Kadra prowadzona przez Igora Milicicia co prawda przegrała we wtorek swój pierwszy mecz na turnieju, ale obroniła 7 punktów zaliczki w małej tabeli utworzonej na podstawie meczów pomiędzy Polską, Francją i Izraelem, co oznacza, że czwartkowe zwycięstwo zagwarantuje nam drugie miejsce w grupie i całkiem prawdopodobne starcie z Gruzją bądź Bośnią i Hercegowiną w 1/8 finału.
Do pierwszego miejsca potrzebujemy własnego zwycięstwa i mało prawdopodobnego potknięcia Francuzów w meczu z Islandią, rozgrywanym kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem naszego starcia z Belgią.
Ostatni grupowy rywal Polaków nie zaliczy turnieju w Katowicach do udanych. Osłabiona reprezentacja Belgów miała walczyć z gospodarzami turnieju o wyjście z grupy, wykonała plan minimum (zwycięstwo z Islandią 71:64), ale w przeciwieństwie do reprezentacji Polski – nie osiągnęła nic ponadto. Wysokie porażki z Francją (- 28) i Słowenią (- 17) postawiły Belgów pod ścianą, a nieudany pościg i trzypunktowa porażka w meczu z Izraelem przekreśliła szanse naszego rywala na wyjście z grupy.
W przeszłości ta sztuka Belgom się udawała. W turnieju w 2015 i w 2022 Belgowie odpadali jednak w pierwszym meczu fazy pucharowej, po porażkach z Grecją i Słowenią. Dwa wspomniane turnieje to najlepsze występy Belgów na arenie międzynarodowej w ostatnich latach. Na igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata nie kwalifikowali się, chociaż trzeba przyznać, że w eliminacjach ostatniego mundialu mieli trudną grupę, z której nie awansowała również choćby Turcja, a w której Belgowie potrafili wygrać 4 z dziesięciu meczów (w tym oba z Serbią).
Skład Belgii na EuroBasket 2025 (klub i statystyki z rozgrywek klubowych z sezonu 2024/25):
OBROŃCY
Emmanuel Lecomte (PG, 180/30) – Start (PLK), śr. 15 pkt., 5 as.,
Loic Schwartz (G/F, 196/33) – Saint Quentin (Francja / Liga Mistrzów FIBA), śr. 5 pkt. w lidze i 7 pkt. w pucharach,
Niels Van den Eynde (PG, 179/29) – Aalst (Belgia), śr. 15 pkt., 3 zb., 5 as. w lidze BNXT,
SKRZYDŁOWI
Jean-Marc Mwema (F, 195/36) – Alicante (2. liga Hiszpanii), śr. 6 pkt., 4 zb.,
Hans Vanwijn (PF, 207/30) – Merkezefendi (Turcja), śr. 9 pkt., 4 zb.,
Mamadou Guisse (SF, 197/24) – Limoges (Francja), śr. 6 pkt.,
Siebe Ledegen (SF, 199/22) – Aalst (Belgia), śr. 10 pkt., 4 zb. w lidze BNXT,
Joppe Mennes (F, 196/22) – Oostende (Belgia / Liga Mistrzów FIBA), śr. 4 pkt. w lidze BNXT i 4 pkt., 3 zb. w pucharach,
PODKOSZOWI
Ismael Bako (C, 208/30) – UNICS (Rosja), śr. 9 pkt., 6 zb. w lidze VTB,
Andy Van Vliet (F/C, 213/30) – Gravelines (Francja), śr. 6 pkt., 3 zb., na początku sezonu w Treflu Sopot (PLK / Eurocup), śr. 9 pkt., 4 zb. w lidze i 8 pkt. 4 zb. w pucharach, oraz w Maroussi (Grecja / FIBA Europe Cup), śr. 4 pkt., 4 zb. w lidze i 4 pkt., 3 zb. w pucharach,
Godwin Tshimanga (C, 201/24) – Brussels (Belgia), śr. 6 pkt., 3 zb. w lidze BNXT,
Kevin Tumba (C, 206/34) – Antwerp (Belgia / FIBA Europe Cup), śr. po 5 pkt., 6 zb. w lidze BNXT i w pucharach.
Trenerem reprezentacji Belgii jest Chorwat Dario Gjergja – długoletni (2011-2025) twórca sukcesów belgijskiego hegemona BC Oostende, od siedmiu lat szkoleniowiec reprezentacji Belgii, a od nowego sezonu coach francuskiego Limoges, dla którego opuścił „bezpieczną” Belgię po szesnastu latach w roli pierwszych trenerów zespołów tamtejszej ligi.
Skład który trener Gjergja zabrał na turniej w Katowicach to mieszanka doświadczenia i młodości, w której jednak na próżno szukać gwiazd. Przed turniejem z różnych powodów wypadli solidni Thijs de Ridder (zaczyna przygodę w NCAA), Pierre-Antoine Gillet (zakończył niespodziewanie karierę reprezentacyjną), Vrenz Bleijenbergh (liga australijska pokrywa się z EuroBasketem). Przede wszystkim nie ma jednak Retina Obasohana – podpory tej kadry w meczach kwalifikacji EuroBasketu (śr. 20 pkt. i 5 as. na mecz), który ostatni sezon spędził w hiszpańskiej Manresie, a którego z EuroBasketu wykluczyła kontuzja oraz dwóch zawodników NBA: Ajay Mitchella i Toumani Camary. Jak to często bywa w przypadku graczy draftowanych odpowiednio rok i 2 lata temu, przeważyły priorytety związane z przygotowaniem do nowego sezonu NBA.
Brak Obasohana i Mitchella sprawił, że Belgowie przywieźli do Katowic bardzo wąską rotację graczy obwodowych. Jeszcze na początku sierpnia w świetle wycofań graczy na zgrupowanie dowołani zostali m.in. Elias Lasisi czy naturalizowany Michael Gilmore, ale ostatecznie trener Gjergja do Polski zabrał tylko trzech graczy występujących nominalnie na pozycjach 1-2.
Liderem tej formacji jest wicemistrz Polski sprzed trzech miesięcy – Manu Lecomte (śr. 13 pkt., 4 as.), ale spore kłopoty naszym podkoszowym mogą sprawić też wysocy – Vanwijn (w meczu z Izraelem otarł się o triple-double: 14 pkt., 11 zb., 9 as.) i atleta Bako (śr. 9 pkt., 6 zb.) – doświadczony występami w najlepszych ligach Europy, włącznie z Euroligą.
Belgijski zestaw podkoszowych jest zresztą dużo szerszy niż obwodowych, wspomnianych Vanwijna i Bako wspomaga jeszcze jeden gracz z przeszłością w PLK – Andy Van Vliet (śr. 8 pkt., 4 zb. na turnieju) – były gracz Trefla Sopot, gdzie grał przez półtora sezonu.
W dotychczasowych czterech meczach Belgowie mieli spore problemy z organizacją gry (śr. 16 as. i aż 14 strat), za to – uwaga – świetnie bronili rzuty z dystansu rywali (w sumie 27.4 proc. przeciwników Belgii). Na dystansie przeciwko Belgom cierpieli Francuzi (8/28), Islandczycy (3/22) i Słoweńcy (9/32).
Gdzie można było zauważyć największą dysproporcję in minus w przypadku reprezentacji Belgii i ich rywali? Przede wszystkim na linii rzutów wolnych. Kadra Gjergji w czterech dotychczasowych meczach stawiała rywali na linii 100 razy, straciła tam 79 punktów – niemal jedną czwartą całego dorobku przeciwników, a sama trafiła tylko 47 z 74 rzutów.
Poza Lecomte, który słynie z pewnej ręki na linii rzutów wolnych, praktycznie każdy belgijski gracz miał z rzutami osobistymi większe lub mniejsze problemy.
W czwartek wieczorem poznamy nie tylko miejsce Polaków w grupie D turnieju, ale również przeciwnika Biało-Czerwonych w 1/8 finału. Na ten moment nie sposób przesądzać kto nim może być, chociaż sporo wskazuje na to, że przemeblowana kadra Hiszpanii skończy fazę grupową na 4. miejscu tabeli grupy C.
Porażka Hiszpanów w ostatnim meczu grupowym z Grecją, sprawiłaby, że wicelider naszej grupy o ćwierćfinał zagrałby z wygranym meczu Bośnia i Hercegowina – Gruzja. Trudno oprzeć się wrażeniu, że byłby to rywal wymarzony dla reprezentacji Polski na tym etapie turnieju, przynajmniej w porównaniu do innych możliwych przeciwników (Grecja, Włochy, Hiszpania).
Mecz Bośniaków z Gruzją rozegrany zostanie w czwartkowe wczesne popołudnie, natomiast mecz Hiszpania – Grecja równolegle ze spotkaniem Polska – Belgia.