórski trener Olimpiji Zvezdan Mitrović ma do dyspozycji 14 koszykarzy w podstawowej rotacji i kolejnych kilku – nie tylko juniorów – w odwodzie (jak np. nieobecny w piątek w reprezentacji Austriak Luka Brajković (C, 211/26). Mitrović w drużynie Cedevity Olimpiji jest w drugim roku obowiązywania dwuletniego kontraktu, równolegle jest też selekcjonerem kadry Czarnogóry. Doświadczony, 55-letni szkoleniowiec w przeszłości prowadził euroligowe zespoły (Monaco, ASVEL), a z klubem z księstwa zdobył EuroCup w sezonie 2020/21.
Jeśli chodzi o „tropy” prowadzących do PLK, wspomnimy też o Daliborze Damjanoviciu – aktualnym asystencie Mitrovicia, a prawie 20 lat temu asystencie Alesa Pipana we Włocławku.
Gracze mistrza Słowenii wyróżniający się w statystykach w rozgrywkach zarówno ABA, jak i EuroCup, to ten sam tercet: Gibson – Nikolić – Stewart. Trio zdobywa w sumie 44 pkt. na mecz w EuroCup (odpowiednio 15, 15 i 14) oraz 41 w Lidze Adriatyckiej (15, 14 i 12). Zwraca uwagę forma strzelecka Gibsona i Nikolicia – ich procenty zza łuku oscylują wokół 40 na obu frontach, a Nikolić w ABA dobija nawet do 50 proc.
W Olimpiji nie ma za to podkoszowego dominatora, kończącego akcje blisko kosza i będącego zaporą nie do przejścia broniąc obręczy, ale Kennedy zapewnia kilka zbiórek na mecz (w EuroCup prawie 7). W ujęciu drużynowym, Olimpija jest bardziej ekipą ataku niż obrony (najlepsza ofensywa ABA, trzecia najlepsza EuroCup), ale wahadło nie wychyla się w tę stronę szczególnie mocno. Warto zaznaczyć, że przy niewielkiej liczbie strat, raczej niechętnym atakowaniu ofensywnej deski (nie ma do tego wykonawców, wcześniej nie było też materiału ludzkiego) siłą Olimpiji jest kontrola tempa, cierpliwość i zrównoważony atak.
Transmisję meczu, w którym Śląsk powalczy o drugą z rzędu niespodziankę w EuroCup, Polsat anonsuje na kanale… Polsat Sport Premium 1. Jeśli ramówka dostępna na stronie www stacji potwierdzi się, byłaby to kolejna niemiła niespodzianka dla kibiców basketu w Polsce, po przerwaniu transmisji ostatniego (wielkiego!) zwycięstwa Śląska z Bahcesehirem przed czwartą kwartą w bardziej dostępnym kanale Polsat Sport 3 i dokończenie jej jedynie w kanale premium.
Tym bardziej, że – przynajmniej kilka godzin przed rozpoczęciem walki w Lublanie – w ramówce Polsat Sport Fight widniał mecz tych samych rozgrywek – pomiędzy Bahcesehirem i Neptunasem…