Strona główna » Wygraj albo giń! Dziki walczą o ćwierćfinał w ENBL

Wygraj albo giń! Dziki walczą o ćwierćfinał w ENBL

0 komentarzy
Po zwycięskich meczach naszej reprezentacji, czas na kolejną odsłonę polsko-łotewskich pojedynków – tym razem w europejskich pucharach. W środę o godz. 19 Dziki Warszawa w jednomeczowej 1/8 finału ligi regionalnej ENBL zagrają z Valmiera Glass.

Pierwsza runda fazy pucharowej jest tą, którą organizatorzy ENBL dodali w porównaniu do poprzednich formatów rozgrywek. Inaczej niż w ćwierćfinałach, zwycięzcę wyłoni tylko jeden mecz na parkiecie drużyny wyżej rozstawionej. Z wyjątkiem finałowych turniejów typu Final Four w europejskiej koszykówce nieczęsto oglądamy format single elimination, choć prekursorem w ostatnich latach w Europie był w tej kwestii EuroCup. Za oceanem tę formę wyłaniania najlepszych drużyn kojarzymy oczywiście z ligą uniwersytecką – turniejami o mistrzostwo poszczególnych konferencji czy z turniejem March Madness. Wszystkie rozgrywki lub rundy rozstrzygane w ten sposób łączy jedno – nieprzewidywalność.

Łotysze są weteranami ligi ENBL – występują tu od powołania rozgrywek do życia latem 2021 roku. W pierwszych trzech sezonach nie ugrali nawet jednego meczu (łączny bilans 0-19), wielokrotnie przegrywając również z zespołami z Orlen Basket Ligi. W zeszłym sezonie było już znacznie lepiej – awans do ćwierćfinału z bilansem 6-2, w którym lepszy okazał się Inter (dziś Slovan) Bratysława. Zespoły z Warszawy i Valmiery spotkały się w zeszłorocznym sezonie zasadniczym ENBL – górą w jedynym meczu był polski zespół (85:73). Podobnie jak w zeszłym sezonie, w obecnych rozgrywkach Dziki i Valmiera miały ten sam bilans po sezonie zasadniczym (5-3), a o rozstawieniu Dzików z siódmego miejsca i nierozstawieniu Łotyszy z dziesiątego zadecydował bilans małych punktów w sezonie.

Poprzedni sezon był przełomowy dla Valmiery również w lidze estońsko-łotewskiej, która wypełnia klubom z tych dwóch bałtyckich krajów większość kalendarza. Rywal Dzików po raz pierwszy w siódmym podejściu awansował do czołowej ósemki i zagrał w playoffach tych rozgrywek. Po raz pierwszy zameldował się również w półfinale łotewskich playoffów. W obecnym sezonie zespół kontynuuje dobrą passę i w połączonej lidze Estonii i Łotwy zajmuje piąte miejsce w tabeli z bilansem 16-6. Lepsze są tylko dwie ekipy łotewskie: VEF (18-5 i Rigas Zelli 17-6). Warto też wspomnieć, że drużyna z Valmiery jest w trakcie siedmiomeczowej serii zwycięstw ligowych. W kalendarzowym roku 2026 Łotysze przegrywali tylko w ENBL – z angielskim Bristolem i Chorwackim Alkarem.

Tegoroczny zespół z Valmiery to całkiem międzynarodowa mieszanka – oprócz lokalnych łotewskich zawodników mamy tu przedstawicieli aż pięciu nacji. Za prowadzenie gry odpowiedzialny jest Litwin Dominykas Stenionis (PG, 178/24) – wychowanek akademii Żalgirisu, który w poprzednim sezonie dotknął „większej koszykówki” będąc głębokim rezerwowym w europucharowym Lietkabelis. Po zejściu poziom niżej niedawny młodzieżowy reprezentant Litwy z miejsca stał się generałem w szeregach zespołu z Łotwy. Liderem ataku w Valmierze jest Nowozelandczyk Aniwaniwa Tait-Jones (SF, 198/25) – debiutant w Europie, zeszłoroczny absolwent uniwersytetu San Diego, co ciekawe nominalnie obwodowy/skrzydłowy, ale niezwykle fizyczny, grający tyłem do kosza, stroniący od rzutów z dystansu. Gracz z Antypodów jest zdecydowanie tym graczem Valmiery, na którego uwagę mogą zwracać kluby z lepszych lig.

Zestaw podkoszowych w łotewskim klubie tworzy trio z Bośni i Hercegowiny, Ukrainy i USA. Duet Omar Pajić (F/C, 205/27) – Pavlo Dziuba (C, 203/23) wzmocnił ostatnio transfer Amerykanina AJ Pachera (C, 208/34). Bośniak jest zawodnikiem anonimowym, grającym poza Bałkanami drugi sezon – w poprzednim wyróżniał się w słabszej ekipie ligi estońsko-łotewskiej – Viimsi. Dziuba poprzednie pięć lat spędził w NCAA, gdzie na czterech kolejnych uniwersytetach był zawodnikiem spoza rotacji lub z końca ławki rezerwowych. Przed wyjazdem do USA jako nastolatek trenował z młodzieżowymi grupami Barcelony. Do tego duetu przed kilkunastoma dniami dołączył Pacher. Doświadczony Amerykanin gra w Europie od ponad dziesięciu lat, próbował swoich sił w mocnych ligach – pół sezonu we Francji, pół we Włoszech, epizod w Ludwigsburgu w zeszłym sezonie. Jego typowy w ostatnich latach poziom to 2. liga włoska. Podobnie jak Pajić (a w przeciwieństwie do Dziuby) potrafi przymierzyć z dystansu.

Dwóch lokalnych graczy z największym wpływem na zespół to weteran Artis Ate (G/F, 195/37) i nieco mniej doświadczony, ale lepiej znany polskim kibicom Verners Kohs (F, 203/29). Najstarszy zawodnik Valmiery to w przeszłości wieloletni gracz eksportowych łotewskich klubów – Ventpils i VEF, trzykrotny mistrz kraju, uczestnik europejskich pucharach (z Ligą Mistrzów włącznie), grał też wiele razy w kadrze Łotwy, choć na dużą imprezę nigdy się nie załapał. Z kolei Kohsa najlepiej pamiętają kibice w Słupsku – skrzydłowy był graczem Czarnych w sezonie 2023/24 (śr. 9 pkt., 3 zb. i 41 proc. za trzy) – podobnie jak David DiLeo nie został drugim Beau Beachem i opinie o łotewskim skrzydłowym były w Słupsku raczej mieszane. Kohs w Valmierze gra bezpośrednio po PLK, czyli drugi sezon. Całkiem rozpoznawalnym zawodnikiem jest też obwodowy Marcis Vitols (PG, 186/34). Zmiennik Stenionisa grał na poziomie Ligi Mistrzów w VEF i Kalevie, kilka lat temu bywał również powoływany do kadry Łotwy na mecze kwalifikacyjne mistrzostw Europy i Świata.

W trakcie sezonu z zespołu odeszło dwóch zawodników – Curtis Hollis (SF, 198/28) wzmocnił drużynę w grudniu, ale po kilku świetnych występach już pod koniec stycznia został przechwycony przez VEF Ryga, gdzie spisuje się jeszcze lepiej. Rezerwowy podkoszowy Rinalds Malmanis (PF, 206/30) to ubytek mniejszego kalibru, chociaż jego śr. 10 pkt. i 6 zb. trzeba było zastąpić właśnie doświadczonym Pacherem. Łotysz od przełomu stycznia i lutego gra na Islandii w barwach stołecznego KR.

Szkoleniowcem Vamiera Glass jest Kaspars Vecvagars – 33-letni trener to obok Kohsa drugi trop prowadzący z Valmiery do PLK. Były reprezentant Łotwy zaliczył w sezonie 2019/20 dziesięciomeczowy epizod w Kingu Szczecin jako zawodnik. Obwodowy kończył karierę trzy lata temu, przenosząc się na ławkę trenerską Valmiery – najpierw w roli asystenta, a od tego sezonu głównego trenera.

Pod względem statystycznym w łotewskiej ekipie wyróżnia się czwórka zawodników, notująca na obu frontach dwucyfrowe średnie punktowe: Tait-Jones (15 w lidze i 18 w ENBL), Stenionis (odpowiednio 14 i 13), Pajić (13 i 11) oraz Kohs (12 w lidze i 17 w ENBL). W rozgrywkach międzynarodowych śr. 12 pkt. na mecz dorzuca również Ate. Warto zwrócić uwagę na niemal 7 zb. na mecz Taita-Jonesa w lidze estońsko-łotewskiej oraz aż 7.6 asysty na mecz Stenionisa w tych rozgrywkach – Litwin jest najlepszym asystującym ligi.

Oba zespoły miały w ostatnich tygodniach przerwę związaną z reprezentacyjnym okienkiem – Valmiera zagrała po raz ostatni 17 lutego, Dziki w przegranym ćwierćfinale Pucharu Polski trzy dni później. Brak rytmu meczowego oraz wspomniany na początku tekstu format 1/8 finału, sprawiają, że Dziki nie są takim faworytem, za jakiego uznalibyśmy Polski zespół w dwumeczu czy choćby trzymeczowej serii.

Nagrodą dla zwycięzcy środowego meczu, oprócz awansu samego w sobie, będzie możliwość zagraniu z mocnym Iraklisem w ćwierćfinale – tym razem dwóch meczów. Na niespodziankę w parze Greków z estońskim TalTech chyba nie ma co liczyć.

Spotkanie z Warszawy zobaczymy na kanale YouTube rozgrywek.