Kamil Łączyński – 9
Brakuje powoli słów, by w miarę racjonalnie opisać poczynania popularnego “Dziadzi” w trakcie tego turnieju. Jeśli sercem tej kadry jest Mateusz Ponitka, a płucami Michał Sokołowski, to śmiało można powiedzieć, że rolę mózgu spełnia Kamil Łączyński.
Oczywiście na spółkę z Igorem Miliciciem. Taktycznie jest to piękny duet.
Dodatkowy punkt za okoliczności zdrowotne, w których „przygotowywał się” do występu.
Linijka statystyczna: 26 minut, 6 punktów, 8 asyst, plus/minus na poziomie +8.
Mateusz Ponitka – 8
Kolejny znakomity mecz. Nieoceniony w walce o zbiórki, ale też szalenie istotny w ataku. Akurat w tym meczu podjął kilka kiepskich decyzji, ale też miał do nich prawo, grając blisko 35 minut w meczu przeciwko tak atletycznej drużynie.
Jeszcze jedna uwaga: Zaccharie Risacher, czyli numer 1 draftu NBA z 2024 wszedł na boisko i, widząc magnetyczne oczy naszego kapitana, po prostu wymiękł. Nie zdobył choćby punktu. Warto i o tym pamiętać!
Linijka statystyczna: 16 punktów, 5 zbiórek, 5 asyst, 4 straty.
Jordan Loyd – 8
Najsłabszy punktowo występ Amerykanina z polskim paszportem w trakcie tego Eurobasketu. Ale nadal świetny! Francuzi byli na nim skupieni, niczym chirurg na swoim pacjencie podczas operacji. Loyd musiał pokazać cały repertuar swoich zagrań, by pomagać kolegom.
I on to zrobił!
Linijka statystyczna: 34 minuty, 18 punktów, 7/16 z gry, 5 zbiórek, 3 asysty.
Michał Sokołowski – 8
Mecz założycielski Michała Sokołowskiego na tym Eurobaskecie? Oby!
Nakręcany przez obronę (świetne deflections!), także w ataku grał pewnie. Nie można jeszcze stwierdzić z całą stanowczością, że oto wrócił już stary-dobry „Sokół”, ale tym meczem mógł mocno zyskać z oczach menedżerów szukających skrzydłowego tego typu na kolejny sezon.
Jakby ktoś zapomniał – on wciąż nie ma podpisanego kontraktu!
Starał się w walce z Yabusele, ale to był już za duży mismatch fizyczny. Brakowało też ratunkowych rozwiązań systemowych na fantastyczną grę kapitana Francuzów.
Linijka statystyczna: 33 minuty, 15 punktów, 6 zbiórek, 3 asysty.
Andrzej Pluta – 6
Początek zwiastował, że to może być kolejny świetny mecz koszykarza Legii. Niestety, dla Biało-Czerwonych im dłużej świetnie grał Łączyński, tym bardziej tracił Pluta. Momentami można było odnieść wrażenie, że będąc na parkiecie czuł przy swoich decyzjach oddech weterana.
Należy pamiętać o jednym: dla 25-latka to debiut na tak wielkie imprezie. Nabyte doświadczenie powinno procentować w przyszłości.
Linijka statystyczna: 14 minut, 5 punktów, plus/minus na poziomie -15.
Dominik Olejniczak – 7
W odróżnieniu od Balcerowskiego wyglądał na zdecydowanie lepiej przygotowanego fizycznie do starcia z takim rywalem, jak Francja. Miał dobre momenty w ataku, nieco gorsze w obronie. Może to zdecydowało, że został schowany do przysłowiowej szafy przez trenera Igora Milicicia w drugiej połowie? Tak czy inaczej – zastanawiająca decyzja trenera.
Mamy wrażenie, że można było z występu tego gracza wycisnąć więcej!
Linijka statystyczna: 15 minut, 8 punktów, 4/6 z gry, plus/minus na poziomie +6
Aleksander Balcerowski – 5
Pierwsza akcja w ataku Biało-Czerwonych przygotowana pod niego miała mu zapewnić pewność siebie na resztę meczu. Niestety – choć akcja się udało, cała operacja nie bardzo…
Sprawiał wrażenie stłamszonego fizycznie w starciu z euroligowymi rywalami, bywał nieporadny w ataku. Dobrze, że wykorzystał kilka mismatchy w drugiej połowie, bo bez tego występ wypadałoby ocenić jeszcze niżej. Niestety, Olek nie wygląda na gotowego fizycznie do starcia z takimi rywalami jak Francuzi.
Linijka statystyczna: 25 minut, 8 punktów, 5 zbiórek, plus/minus na poziomie -13
Tomasz Gielo – 3
Przekroczył pułap (5) minutowy, po którym obiecywaliśmy oceniać grę naszych koszykarzy, ale wiele do gry nie wniósł. Wciąż bez celnej trójki w turnieju.
Gdy na tym poziomie nie trafia rzutów, nie sprawia wrażenia gracza na tyle wszechstronnego i mocnego fizycznie, by był w stanie w inny sposób odmieniać losy naszej kadry.
Ale walczył!
Linijka statystyczna: 7 minut, 0/1 za 3.
Michał Michalak – 3
Przekroczył pułap (5) minutowy, po którym obiecywaliśmy oceniać grę naszych koszykarzy, ale wiele do gry nie wniósł. Wciąż bez celnej trójki w turnieju.
Gdy na tym poziomie nie trafia rzutów, nie sprawia wrażenia gracza na tyle wszechstronnego i mocnego fizycznie, by był w stanie w inny sposób odmieniać losy naszej kadry.
Ale walczył!
Linijka statystyczna: 5 minut, 0/1 za 3.
Aleksander Dziewa i Przemysław Żołnierewicz grali zbyt krótko, by ich oceniać.