– Legia musi bardzo mocno wierzyć, że Sessoms będzie trafiał. Przecież granie bez rozgrywającego w koszykówkę to jednak czysty hazard – krótka opinia, która dotarła do nas po tym, gdy stało się jasne, że Legia wymieni Jawuna Evansa na Sama Sessomsa mówi sporo o tym, na jak zaskakującą mimo wszystko zmianę zdecydował się sztab szkoleniowy stołecznego klubu.
Jak wygląda Legia na początku roku, niemal w połowie sezonu zasadniczego PLK? Defensywny rating na tle ligowych rywali – ósme miejsce (112.4). Ofensywny – szóste (112.9). Efektywna skuteczność rzutów z gry (eFG%)? Też szósta pozycja (54.3 proc). Procent zebranych piłek? Uwaga: dopiero trzynasta (47.9)! Procent rzutów po asystach – siódme miejsce (63.8 proc.).
Wypisz-wymaluj – drużyna jej środka. Na pewno nie takie są ambicje klubu. Jakby na to nie patrzeć – i nie zapominając o zdobyciu Pucharu Polski w poprzednim sezonie – w ostatnich trzech latach, zamiast po sensacyjnym zdobyciu wicemistrzostwa w 2022 roku na stałe bić się o medale, Legia zalicza postępujący sportowy regres:
Sezon 2021/22 – finał playoff, srebrny medal.
Sezon 2022/23 – mecz o brązowy medal, czwarte miejsce.
Sezon 2023/24 – ćwierćfinał, siódme miejsce.
Sezonie 2024/25, stan na dziś – ósme miejsce i całkiem realna perspektywa walki o awans do playoff.
Nic dziwnego, że po kilku miesiącach cierpliwości w składzie zespołu następują zmiany.
W poniedziałek szefowie Legii oficjalnie poinformowali, że z zespołem pożegnają się Shawn Jones (7.8 punktu i 4.6 zbiórki w 11 meczach ligowych) oraz Evans (7.9 punktu oraz 4.6 asysty w 13 występach). Sztab trenerski nie był zadowolony z postawy obu graczy, choć tak naprawdę – grali mniej więcej tak, jak przed sezonem można się tego było spodziewać.
Evans po naznaczonym kolejnymi kontuzjami poprzednim sezonie nie ma już tej dynamiki co w czasach, gdy był koszykarzem LA Clippers. Już latem trudno było oczekiwać, że nagle ją odzyska. 28-letni Amerykanin od samego początku był zresztą traktowany przez Legię jako „rozwiązanie przejściowe”. Pamiętacie to nagranie z akcjami „gracza w szarej koszulce„? Legia obwarowała kontrakt Evansa klauzulami, które – głównie w przypadku kolejnych kłopotów zdrowotnych – miały zabezpieczań interes klubu. Koszykarz okazał się zdrowy, ale od pewnego czasu niepewność co do zamiarów klubu względem niego zaczęła go uwierać. Z naszych informacji wynika, że mając oferty gry w USA ostatecznie zbyt mocno rozstaniem z Legią się nie przejął.
Jones zrozumiał, że warszawski klub nie jest stworzony dla niego też dość szybko – już na początku grudnia było jasne, że jego dni w Legii są policzone. Klub nie był zadowolony z gry koszykarza, który zbliżając się do 33. urodzin swój sportowy prime ma za sobą, a i Amerykanin nie był w stolicy szczęśliwy. Przez kilka tygodni trwał w zawieszeniu, czekając aż klub zakontraktuje jego następcę (EJ Onu), a następnie – aż do zdrowia wróci podstawowy środkowy Legii Mate Vucić. Zbyt wiele pod względem sportowym w tym czasie Legii – z różnych względów, także zdrowotnych – ostatecznie i tak nie pomógł.
Lekiem na całe zło Legii ma być teraz Sam Sessoms, o zainteresowaniu którym ze strony dyrektora sportowego Legii Aarona Cela informowaliśmy już kilka dni temu.
„Sessoms nie wydaje się oczywistym wyborem dla Legii. Na pewno nie jest graczem z choćby porównywalnej półki finansowej jak środkowy poszukiwany przez Kinga Szczecin, czy sprowadzany w podobnej sytuacji dwa lata temu do Warszawy Kyle Vinales. Może jednak świetnie orientujący się na rynku francuskim dyrektor sportowy Legii jest przekonany, że to koszykarz, którego talent po zmianie otoczenia jeszcze w tym sezonie może na poziomie PLK eksplodować?” – pisaliśmy.
Oferta zatrudnienia Sessomsa krążyła po Polsce także latem, więc nie jest dla osób bacznie przyglądającym się ruchom transferowym klubów PLK i kandydatom do gry w nich postacią anonimową. Co się o nim mówi?
Opinia nr 1: Jestem zaskoczony tym transferem Legii. W mojej opinii to nie jest to gracz prezentujący poziom sportowy, który mógłby to predysponować do gry w klubie z tak dużymi ambicjami. Szczególnie w momencie, gdy zespół jest pogrążony w kryzysie.
Opinia nr 2: To przede wszystkim to nie jest rozgrywający, lecz zawodnik, który profilem bardzo przypomina Andrzeja Plutę. Zaskakujący transfer, gdy po raz pierwszy dotarły do mnie wiadomości, że Sessoms może lada moment trafić do Polski, spodziewałem się go ujrzeć w Zastalu Zielona Góra.
25-letniemu Amerykaninowi nie można odmówić talentu – w poprzednim sezonie w słabszych ligach błyszczał. Najpierw dał się poznać jako skuteczny combo-guard w Kosowie (19.8 pkt, 5.2 asysty), a następnie w Rumunii (19.3 pkt, aż 59.6 proc. za 3). We Francji, występując w najsłabszym zespole tamtejszej ekstraklasy słabym zespole (Stade Rochelais Basket, wspólnie z Jakubem Nioziołem), nie spisywał się już tak dobrze (10.5 pkt, 2.9 asysty, 41.5 proc. z gry). W jedynym wygranym przez drużynę reprezentanta Polski meczu ligowym z Djon to właśnie Sessoms był jednak najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny (24 punkty, 9/15 z gry – 21 dołożył występujący już w MKS Tyler Cheese, a 15 Nizioł).
Może jednak Sessoms zaskoczy wszystkich podobnie jak Courtney Ramey – skreślany przez wielu w trakcie gier sparingowych koszykarz Startu, który właśnie odebrał nagrodę najlepszego gracza PLK w grudniu i jest jednym z liderów świetnie spisującego sie PGE Startu Lublin?
Po uzupełnieniu składu Sessomsem Legia ma w nim pięciu obcokrajowców. Bylibyśmy bardzo mocno zdziwieni, gdyby przed zamknięciem okienka transferowego szefowie warszawskiego klubu, którzy niewątpliwie nie porzucili planów zdobycie medalu, nie zdecydowali się wykupienie szóstej licencji dla gracza zagranicznego.