Strona główna » To już dziś – wicemistrz Polski walczy o Ligę Mistrzów. Czekamy na bułgarską sensację!

To już dziś – wicemistrz Polski walczy o Ligę Mistrzów. Czekamy na bułgarską sensację!

0 komentarzy
Sezon 2025/26 w wykonaniu polskich zespołów na arenie międzynarodowej czas rozpocząć! Jego pierwszą odsłoną będzie próba wejścia kuchennymi drzwiami naszego wicemistrza kraju – PGE Startu Lublin do koszykarskiej Ligi Mistrzów FIBA.

Przed lubelskim zespołem nie lada wyzwanie. Rywalem w sobotni wieczór (godz. 20) będzie hiszpański zespół UCAM Murcia. Do awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów potrzeba trzech zwycięstw w trzech kolejnych rundach odbywających się w Bułgarii kwalifikacji. Transmisje z nich – zarówno drabinki Startu, jak i sąsiednich – można śledzić za pośrednictwem kanału YouTube FIBA.

Na początek kilka faktów o kwalifikacjach BCL. Turniej eliminacyjny, a właściwie trzy mini-turnieje, które mają wyłonić trzy drużyny wypełniające wakaty w fazie grupowej Ligi Mistrzów, rozegrane zostaną w najbliższych dniach w Samokowie – niewielkim bułgarskim miasteczku niedaleko stolicy kraju. Mecze będą się odbywały hali, w której swoje mecze rozgrywa aktualny mistrz Bułgarii – Rilski.

Jeden z trzech wspomnianych turniejów zamknięty jest dla mistrzów krajów, które nie uzyskały automatycznej kwalifikacji do fazy grupowej BCL. Dwa pozostałe, zostały zorganizowane dla drużyn niemistrzowskich – takich jak hiszpańska Murcia i lubelski Start.

W pierwszej rundzie kwalifikacji (ćwierćfinale) drabinki wicemistrz Polski nie mógł było trafić na trudniejszego rywala niż przedstawiciel ACB – zarówno patrząc na wskaźnik rankingowy FIBA, jak i na spodziewany poziom drużyn, które przyjechały do Bułgarii.

W drugiej części drabinki Startu są m.in. francuskie Chalon, czy też doświadczone w pucharowych bojach węgierskie Falco z Szymonem Wójcikiem w składzie. Należy też podkreślić, że Start Lublin w razie porażki z Hiszpanami (jak również w każdej z następnych rund) będzie miał pewne miejsce w fazie grupowej niższego pucharu – FIBA Europe Cup. Sześć meczów fazy grupowej, w tym trzy w hali Globus, są więc w tym sezonie gwarantowane.

Drużyna UCAM Murcia swojego „rankingu”, czyli punktów, które gwarantowały jej rozstawienie w kwalifikacjach, nie ma bez powodu. W ostatnich trzech sezonach klub z południowo-wschodniej Hiszpanii trzykrotnie grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Za każdym razem wychodził z grupy, a dwa lata temu zagrał w Final Four, zajmując trzecie miejsce. Był to zresztą najlepszy w historii sezon dla klubu, w którym koszykarze z Murcji osiągnęli wielki sukces w lidze ACB – wicemistrzostwo Hiszpanii.

Wspomniany sezon 2023/24 był jednak ewenementem, bo poza nim Murcia nie grywała ostatnio w hiszpańskim playoff. W ostatniej dekadzie uniwersytecki klub albo broni się przed spadkiem z ligi, albo w najlepszym wypadku walczy o miejsce w środku tabeli, tak jak w poprzednim sezonie, w którym do ósemki zabrakło mu dwóch zwycięstw. 

Wśród graczy zgłoszonych przez UCAM do turnieju kwalifikacyjnego nie brak całkiem uznanych w Europie nazwisk. Mowa przede wszystkim o dwóch graczach, którzy pozostali w składzie z zeszłego sezonu – liderze zeszłorocznej drużyny (śr. ponad 16 pkt. na mecz) Kanadyjczyku Dylanie Ennisie (G, 188/34) i o urodzonemu na Kubie Howardzie Sant-Roos (G/F, 201/34). Dla obu będzie to trzeci sezon w Murcji.

Z poprzedniej ekipy zostali też Amerykanie Jonah Radebaugh (G, 191/28) i Kaiser Gates (F, 201/29), którego występ w sobotnim meczu stoi pod dużym znakiem zapytania, a także Senegalczyk z hiszpańskim paszportem Moussa Diagne (C, 211/31) oraz młodzi gracze z końca rotacji. Nowe twarze to przede wszystkim para obwodowych mających zastąpić znanego z Zielonej Góry Ludde Hakansona: David DeJulius (PG, 183/26) i Michael Forrest (G, 185/26).

To ten duet, wspierany uznanymi nazwiskami strzelców (Ennis, Radebaugh) w nadchodzącym sezonie ma napędzać grę Murcji. DeJulius w poprzednich rozgrywkach był graczem Bursasporu i euroligowego Maccabi (w Eurolidze odgrywał niewielką rolę). Forrest wziął się rok temu „znikąd” w lidze włoskiej i w Pistoii właściwie przeniósł statystki z ligi szwajcarskiej do Serie A (śr. 17 pkt., 41 proc. za 3).

Poza nimi, nowe twarze na pozycjach skrzydłowych i podkoszowych to Estończyk Sander Raieste (SF, 204/26) – po wielu latach bycia głębokim rezerwowym w euroligowej Baskonii, Chorwat Toni Nakić (F, 203/26) – po przenosinach z Rio Breogan, były gracz NBA Devontae Cacok (C, 203/29) – mistrz NBA z Lakers 2020 z zaledwie jednym występem w sezonie, a także świetnie zadomowiony w Hiszpanii reprezentant Rumunii Emanuel Cate (C, 207/28).

Warto zauważyć, że do limitu obcokrajowców, który w rozgrywkach FIBA wynosi 7, z tego zestawu nie wliczają się Raieste, Cate i Diagne, a także młody Szwed Wilhelm Falk (F, 203/22). Wszyscy oni w Hiszpanii posiadają status gracza lokalnego. Stąd wobec niedyspozycji Rubena Lopeza de la Torre (PF, 206/22) jedynym Hiszpanem w składzie Murcji może być głęboki rezerwowy Daniel Garcia (PG, 185/27).

Największe ubytki względem zeszłorocznego składu, to oprócz Hakansona odejście podkoszowego Simona Birgandera (obaj Szwedzi od nowego sezonu zagrają w Joventutcie) oraz przenosiny Łotysza Rodionsa Kurucsa do Kraju Basków, gdzie w barwach Baskonii zagra w Eurolidze.

Trenerem drużyny od sześciu lat jest Sito Alonso – doświadczony szkoleniowiec, w poprzedniej dekadzie prowadzący euroligowe kluby: Joventut, Baskonię (ćwierćfinał Euroligi!) i Barcelonę, skąd został zwolniony w połowie najgorszego sezonu euroligowego ostatnich dekad w Katalonii. Szkoleniowiec pochodzący z Madrytu wczoraj przedłużył kontrakt z klubem do 2028 roku. Od kwietnia pełni również rolę selekcjonera kadry Łotwy, z którą na zakończonym niedawno EuroBaskecie dotarł do 1/8 finału.

Przed Startem Lublin i trenerem Wojciechem Kamińskim stoi wyjątkowo trudne zadanie. Nie tylko powalczenia o awans do Ligi Mistrzów, ale też – a może przede wszystkim – o nawiązanie do sukcesów z poprzedniego sezonu ligowego. W porównaniu do nie tak dawnej serii finałowej, w klubie nie ma żadnego z obcokrajowców tworzących wicemistrzowski trzon: Manu Lecomte’a, Courtneya Rameya, Tevina Browna, CJ Williamsa, Tyrana De Lattibeaudiere’a i Ousmane Drame, a także kontuzjowanego przez większość poprzedniego sezonu Jakuba Karolaka.

Niestety, rozstania z częścią wymienionych zawodników sezonu nie odbyły się w szczególnie przyjaznej atmosferze, o czym najlepiej świadczył ostatni wywiad, o który sam prosił się Drame.

Szóstkę obcokrajowców z poprzedniego sezonu zastąpić mają: rookie w Europie Elijah Hawkins (PG, 180/23), Trey Tennyson (G, 193/24) – ostatnio w brytyjskim Bristolu, Jordan Wright (G/F, 198/25) – ostatnio w Turcji i G League, a także podkoszowi: znany ze Słupska Quincy Ford (PF, 203/32) oraz Bryan Griffin (C, 203/27), który poprzedni sezon spędził w Turcji i Korei Płd. Część kibiców czekała z dużym zainteresowaniem na występy nietuzinkowego skrzydłowego Chrisa Clarke’a, ale jego kontrakt nie wszedł w życie. Jego zastępcą będzie Tevin Mack (SF, 201/29), który w ostatnim sezonie zaliczył trzech egzotycznych pracodawców: libijskie Al Ahli Trypolis, tajwańskie New Taipei i saudyjskie Al-Ittihad.

W klubowym materiale sprzed wylotu do Bułgarii trener Kamiński mówił, że jego drużyna ma dużo respektu przed rywalem z wysokiej półki, ale podkreślił również fakt, że ćwierćfinał kwalifikacji to tylko jeden mecz, w którym nie można wykluczyć niespodzianek. Trudno się nie zgodzić z trenerem, ale ciężko również przeoczyć fakt, że w ciągu zaledwie sześciu ostatnich sezonów polskie kluby przegrały aż 26 meczów z przedstawicielami ligi hiszpańskiej, wygrywając jedynie dwa.