Strona główna » Igor Milicić o Kamilu Łączyńskim: Ma serce wojownika, ale po tym meczu jest martwy

Igor Milicić o Kamilu Łączyńskim: Ma serce wojownika, ale po tym meczu jest martwy

0 komentarzy
Mimo tego, że był chory, a w nocy poprzedzającej mecz walczył z wysoką gorączką, zagrał w meczu z Francją i rozdając 8 asyst znacząco pomógł naszej drużynie. Trafił też dwie trójki. – Zbierzemy wszystkie siły i w czwartek z Belgią zagramy na pełnym gazie – zapewniał po porażce 76:83 z Trójkolorowymi Kamil Łączyński.

– Kamil ma serce wojownika, ale po tym co dał z siebie w tym meczu jest martwy – komentował krótko wyczyn swojego podopiecznego trener reprezentacji Igor Milicić.

Sam Łączyński nie sprawiał jednak wrażenia wzruszonego wydarzeniami z minionych 24 godzin. Po meczu najdłużej z polskich koszykarzy rozmawiał z dziennikarzami, ale wolał mówić o meczu, który się odbył i tym, który Biało-Czerwonych czeka w czwartek, przechodząc nad swoimi problemami zdrowotnymi do porządku dziennego.

O meczu z Francją

Wydaje mi się, że zatrzymaliśmy dziś naprawdę dużą część francuskich gwiazd. Oni nawet po niecelnych rzutach potrafili nam skakać po głowach, w tym elemencie gry najbardziej widać było przewagę ich atletyzmu. Zdominowali nas na zbiórce, a jakość gry Yabusele zrobiła swoje. 

O Guerschonie Yabusele

Musiał się otworzyć w którymś meczu, a kiedy rzucał wolne myślałem „dlaczego przełamuje się akurat z nami?”. Wziął na siebie odpowiedzialność w ataku, potrafił zdobywać punkty na różne sposoby. Wielka klasa.

O wsparciu innych reprezentantów

To zawsze jest miłe, kiedy wspierają cię inne kadry narodowe. Kibicujemy sobie nawzajem, rozumiemy się nawzajem i to, z czym się zmagamy. Cieszę się, że na naszym meczu byli piłkarze, że przyjechał wicemistrz olimpijski Tomek Fornal. Cieszę się, że blisko parkietu siedzi dużo celebrytów czy infulencerów.

O to chodzi, żeby nasza koszykówka była coraz bardziej popularna. Jeśli takie gwiazdy będą przychodziły na mecze, to i kibic przyjdzie. Z Robertem Lewandowskim chodziliśmy do jednego liceum, także kiedy piłka wypadła w jego stronę poprosiłem, żeby „wrzucił na zgaszenie”.

O utracie prowadzenia po przerwie

Francuzi podkręcili tempo, a w nogach czujemy już trochę trudy grupowych zmagań. Każdy liczył się z tym, z kim przyszło się nam mierzyć, a gdy taki dzień miała gwiazda kiedyś Euroligi, a dzisiaj NBA jak Yabusele i udawało im się ponawiać po kolejnych zbiórkach, to ciężko jest wygrać.

Szczególnie w trzeciej kwarcie zabrakło nam fizyczność. Przy -4 gdyby Sokół trafił otwartą trójkę, nasz zryw mógł się skończyć inaczej, ale tak wygląda koszykówka – czasem świeci w niej słońce, a czasem pada deszcz. Mamy 3:1, mamy -7, które maksymalnie mogliśmy przegrać, bardzo ważny jest mecz z Belgią, jeśli wygramy to mamy drugie miejsce.

O czwartkowym meczu

Zbierzemy wszystkie siły, zagramy na pełnym gazie – nie kalkulujemy i wygrywamy.