Strona główna » Start – ten Start „MVP Rameya” – nie zwalnia tempa! Stal zapomniała, że trzeba bronić
PLK

Start – ten Start „MVP Rameya” – nie zwalnia tempa! Stal zapomniała, że trzeba bronić

0 komentarzy
Start już wcześniej dzięki innym wynikom w trakcie 14. kolejki był pewny awansu do turnieju finałowego o Puchar Polski, ale w niedzielę potwierdził, że na występ w Sosnowcu w pełni zasłużył. Lubelski zespół w drugiej połowie poprawił obronę, jeszcze mocniej rozpędził ofensywę i ostatecznie rozstrzelał Stal Ostrów Wielkopolski aż 105:90.

Aigars Skele już w pierwszej kwarcie znakomitym podaniem, po którym punkty zdobył Siim-Sander Vene (łącznie 11) udowodnił, że jest w stanie ponownie wcielić się w rolę dyrygenta zespołu z Ostrowa. Łotysz w pierwszym meczu w barwach Stali po kilkumiesięcznej przerwie na nieudaną przygodę w Bundeslidze miał 10 punktów, 6 asyst i 4 zbiórki. Można zakładać, że z czasem będzie spisywał się lepiej, ale po niedzielnym meczu w Lublinie można też mieć przekonanie graniczące z pewnością, że to nie organizacja gry stanowi obecnie największą bolączkę Stali.

Do przerwy zespół Andrzeja Urbana przegrywał w Lublinie tylko 46:49 i walczył ze Startem jak równy z równym. Po zmianie stron gospodarze bardzo szybko uciekli.

– Start gra bardzo dobrą koszykówkę i to potwierdził. Nie graliśmy w obronie wystarczająco dobrze, by przeciwstawić się takiemu rywalowi. Jak tracisz 105 punktów, ciężko wygrać. Część z naszych graczy miało po dwa faule już w pierwszej połowie i także z tego powodu nie grali wystarczająco agresywnie. Później próbowaliśmy wielu rozwiązań defensywnych, ale nic nie działało dobrze. Start w ataku wygląda bardzo dobrze – mówił po meczu trener Urban.

W zespole z Lublina po raz kolejny zaimponował Courtney Ramey. Amerykanin dwa lata temy grał w znanej akademickiej drużynie Arizona Wildcats, ale w poprzednim sezonie nie imponował niczym szczególnych w barwach średniaka ligi litewskiej. Gdy latem trener Startu Wojciech Kamiński postawił właśnie na Rameya, wiele osób – nawet po pierwszy sparingach – się temu dziwiło, sugerując, że to zawodnik, który na poziomie PLK się na sprawdzi.

W niedzielę Courtney Ramey odebrał statuetkę MVP…

25-latek okazał się najlepszym graczem całej Orlen Basket Ligi w grudniu. W meczu ze Stalą podobnie jak cały jego zespół nie zwolnił tempa – do 16 punktów (5/7 z gry) dołożył 8 asyst, 5 zbiórek i 2 przechwyty. EVAL 27. Po 14 meczach ma średnie 15.2 punktu (39 proc. za 3), 4.8 asysty, 3.1 zbiórki oraz 1.5 asysty. Do tego dokłada zawsze to, czego nie widać w statystykach – mnóstwo dobrej gry w obronie, bardzo często na najlepszych zawodnikach rywala.

Może jesteśmy świadkami momentu, w którym jego talent eksplodował na dobre? Może – przecież Start wygrał już 7 z ostatnich 8 meczów – Ramey w sensacyjny sposób włączy się do walki o statuetkę dla najlepszego gracza całego sezonu zasadniczego??

Świetnie w barwach lubelskiej drużyny wypadł w niedzielę także także Tyran De Lattibeaudiere (21 punktów, 7 zbiórek i 3 bloki, jeden lepszy od drugiego), a o kontuzji już na dobre zapomniał chyba Manu Lecomte (18 punktów, 5 asyst). Startowi w tym meczu udawało się właściwie wszystko. Nawet Bartłomiej Pelczar trafił za 3 punkty i to dwa razy, czyli tyle samo ile w 13 poprzednich występach w tym sezonie łącznie!

– Jesteśmy na fali, bo na dobre zrozumieliśmy jak mamy gać. Mamy w pełni zdrowy zespół i możemy sobie pozwolić na agresywną grę w obronie, która napędza nas w ataku – cieszył się kapitan Startu Filip Put (4 punkty i po 2 zbiórki oraz asysty).

Po 14 meczach ekipa z Lublina z bilansem 9-5 zajmuje trzecie miejsce w tabeli, ustępując jedynie Anwilowi Włocławek i Treflowi Sopot. Stal z wynikiem 5-9 jest dopiero 13. Z taką postawą w defensywie jak w niedzielę trudno jej będzie spełnić marzenie szefów klubu oraz kibiców z Ostrowa i zakwalifikować się do playoff. Sam Skele tego zespołu może nie odmienić.