Strona główna » Transparentność? A po co to komu!? PLK nadrobiła braki, PZKosz się nimi nie przejmuje

Transparentność? A po co to komu!? PLK nadrobiła braki, PZKosz się nimi nie przejmuje

0 komentarzy
Czy pod koniec 2025 roku można powiedzieć, że to był ten moment, w którym polska koszykówka wykonała krok w dobrym kierunku? Podpierając się kilkoma przykładami, można tej tezy śmiało bronić! Ale jest też jedno „ale”. Pod względem obowiązujących w Polsce przepisów prawa – całkiem poważne. 

Reprezentacja Polski ma za sobą fantastyczny EuroBasket 2025. Faza grupowa w Katowicach dobitnie pokazała, że kadra ma potencjał marketingowy, by stać się istotniejszym kołem zamachowym rozwoju polskiego basketu niż dotychczas.

Początek eliminacji do MŚ 2027 rozbudzone nadzieje jedynie dodatkowo wzmocnił. Zespół Igora Milicicia w drugiej połowie roku wygrał 6 z 9 meczów o stawkę. To wynik lepiej niż dobry. Koniec, kropka!

Polska Liga Koszykówki? Też nie sposób nie zauważyć progresu!

Świetny sportowo wiosenny finał playoff Legia – Start gromadził przed telewizorami nawet setki tysięcy widzów, a regularne – przynajmniej biorąc pod uwagę wyniki z lat poprzednich – zwycięstwa Legii oraz Śląska w Lidze Mistrzów i EuroCup muszą cieszyć. I cieszą!

Po latach psioczenia na jakość transmisji na platformie emocje.tv kibice PLK mogą też w końcu w lepszym standardzie oglądać mecze na ligowym kanale YT. Za darmo! Postęp? Niezaprzeczalny!

Po latach posuchy, z naszą pomocą, lidze udało się nawet wydać niezbędnik kibica PLK. Młodzi fani bywają z nim widywani w halach, zbierając w specjalnie przygotowanych miejscach autografy od koszykarzy. Też postęp!

Liga ma też w planach dalszy rozwój swojej wizytówki – turnieju finałowego o Puchar Polski. W lutym w Sosnowcu polscy kibice basketu mogą zostać przyjemnie zaskoczeni. 

Ba, nawet ta nieszczęsna Stal Ostrów Wielkopolski, której perypetie finansowo-organizacyjne latem nie dodawały lidze splendoru, póki co gra, sportowo radzi sobie całkiem dobrze, a ostatnio o jej problemach organizacyjnych zrobiło się jakby ciszej.

Tylko ta transparentność… 

Pod tym względem i PLK, i PZKosz mają wciąż sporo do nadrobienia. 

Jesienią 2024 roku obecny prezes PZKosz Grzegorz Bachański w rozmowie z nami tuż przed wygranymi przez siebie wyborami zapewniał, że pod względem transparentności związek nie ma sobie niczego do zarzucenia.  

Jeden z pańskich kontrkandydatów i jednocześnie dawny bliski współpracownik Jacek Jakubowski brak transparentności uznał za jeden z dwóch największych problemów polskiej koszykówki. Nie zgadza się pan z tą opinią? – dopytywaliśmy. 

– Takie są prawa kampanii, że można wszystko powiedzieć. Pod tym względem robimy wszystko, do czego obligują nas przepisy prawa – zapewniał prezes Bachański. – Wszystkie nasze działania są transparentne i łatwo je zweryfikować, jeśli tylko ma się wolę. 

Sprawdziliśmy.

PLK: Ponad pół roku opóźnienia

Latem z troską zastanawialiśmy się nad przyszłością ostrowskiej koszykówki. Opisując skomplikowaną sytuację Stali, przy okazji jednego z tekstów dziwiliśmy się, że próbujący wówczas oddać/sprzedać klub Paweł Matuszewski wciąż widniał w składzie zarządu Polskiej Ligi Koszykówki. Obok m.in. dawnego właściciela Zastalu Zielona Góra Janusza Jasińskiego, który o mały włos nie doprowadził ostatecznie klubu 5-krotnego mistrza Polski do upadku. 

– Ale to przecież już od stycznia nieaktualne, w Radzie Nadzorczej PLK zaszły wówczas zmiany – osoby dobrze zorientowanych w ligowych realiach przypominały nam wówczas o styczniowym komunikacie na oficjalnej stronie PLK

Dane KRS mówiły jednak co innego.

Faktem jest, że od 30 stycznia 2025 Matuszewski i Jasiński nie byli już członkami RN PLK. Dlaczego więc w Krajowym Rejestrze Sądowym obaj widnieli w niej aż do 15 września 2025? Otóż osoby odpowiadające za zgłoszenie tej zmiany czas na to znalazły dopiero 20 sierpnia – dopiero wówczas PLK złożyła stosowny wniosek do sądu rejestrowego. 

Screenshot

Pal licho, że latem przedstawiciele PLK mydlili nam oczy, gdy pytaliśmy o tę sprawę, zasłaniając się twierdzeniem, że „wniosek został dawno złożony, ale sąd rejestrowy długo proceduje”. 

Złożenie wpisu aktualizującego skład Rady Nadzorczej spółki do Krajowego Rejestru Sądowego jest obowiązkowe. Zwlekając ze złożeniem informacji o zmianie spółka zarządzająca PLK narażała się na ewentualną karę grzywny, wynikającą z ustawy o KRS. Jej górna granica jest niemała – milion złotych. 

Pomijamy fakt, że tego typu niedbalstwo może mieć istotne skutki w sferze wizerunkowo-biznesowej. Potencjalny partner, rozważając sponsoring, może nabrać wątpliwości co do wiarygodności oraz profesjonalizmu partnera, jeśli ten nie potrafi zadbać o podstawowe kwestie formalno-prawne.

Wniosek o zmianę we wpisie do KRS można złożyć z każdego miejsca na ziemi, gdzie jest dostęp do Internetu – za pośrednictwem Portalu Rejestrów Sądowych. 

PZKosz: My informować w ogóle nie będziemy! 

W dniu 24 października 2024 roku ówczesny Minister Sportu i Turystyki Sławomir Nitras – ten sam, który długo pozostawał w otwartym konflikcie z byłym prezesem PLK i PZKosz, a obecnie szefem PKOl Radosławem Piesiewiczem – podpisał zarządzenie dotyczące wprowadzenia nowych zasad transparentności w polskim sporcie. Obowiązuje ono od tego momentu wszystkie związki sportowe w Polsce. 

Co z niego wynika?

Najlepiej wytłumaczyło to, wprowadzając zmianę, samo Ministerstwo Sportu i Turystyki. 

”W ramach zapewnienia standardów transparentności organizacje będą miały obowiązek publikować i aktualizować informacje o swoich finansach i działalności. Oznacza to, że ogólnodostępne będą musiały być rejestry zawartych umów, dokładne dane dotyczące wynagrodzeń członków organów zarządzających, potencjalnych innych benefitów przekazywanych członkom, a także uchwały organu kontroli wewnętrznej lub walnego zebrania członków (delegatów) spisane lub zawarte od dnia 1 stycznia 2024 roku. Ponadto ogólnodostępne będą musiały być informacje o tym, kim są członkowie zarządu organizacji, na jakich zasadach i kiedy zostali wybrani. Publiczne będą musiały być składy kadr narodowych i zatrudnieni trenerzy. Procedury wyboru członków kadr muszą być maksymalnie przejrzyste i obiektywne”.  

Co zatem musi być m.in. publikowanie na stronie internetowej związków?

1. Wszystkie uchwały i decyzje poszczególnych organów organizacji, w tym protokoły z posiedzeń

2. Wykaz trenerów i instruktorów zatrudnionych w związku

3. Rejestr umów

Jakby ktoś chciałby się zapoznać z całością rozporządzenia, może to zrobić TUTAJ.

Co grozi za brak jego przestrzegania?

Odpowiedź jest równie brutalna, co banalnie prosta: brak możliwości ubiegania się w konkursach o dofinansowanie z Ministerstwa Sportu i Turystyki.  

Jak zachowuje się Polski Związek Koszykówki?

Ponieważ sam jestem prawnikiem funkcjonującym w świecie polskiego sportu, a na losie koszykówki zależy mi szczególnie mocno, od wiosny regularnie sprawdzam stronę internetową PZKosz, a szczególnie zakładkę „Rejestr umów”.  Nieustająco znajduję w niej jedynie poniższy komunikat:

Screenshot

No dobrze, to może sprawdźmy, jak wygląda zakładka Uchwały, Sprawozdania i Protokoły Zarządu PZKosz? Zaskoczenie: uchwały są. Nawet osiem! 

Screenshot

Problem? Ostatnia pochodzi z 3 lutego 2025 roku. Czyżby 11-osobowy zarząd PZKosz. (inkasujący rocznie – zgodnie z oficjalnymi danymi publikowanymi na stronie przez związek – 1,2 mln zł) przez 9 miesięcy nie podjął żadnej uchwały?

Jak na tle PZKosz. wypadają związki innych, najpopularniejszych gier zespołowych, mogące siłą rzeczy liczyć na największe dofinansowanie od ministerstwa sportu? Przyjrzyjmy się Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej, Polskiemu Związkowi Siatkówki i Związkowi Piłki Ręcznej w Polsce. 

Pod uwagę biorę jedynie rejestr umów. Choćby ze względu na to, że przywoływanie innych wpisów zgodnie z zarządzeniem Ministra Sportu i Turystyki uczyniłoby z tego artykułu wielostronicowy elaborat nie do przebrnięcia dla zwykłego śmiertelnika. 

Polski Związek Piłki Nożnej:

Screenshot

Polski Związek Piłki Siatkowej:

Screenshot

Związek Piłki Ręcznej w Polsce:

Screenshot

Nie wierzycie? Sprawdźcie na ich stronach. 

Może jednak czas na zmiany?

Wnioski?

Kojarzycie tego mema z czterogłowym smokiem, który ma trzy takie same głowy, a ostatnią, czwartą nieco zwariowaną? Dokładnie tak pod względem przestrzegania obowiązujących przepisów prawa na tle innych związków wypada obecnie PZKosz.

W tym przypadku nikomu z osób, którym zależy na polskiej koszykówce nie powinno być jednak do śmiechu. 

Powolne postępy, które czyni nasz basket są faktem, lecz przygotowywane przez zewnętrzne podmioty strategie rozwoju PLK, czy też sukcesy sportowe odnoszone przez reprezentację i kluby (oby, przecież Legia za chwilę walczy o awans do II fazy Ligi Mistrzów!) mogą zostać zniweczone, jeśli w Polskim Związku Koszykówki – pozostaje przecież także właścicielem PLK – będzie wciąż panował bałagan i bylejakość. 

Może jednak warto – także pamiętając chociażby o wspomnianych letnich zdarzeniach wokół sytuacji licencyjnej Stali Ostrów Wielkopolski – poważnie zastanowić się nad stworzeniem wydziału prawnego z prawdziwego zdarzenia? Tak w lidze, jak i w samej federacji.