Strona główna » Tydzień w 1 lidze. Bydgoszcz zalana łzami. Wielka podkarpacka bitwa w wielkim finale?

Tydzień w 1 lidze. Bydgoszcz zalana łzami. Wielka podkarpacka bitwa w wielkim finale?

0 komentarzy
Emocjonalny rollercoaster w półfinałach 1. Ligi! O ile rezultaty w parze Miasto Szkła Krosno – WKK Wrocław nie szokują, to przez Bydgoszcz przeszło prawdziwe tornado, takie napędzane sokolim zamachem skrzydeł! Podkarpacie coraz bliżej powrotu do PLK!

W rubryce ukazującej się raz w tygodniu – zazwyczaj we wtorki – zawsze znajdziecie informacje podsumowujące poprzednich siedem dni w Pekao 1 lidze. Niekoniecznie te, o których w trakcie trwania ligowego weekendu jest najgłośniej. Mamy nadzieję, że ten cykl stanie się przyczynkiem do dyskusji z Wami o tym, co w pierwszoligowej koszykówce najważniejsze.

Miasto Szkła Krosno – WKK Active Hotel Wrocław 2:0

W pierwszym półfinale 1. Ligi, Miasto Szkła Krosno podejmowało WKK Active Hotel Wrocław. Większość ludzi podejrzewało, że może być to dosyć jednostronna rywalizacja, w której niewątpliwie WKK będzie szarpać i podgryzać faworyzowanych rywali, ale nic poza tym.

WKK mogło szukać swoich sił pod koszem, ze świetnie dysponowanym Bradem Waldowem, jednak naprzeciw stał Przemek Wrona, który ma za sobą najlepszy sezon życia. Brad zrobił swoje i w obu meczach możemy go chwalić za całokształt (łącznie 21 zbiórek, 37 punktów i 6 asyst), ale sam serii nie wygra. Krośnianie podeszli do tematu prostolinijnie na zasadzie „niech sobie Waldow gra, a resztę wykluczymy z ataku, solidną obroną”.

Tak naprawdę w drużynie trenera Dziergowskiego najbardziej zawiódł obwód. Wrocławianie nie trafiali tylu trójek, do ilu przyzwyczaili nas w poprzednich meczach (w obu meczach po 7 celnych – dla porównania krośnianie 12 i 10). Kreowanie otwartych pozycji było utrudniane przez świetnie dysponowaną obronę Miasta Szkła i efekt końcowy mógł być tylko jeden – 2:0 po pierwszych meczach półfinałowych.

Krośnianie są od krok od finału Bank Pekao 1. Ligi. Zostało im wygrać jeden z meczów we Wrocławiu (lub ponownie w Krośnie, choć nie sądzę, by ta rywalizacja wróciła na Podkarpacie). Podejrzewam, że WKK rzuci wszystko co ma na mecz nr 3, którego może nie wygrać, ale nie przegra też pewnie taką różnicą punktów, jak dwa pierwsze mecze (-19, -15).

W Mieście Szkła wyróżniali się ci sami koszykarze co zawsze i nie zaskakuje nas już system gry drużyny trenera Valeiko. Jankowski gra jakby każdy kolejny mecz miał być jego ostatnim w życiu, Wrona wciąż solidnie, a Charles Jackson na dużym luzie.

Powoli można mrozić szampany w lodówkach hali MOSiR w Krośnie. Finał nadciąga.

    Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – Muszynianka Sokół Łańcut 0:2

    O ile pierwsza seria półfinałowa jest na razie dosyć jednostronna – nie mogę tego powiedzieć o drugiej parze. Chyba, że głęboko się nad tym zastanowimy…

    Muszynianka Sokół Łańcut przyjechała do Bydgoszczy żeby wyrwać jedno zwycięstwo i przechwycić przewagę parkietu. Cel minimum został zrealizowany z potężną nawiązką! Sokół wyrwał oba mecze w Bydgoszczy i w przyszłą sobotę, przed własną publicznością zagra o to, aby po trzech latach przerwy ponownie zagrać w finale Bank Pekao 1. Ligi. 

    Ale po kolei, jak do tego doszło?! 

    Pierwsze spotkanie w Bydgoszczy zapowiadało się wyśmienicie – Astoria osłabiona brakiem Marcina Nowakowskiego kontra Sokół, który swoje się napracował w ćwierćfinale z Kotwicą. Wielu kibiców sądziło, że mimo braku „Małego”, Astoria poradzi sobie z podmęczonym rywalem. Nikt chyba jednak nie spodziewał się, że seria z Kotwicą tak scementuje zespół z Łańcuta.

    Filip Struski po serii z Kotwicą wspominał dla ligowej strony, że „drużyny rodzą się w mękach i bólu…” oraz, że „po tej serii możemy powiedzieć, że jesteśmy drużyną z krwi i kości”.

    Sam pisałem w trakcie sezonu zasadniczego o tarciach w Sokole i o tym, że atmosfera nie wygląda na najlepszą. Faktem jest jednak to, że w półfinale ujrzeliśmy innego Sokoła. Takiego dumnie krążącego nad Brdą, czekającego na to, by rozszarpać rywali.

    Pierwszy mecz padł łupem gości z zaskakującą łatwością. Zadecydowała o tym już druga kwarta, wygrana przez łańcucian aż 28:14. Astoria przez cały mecz miała fatalną skuteczność z gry (32 proc.) i żaden z jej graczy nie mógł do końca wstrzelić się z dystansu, mimo łącznie ośmiu celnych rzutów. Zawodzili liderzy oraz zadaniowcy, którzy nie mieli możliwości podganiać wyniku, kontrolowanego przez Sokoła. Na słowa uznania zasługuje jedynie Piotrek Wińkowski, który rzucił 23 punkty i dodał do tego 15 zbiórek. Na tym pozytywy „Asty” z pierwszego meczu się skończyły. Ostatecznie Sokół wygrał 76:62.

    Katami gospodarzy okazało się trio, które jeszcze w ubiegłym sezonie przywdziewało… trykoty bydgoskiej ekipy. Tercet Małgorzaciak – Kaszowski – Stupnicki łącznie zdobył 43 punkty. Trener Skiba musiał znaleźć odpowiedź na obwód Sokoła i na to, jakie metody ofensywne zastosować, żeby Astoria miała więcej okazji do dogodnych pozycji rzutowych.

    W niedzielny wieczór wydawać się mogło, że szkoleniowiec Astorii przekazał swoim zawodnikom wszystkie uwagi i wszystko działa jak należy. Genialna pierwsza kwarta, zatrzymanie Sokoła na zaledwie 7 zdobytych punktach, seria 16:0 na zakończenie. Poezja koszykówki. Idealny depozyt, aby resztę spotkania po prostu spędzić na kontrolowaniu tempa?

    Otóż nie! To playoff. Druga kwarta utrzymała jeszcze status wysokiego prowadzenia gospodarzy, ale trzecia wstrząsnęła wszystkimi!

    Pierwsze cztery minuty Q3 nie przyniosły zmian, ale to co wydarzyło się w kolejnych pięciu – jest nie do wytłumaczenia! Totalna zapaść Astorii. Kto wie, może i największa na przestrzeni całego sezonu. Seria 19:0 (!) Sokoła Łańcut niemal wyrównała spotkanie i czwarta kwarta otwierała mecz na nowo.

    W niej Sokół wyglądał coraz mocniej. Skuteczne rzuty Stupnickiego, Kędla i Struskiego, słabe wykonywanie rzutów wolnych przez Astorię… Przewaga gości powiększała się. Sięgnęła nawet 8 punktów. Asta ją odrobiła i do końca meczu widzieliśmy walkę kosz za kosz, posiadanie za posiadanie. Sztylet w serca bydgoskich kibiców wbił Mateusz Kaszowski, który firmową akcją wykończył wjazd pod kosz i wyprowadził Sokoła na dwupunktowe prowadzenie. Bydgoszczanie mieli szansę na wygranie, jednak Kimbrough najpierw spudłował rzut za 3, a później ponowienie z bliskiego półdystansu.

    Sokół wygrał 75:73 i wraca do Łańcuta z tarczą!

    Brak Marcina Nowakowskiego jest odczuwalny – kreowanie gry cierpi, mimo że nadal jest na niezłym poziomie. Jednak na tak grającego Sokoła „niezły poziom” to po prostu za mało. Oprócz poprawienia skuteczności, Astoria musi także popracować nad rozciąganiem gry. 

    Najlepsza piątka tygodnia

    W tego typu rubryce, dokonując wyborów, zawsze trzeba się trzymać jakichś zasad. Ja mam trzy:

    – będę wybierał zawodników jedynie ze zwycięskich drużyn (w PO z wyjątkiem, jak przy okazji double-week)

    – selekcja będzie dokonywana zgodnie z regulaminem Pekao 1 ligi, czyli w piątce wyląduje maksymalnie 1 obcokrajowiec oraz minimum 1 młodzieżowiec

    – MVP Tygodnia NIE BĘDZIE uwzględniany w najlepszej piątce tygodnia – by wyróżnić większą ilość zawodników.

    Jakub Stupnicki (Muszynianka Sokół Łańcut) vs Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – 25 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty

    Charles Jackson III (Miasto Szkła Krosno) vs WKK Active Hotel Wrocław – 35 punktów, 9 zbiórek, 7 asyst

    Patryk Kędel (Muszynianka Sokół Łańcut) vs Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – 34 punkty, 11 zbiórek

    Michał Jankowski (Miasto Szkła Krosno) vs WKK Active Hotel Wrocław – 41 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst

    Filip Struski (Muszynianka Sokół Łańcut) vs Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – 21 punktów, 29 zbiórek, 4 asysty

    MVP, MVP!

    Michał Jankowski (Miasto Szkła Krosno) vs WKK Active Hotel Wrocław – 41 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst

    Bezdyskusyjny lider ekipy z Krosna. Cały sezon na niesamowitym poziomie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wiek „Jankesa”. Świetny gracz.

    Młodzieżowiec tygodnia

    Jakub Stupnicki (Muszynianka Sokół Łańcut) vs Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz – 25 punktów, 4 zbiórki, 4 asysty

    „Stopa” spłaca duży kredyt zaufania, którym został obdarzony przez duet szkoleniowy Kaszowski-Klima. Młodzieżowiec pokazuje jakość i wnosi dużo w dobrego w rotacji Sokoła.

    Rezerwowy tygodnia

    Michał Jankowski (Miasto Szkła Krosno) vs WKK Active Hotel Wrocław – 41 punktów, 9 zbiórek, 6 asyst

    Nie dość, że świetny gracz i MVP – to jeszcze prosto z ławki rezerwowych. Absurdalne.