Strona główna » Koniec Andreja Urlepa w Stargardzie coraz bliższy? Spójnia bezradna i coraz słabsza
PLK

Koniec Andreja Urlepa w Stargardzie coraz bliższy? Spójnia bezradna i coraz słabsza

0 komentarzy
Przeraźliwe gwizdy, które żegnały koszykarzy Spójni w niedzielny wieczór po przegranej aż 12:29 czwartej kwarcie równie brutalnie co dobrze podsumowywały postawę koszykarzy ze Stargardu w drugiej połowie przegranego 83:96 meczu z Czarnymi. To już czwarta kolejna zespołu Andreja Urlepa. W składzie zespołu dojdzie zapewne do kolejnych zmian. Posada Słoweńca też wydaje się być mocno zagrożona.

Atmosfera wokół zespołu Spójni już od kilku tygodni w Stargardzie gęstnieje. Niedzielny mecz półfinalisty poprzedniego sezonu nie przyciągnął do hali nawet 1000 widzów. Po pierwszych 20 minutach starcia z Czarnymi mogło się jednak wydawać, że kryzys związany z mało atrakcyjną i skuteczną grą zespołu w tym sezonie jeszcze raz uda się przynajmniej chwilowo zastopować. Gospodarze zdobyli 28 punktów w pierwszej kwarcie, kolejnych 28 dołożyli w drugiej i mimo nieszczególnie szczelnej defensywy, schodząc na przerwę mieli 11-punktową przewagę.

Gdy w połowie trzeciej kwarty Spójnia prowadziła z Czarnymi aż 69:52, wydawało się, że nie może jej się stać nic złego. Goście szybko rzucili pięć kolejnych punktów, ale po trafieniu Lorena Jacksona z dystansu trener Urlep natychmiast zareagował, prosząc o przerwę w grze.

Krwawienia swojego zespołu nie był jednak w stanie zastopować. W ciągu kwadransa kończącego mecz stargardzianie ostatecznie zdobyli zaledwie 14 punktów, tracąc aż 44. Słoweniec później długimi momentami nie reagował już na boiskowe wydarzenia. Fakt, że w drugiej połowie – mimo postępującej z minuty na minutę degrengolady w grze zespołu – nie wykorzystał nawet wszystkich przerw na żądanie, które mu przysługiwały też mówi sporo.

Pierwsze spekulacje o tym, że posada Słoweńca może być zagrożona pojawiały się jeszcze na przełomie listopada i grudnia, gdy Spójnia przegrała 5 z 7 meczów ligowych. Później zespół na chwilę jednak odżył. Z perspektywy czasu wszystko wskazuje jednak na to, że zwycięstwa z Kingiem i MKS były głównie efektem mniej lub bardziej chwilowej słabości tych rywali.

Wielkim orędownikiem zatrudnienia Andreja Urlepa w roli trenera Spójni był od początku debiutujący w tym sezonie w roli dyrektora sportowego klubu Wiktor Grudziński. Reakcja kibiców ze Stargardu po niedzielnym meczu i jemu także może dać jednak sporo do myślenia.

Podobnie jak fakt, że zespół nie zaczął grać lepiej, choć przechodzi kolejne zmiany w składzie. Trey Davis, który ostatni zastapił w składzie Ta’lona Coopera w niedzielę zdobył 19 punktów oraz po 6 asyst i zbiórek, ale też nie uratował drużyny przed kolejną porażką. Chaos, który panował w grze zespołu w kilku ostatnich minutach gry był momentami wręcz groteskowy.

– Cooper to dobry gracz, ale młody – nie był gotowy do gry na pozycji rozgrywającego. Davisowi brakuje natomiast jeszcze odpowiedniego przygotowania fizycznego – tłumaczył po meczu Urlep. – Ostatnich 15 minut było dla nas fatalne, ale nie możemy zapominać, że wcześniej było także dużo dobrego w naszej grze – dodawał.

W kolejnym meczu – z obecnym trenerem czy bez – Spójni będzie ciężko o przerwanie fatalnej passy. W sobotę do Stargardu przyjedzie rozpędzony mistrz Polski z Sopotu. Z naszych informacji wynika, że szefowie klubu wstępnie planowali dać Słoweńcowi szansę pracy jeszcze co najmniej do przerwy na turniej finałowy o Puchar Polski i grę reprezentacji (po meczu z Treflem Spójnia pojedzie jeszcze do Ostrowa). Planowane były też wstępnie kolejne zmiany w składzie zespołu – w grę wchodziło choćby pożegnanie z jednym z graczy podkoszowych z polskim paszportem. Plany mogą jednak ulec zmianie – także ze względu na to, że z podejrzeniem poważnej kontuzji jeszcze w trakcie pierwszej połowy do szpitala pojechał Wesley Gordon.

Jak nie idzie, to nie idzie.

Czarni dzięki wygranej z bilansem 8-8 dogonili zajmujące szóste miejsce w tabeli PLK Dziki Warszawa. Bardzo ważne rzuty trafiał dla nich wyrwany ze Stargardu latem zimnokrwisty Alex Stein (24 punkty, 9/12 z gry), który tym razem stworzył całkiem nieźle uzupełniający się duet obwodowy z Lorenem Jacksonem (22 punkty, 7 asyst, 8/17 z gry).

– To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, tym bardziej po odrobieniu 17-punktów straty. Koszykówka w obecnych czasach jest niebywale szybka i takie historie zdarzają się coraz częściej – cieszył się trener Czarnych Roberts Stelmahers.

Zespół ze Słupska już w najbliższy piątek podejmie Stal w hali Gryfii i stanie przed szansą, by po tym meczu po raz pierwszy w tym sezonie mieć na koncie więcej zwycięstw niż porażek.