Strona główna » Wielkie bitwy o finał: 5 przewag Kinga nad Spójnią
PLK

Wielkie bitwy o finał: 5 przewag Kinga nad Spójnią

0 komentarzy
To King Szczecin będzie miał najlepszego zawodnika w tej serii, a do tego najlepszego obrońcę. Ma większą od Spójni głębię składu, dzięki czemu będzie mógł pozwolić na znacznie większą intensywność. Przedstawiamy największe przewagi „Wilków Morskich” przed ruszającym w sobotę półfinałem PLK.

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>

Oczywiście, że mistrz Polski King Szczecin, jest murowanym faworytem półfinału ze Spójnią Stargard, ale… Anwil też był i co? Niczego więc nie przesądzamy, awansu nie wręczamy, tym bardziej, że to będą przecież derby. Jednak – analizując na chłodno – przed pierwszym starciem widzimy szereg koszykarskich atutów, które mogą przesądzić losy rywalizacji.

Gdzie widać największe przewagi zespołu Arkadiusza Miłoszewskiego?

1. Najlepszy zawodnik 

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości co do klasy Andy’ego Mazurczaka przed tymi play offami, to seria z Legią Warszawa z pewnością je rozwiała. Rozgrywający Kinga doskonale czytał grę i podejmował prawie same dobre decyzje. Kiedy zespół tego potrzebował, kreował kolegów, kiedy z kolei trzeba było dorzucić coś do wyniku, zdobył 30 punktów w meczu numer 4. 

Posiadanie najlepszego zawodnika w serii w swoim składzie, gracza w formie i do tego przewidywalnego (pod kątem dyspozycji dnia) dodaje pewności siebie wszystkim w drużynie. Takiego spokoju. Spójnia nie za bardzo ma jak ograniczyć poczynania Mazurczaka, który na parkiecie może robić wszystko. Anwil nie miał takiego koszykarza, miał zupełnie inaczej rozłożone akcenty na obwodzie. Przystosowanie się do Kinga będzie na pewno wyzwaniem dla Spójni. 

2. Obrońca na gwiazdy

Zac Cuthbertson w serii ćwierćfinałowej zabrał wszystkie zabawki Christianowi Vitalowi (no może jeden raz mu je oddał). To były fenomenalne występy pod względem defensywnym skrzydłowego Kinga, który tak bardzo skupił się na ograniczeniu lidera Legii, że z kolei w ataku już tak widoczny nie był, jak do tego przyzwyczaił.

Przed Amerykaninem kolejne zadanie – Devon Daniels. Gwiazdor Spójni w serii przeciwko Anwilowi trafiał naprawdę ciężkie rzuty i bez dwóch zdań King nie będzie chciał dać mu się rozhulać. Idealną odpowiedzią na Danielsa wydaje się być Cuthbertson, który ze swoim zasięgiem i zwinnością może się dać Danielsowi mocno we znaki. 

3. Mistrzowski spokój 

Nie ma co ukrywać, awans do półfinału dla Spójni jest już sporym sukcesem. Widać było radość, widać było, jak emocje wszystkich graczy wyszły na wierzch po ostatniej syrenie meczu we Włocławku. Czy uda się więc znów zbudować w Stargardzie głód zwycięstwa? Czy uda się nastroić odpowiednio całą ekipę na (chyba) jeszcze cięższy bój? 

Trochę nie wiadomo, czego się spodziewać po Spójni, za to po Kingu absolutnie już tak – mistrzowskiego spokoju i wyrachowania. Szczecinianie prawie nigdy nie tracą głowy i zawsze grają do końca, przez co tak trudno ich pokonać. Było widać wielką radość po ograniu Legii, ale sam w sobie awans do półfinału w Szczecinie na pewno nie może być uznany za sukces – apetyt jest zdecydowanie większy. 

4. Michale Kyser 

Środkowi Anwilu nie grozili za bardzo niczym więcej niż rzutem spod kosza czy skończeniem alley oopa. Kinga ma jednak w swoim składzie gracza, który może sprawić obronie Spójni znacznie więcej problemów. Michale Kyser na 4-5 metrze jest zabójczy i jego rzuty z półdystansu mogą boleć defensywę zespołu ze Stargardu, zwłaszcza że Wesley Gordon jest potrzebny pod samą obręczą. 

Wyciągnięcie spod kosza Gordona, Łapety – to będzie na pewno celem Kinga. To właśnie głównie na Gordonie zaparkowanym w pomalowanym oparta jest ta bardzo dobra defensywa Spójni, która w sezonie regularnym była przez chwilę nawet najlepszą obroną w lidze. Kyser będzie bardzo ważnym graczem w tej serii, podobnie zresztą jak to miało miejsce w ćwierćfinale. 

5. Głębia składu

Spójnia w ćwierćfinale rozegrała o 1 mecz więcej, ale chyba niekoniecznie powinno mieć to znaczenie przed sobotą – czasu na odpoczynek było wystarczająco dużo. Zmęczenie jednak może w tej serii z czasem odgrywać jakąś rolę, ale bardziej w kontekście długości rotacji. Trener Arkadiusz Miłoszewski ma na pewno więcej możliwości w tym zakresie.

Trener Sebastian Machowski stara się grać jak największą liczbą zawodników, ale głównie rotacja oparta jest o ośmiu koszykarzy (a czasem nawet siedmiu, w meczu numer 5 z Anwilem Kowalczyk, Simons i Łapeta zagrali po 6 minut). Podstawowa rotacja Kinga to z kolei dziesięciu graczy, co może przełożyć się na intensywność gry obu ekip. Kinga gra szybciej niż Anwil, a co za tym idzie, Spójnie mogą czekać cięższe mecze pod względem fizycznym. 

*Pierwszy mecz półfinału King vs. Spójnia odbędzie się w sobotę, o godz. 20.00, w Szczecinie. Transmisja w Polsat Sport 1.

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>