W comiesięcznym cyklu „Polacy poza PLK” Damian Puchalski przygląda się wszystkim zawodnikom i trenerom z polskimi paszportami, którzy kariery kontynuują w zagranicznych ligach. Odcinek szósty obejmuje ostatnie cztery tygodnie – od końcówki lutego aż do dziś.
POLACY w 1. DYWIZJI NCAA
Tym razem trochę nietypowo – ze względu na trwające March Madness – przegląd występów naszych przedstawicieli rozpoczniemy od NCAA. Warto! Mamy dwóch Polaków.
Kolejni trzej zakończyli swoje sezony w NCAA. Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Igor Milicić Jr (F, 208/23) – Tennnesse (konferencja Southeastern)
Ani Volunteers rozstawieni z nr 2 w swojej ćwiartce turnieju, ani Igor Milicić (5 pkt., 3 zb.) nie zachwycili w pierwszej rundzie March Madness, ale pokonali dość pewnie (77:62) Wofford – niewielki collage z Południowej Karoliny. W drugiej rundzie Turnieju Milicicia i jego kolegów czekało poważniejsze granie – z rozstawionym z siódemką UCLA. Volunteers wygrali 67:58, a Milicić zanotował 4 pkt. i 7 zb.
W fazie Sweet 16, czyli w regionalnych ćwierćfinałach zagrają z „trójką” – uniwersytetem Kentucky. Zespół Polaka do March Madness dostał się zaproszony przez Komisję (NCAA Selection Committee) na podstawie wyników z całego sezonu (bilans 12-6 w konferencji i 28-7 w sezonie), ponieważ ekipie prowadzonej przez Ricka Barnesa nie udało się zdobyć mistrzostwa konferencji.
Do turnieju konferencji SEC przystępowali rozstawieni z „czwórką” i zaczęli go od fazy ćwierćfinału, a skończyli na finałowej porażce z uniwersytetem Florydy (77:86). O skali trudności tej konferencji niech świadczy fakt, że poza mistrzowską Floryd, do March Madness dostało się 13 innych ekip SEC – najwięcej w historii 1. Dywizji z jednej konferencji.
Milicić z najlepszej strony w tych meczach pokazał się w starciu ćwierćfinałowym, przeciwko uniwersytetowi Texas (12 pkt., 7 zb., 3 bl.). Wybiegając w przyszłość, w większości przewidywań tegorocznego draftu Chaz Lanier – rzucający Volunteers umieszczany jest pod koniec pierwszej rundy, a Milicić najczęściej znajduje się tuż za drugą rundą. W zestawieniu ESPN skupiającym się na 50. największych talentach tegorocznego March Madness, Polak chorwackiego pochodzenia znalazł się na 44. miejscu. Nie jest to oczywiście tożsame z takim miejscem w hierarchii całego draftu, bo część przyszłych graczy NBA w Turnieju nie uczestniczy.
Szymon Zapała (C, 211/24) – Michigan State (konferencja Big Ten)
Drużyna Zapały podobnie jak Milicicia do March Madness przystąpiła rozstawiona z „dwójką” i podobnie jak Tennessee do najważniejszego posezonowego turnieju dostała się za zasługi, a nie za tytuł w swojej konferencji. Tu rozstawieni z „jedynką” Spartans przebrnęli przez ćwierćfinał (74:64) z Oregonem, by nie sprostać w półfinałowym starciu Wisconsin (74:77).
W piątkowym meczu pierwszej rundy March Madness gracze Michigan State bez najmniejszych problemów pokonali uniwersytet Bryant (87:62), a w niedzielę w nocy odprawili New Mexico (rozstawionych z nr 10). Zapała w ostatnich meczach sezonu regularnego, wspomnianych dwóch meczach turnieju konferencji Big Ten i w meczach dwóch pierwszych rund Turnieju NCAA nadal wychodził na parkiet w roli startera, ale jego rola ograniczała się do kilku pierwszych minut w meczu, oddanego co najwyżej jednego lub dwóch rzutów i dwóch, trzech zbiórek.
W piątek przeciwko Bryant Polak zagrał jako starter…. 4 minuty w meczu, w niedzielę przeciwko New Mexico 11 minut (4 pkt., 5zb.). W trzeciej rundzie Spartans zmierzą się z uniwersytetem Ole Miss, którzy z niższej pozycji (rozstawieni z nr 6) pokonali Iowa St.
Oba mecze Polaków – Milicicia i Zapały – w rundzie Sweet 16 zaplanowano na najbliższy piątek.
Silas Sunday (C, 213/21) – Hofstra (konferencja Colonial Athletic Association)
Hofstra Pride skończyli sezon regularny konferencji CAA dopiero na 11. miejscu (bilans 6-12 w konferencji i 15-18 w całym sezonie) i w konferencyjnym turnieju przebijali się od pierwszej rundy, a zatrzymali na drugiej – jeszcze przed ćwierćfinałami. Sunday w tych meczach zaliczył w sumie 4 punkty i 6 zbiórek, a w swoim trzecim sezonie w NCAA najlepsze w karierze 3.6 punktu, 4.0 zbiórki i 1.0 bloku.
Jego polski paszport jest faktem, z drugiej strony 21 lat oznacza, że nie ma już szans na sprawdzenie go w reprezentacjach młodzieżowych (w przeszłości dostawał powołania) i sami jesteśmy ciekawi, czy koszykarską przyszłość wiązać się będzie z naszym krajem.
Kacper Kłaczek (F, 204/23) – Albany (konferencja America East Conference)
Pochodzący z Chorzowa skrzydłowy najprawdopodobniej zakończy czteroletnią przygodę z NCAA, w trakcie której spędził trzy lata na filadelfijskim prywatnym uniwersytecie Saint Joseph’s, a ostatni rok w Albany.
Drużyna o przydomku Great Danes zajęła czwarte miejsce w sezonie regularnym konferencji AEC (konferencyjny bilans 8-8, sezonowy 17-16) i po przebrnięciu ćwierćfinału przeciwko Binghamton (69:66) zakończyła sezon na półfinale konferencji przegrywając 78:91 z późniejszym mistrzem AEC (i uczestnikiem March Madness) – uniwersytetem Bryant.
W przegranym półfinale Kłaczek zagrał jeden z lepszych meczów w całej akademickiej karierze – uzbierał 15 punktów, 12 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty i 4 bloki. Po przenosinach z Saint Joseph’s zanotował też najlepsze statystyki w przekroju całego sezonu – śr. niecałe 9 pkt., ponad 5 zb., prawie 2 asysty, po 0.9 przechwytu i bloku. Na tle rywali w słabszych konferencjach Kłaczek pokazywał niezłą wszechstronność, teraz trzeba będzie przełożyć ją na grę w Europie.
Na jakim poziomie? PLK? 1LM?
Antoni Siewruk (F, 206/20) – New Hampshire (konferencja America East Conference)
Sezon zakończył się również dla debiutanta w New Hampshire. Zespół Siewruka w tej samej konferencji co Albany Kłaczka zajął 7. miejsce po sezonie regularnym (bilans 6-10 z rywalami z konferencji i 8-24 w całym sezonie) i szybko pożegnał się z turniejem AEC, po ćwierćfinałowej porażce z Vermont (57:64).
Siewruk dostawał mniej szans w końcówce sezonu regularnego, a najlepszy ostatnio mecz rozegrał przeciwko Bryant na początku marca – 8 pkt. w 16 minut. W meczu turnieju AEC przeciwko Vemont nie wystąpił. Jego średnie sezonowe w debiutanckim sezonie to 3.6 pkt. i 39 proc. za 3 (22/57) – solidne jak na freshmana, z drugiej strony zupełnie nieimponujące jak na jedną z najsłabszych konferencji w 1. Dywizji.
TRENERZY POZA PLK
Przemysław Frasunkiewicz – Rostock (Niemcy)
Sezon Wilków Morskich prowadzonych przez polskiego trenera przypomina rollercoaster. W listopadzie i grudniu drużyna przegrywała na potęgę, by chwilę później wygrać sześć z siedmiu kolejnych spotkań. W ostatnich tygodniach znowu przytrafił się dołek, ale zdecydowanie krótszy niż ten grudniowy – przed przerwą na okienko reprezentacyjne drużyna z Rostocku przegrała domowy mecz z ALBĄ, by po trzytygodniowej przerwie ponieść kolejne dwie porażki – we własnej hali z Bonn i na wyjeździe z Hamburgiem.
Przełamanie na szczęście dla kibiców drużyny i trenera Frasunkiewicza przyszło w poprzedni weekend w meczu przeciwko ekipie z Weissenfels, wygranym 84:76, ale w sobotę Sea Wolves ulegli wyraźnie liderowi z Monachium (66:91).
Kolejnych trzech przeciwników również będzie bardzo wymagających: Ulm, Ludwigsburg i Vechta to zespoły reprezentujące Niemcy na arenie międzynarodowej. Drużyna polskiego trenera ma aktualnie bilans 11-12 i jest w grupie zespołów zainteresowanych grą w playin, ale grupa ta liczy co najmniej 7-8 ekip, więc konkurencja jest ogromna.
Warto wspomnieć jeszcze, że po wcześniejszym odejściu Godwina Omenaki i Aigarsa Skele, polski trener musiał raz jeszcze przeorganizować rotację. W lutym wypadli mu na dłużej drugi i trzeci strzelec zespołu – Robin Amaize i D’Shawn Schwartz. Te straty częściowo ma zrekompensować podpisanie kontraktu z Pedro Bradshawem, który w lutym skończył grę w lidze australijskiej, a w pierwszych czterech meczach w Seawolves zdobywał śr. 11 punktów na mecz.
POLACY W TOPOWYCH LIGACH
Jeremy Sochan (F, 203/22) – San Antonio (NBA)
Bez Victora Wembanyamy zespół z Teksasu nie mógł myśleć o fazie playin i na 3 tygodnie przed końcem sezonu regularnego z bilansem 31-39 (44.3 proc. zwycięstw) zajmuje 13. miejsce w Konferencji Zachodniej.
Co do gry Sochana, warto odnotować kilka niezłych marcowych występów, takich jak choćby mecz z początku miesiąca w Memphis (18 pkt., 11 zb.), domowe zwycięstwo przeciwko Mavericks (18 pkt., 7 zb.), czy też świetna gra w piątkowym wygranym meczu z 76ers, w którym Polak pobił punktowy rekord sezonu, zdobywając 23 punkty.
Dwa kolejne wydarzenia warte wspomnienia to pierwszy przypadek w karierze Sochana, kiedy został wyrzucony z boiska po scysji z Jarredem Vanderbiltem w czwartej kwarcie meczu przeciwko Lakers, oraz powrót po 25 meczach do pierwszej piątki San Antonio w niedawnym meczu Spurs z Knicks. Poprzednio Sochan starterem był na początku stycznia, a w roli rezerwowego przez 3 i pół miesiąca grał średnio 22 minuty w meczu, notował prawie 10 punktów, ponad 5 zbiórek i ponad 2 asysty na mecz.
Aleksander Balcerowski (C, 218/25) – Unicaja (Hiszpania/Liga Mistrzów FIBA)
Dorobek reprezentacyjnego centra – nieobecnego w ostatnim okienku ze względu na zaplanowany zabieg – w ostatnim miesiącu to 5 występów i w sumie tylko 13 punktów. Balcerowski podczas dość krótkich pobytów na boisku (maksymalnie 13 minut w meczu w marcu) uzbierał dokładnie tyle samo fauli co punktów i raczej nie ma widoków na to, by jego rola w zespole wzrosła jeszcze w tym sezonie. Szczególnie biorąc pod uwagę bardzo szeroką rotację i równomiernie rozłożone minuty w ekipie trenera Ibona Navarro.
W niedzielnym meczu z Realem Polaka nie było nawet w składzie. Zespół z Malagi po zdobyciu Pucharu Króla w lutym, w marcu zanotował 2 zwycięstwa i dwie porażki w ACB i z bilansem 17-7 jest w czołowej czwórce ligi. W Lidze Mistrzów Unicaja pewnie zmierza do turnieju finałowego, po dwóch marcowych wygranych z tureckimi ekipami (Galatasaray i Manisą) z bilansem 4-1 jest liderem grupy J, z pewnym już awansem do ćwierćfinałowej serii.
Jakub Urbaniak (F/C, 205/22) – Gran Canaria (Hiszpania / EuroCup)
Niestety, sytuacja Urbaniaka nie zmieniała się ani o trochę w porównaniu do poprzedniego naszego raportu – ostatni raz w barwach Gran Canarii zagrał w styczniu, od tamtej pory nie znalazł się nawet na ławce w 12-osobowym zestawieniu zespołu z Wysp Kanaryjskich.
Drużyna jest aktualnie na skraju udziału w play-off (bilans 13-11 i siódme/ósme miejsce w tabeli), a w tym tygodniu zacznie półfinałową serię EuroCup przeciwko ekipie Mateusza Ponitki. Na widok obu Polaków na parkiecie nie ma co się jednak nastawiać.
Tomasz Gielo (F, 205/32) – Bilbao (Hiszpania / FIBA Europe Cup)
Skrzydłowy opuścił w ostatnich tygodniach 2 mecze pucharowe ze względu na fibowskie limity związane z zawodnikami zagranicznymi i na to, że do zespołu podczas przerwy reprezentacyjnej dołączył Francuz Malcolm Cazalon – do lutego gracz Strasbourga. Co prawda jest to gracz z innej pozycji niż Gielo (2/3), ale zwiększa rywalizację w drużynie.
Wracając do występów Bilbao w FIBA Europe Cup, ćwierćfinałowa seria z tureckim Tofasem była prawdziwym thrillerem, a zespół z Kraju Basków awansował do półfinału po wyjazdowej porażce 93:102. Do wyniku, dającego awans przy 12-punktowym zapasie z pierwszego meczu, szalonym rzutem równo z końcową syreną doprowadził Ali-Muhammad Abdur-Rahkman – były gracz Legii Warszawa.
Miejmy nadzieję, że dla Tomka znajdzie się miejsce w składzie drużyny w najważniejszych rundach pucharu. Przechodząc do ACB – tu Gielo zagrał we wszystkich czterech meczach, dwukrotnie zaliczał po 6 punktów, raz 9 (3/3 z dystansu), a drużyna trenera Ponsarnau odniosła dwa zwycięstwa – oba można określić zwycięstwami „za 4 punkty”: z walczącą o utrzymanie Gironą i znajdującą się w tabeli za ekipą z Bilbao Granadą. Bilans 9-15 daje drużynie Polaka już 3 punkty przewagi nad strefą spadkową.
AJ Slaughter (G, 191/38) – Zaragoza (Hiszpania/FIBA Europe Cup)
W przeciwieństwie do Bilbao, Zaragoza została wyeliminowana w ćwierćfinale FIBA Europe Cup po remisie i wysokiej porażce w dwumeczu z francuskim Cholet. W obu tych meczach weteran z polskim paszportem rzucał po 8 punktów, ale jego skuteczność daleka była od optymalnej (2/8 za 2 i 4/12 za 3 przeciwko Francuzom).
W czterech meczach ligowych było nieco lepiej pod względem indywidualnych statystyk – przeciwko Valencii Slaughter rzucił 11 punktów i rozdał 4 asysty, tyle że jego zespół poniósł klęskę (71:115), przeciwko Lleidzie weteran czterokrotnie trafił zza łuku i zdobył 12 punktów. Najsłabszy występ ostatniego miesiąca to 3 punkty i tylko 15 minut gry w paradoksalnie najlepszym meczu drużyny – niespodziewanej wygranej z Unicają w ostatni weekend. Zaragoza wciąż nieźle stoi w tabeli ACB, choć po niedzielnej porażce z Barcą do czołowej ósemki traci już 2 punkty.
Mateusz Ponitka (G/F, 198/32) – Bahcesehir (Turcja/EuroCup)
Kapitan reprezentacji wrócił do składu drużyny ze Stambułu tuż po reprezentacyjnym okienku. Jego minuty w pięciu marcowych spotkaniach (czterech ligowych i pucharowym) były nieco limitowane – dopiero w ostatnim, piątkowym występie przeciwko Darussaface grał dłużej niż 20 minut.
W pierwszym meczu po rekonwalescencji Ponitka zanotował 7 punktów w 11 minut, w kolejnych miał więcej zbiórek i asyst niż zdobyczy punktowych. Jak wspomnieliśmy w akapicie o Jakubie Urbaniaku, po niezwykle trudnym ćwierćfinałowym starciu ze słoweńską Olimpiją, w którym zespół Ponitki przez ponad 3 kwarty gonił wynik, drużyna trenera Radonjicia zacznie w przyszłym tygodniu półfinałowy bój z Gran Canarią w EuroCup.
W rozgrywkach tureckiej BSL zespół Bahcesehiru przełamał trzymeczową serię porażek i z bilansem 13-9 może myśleć o piątym miejscu przed fazą play-off – nawiasem mówiąc raczej niezagrożoną na 8 kolejek przed końcem sezonu regularnego. Czołowa czwórka odskoczyła już na kilka punktów.
Dominik Olejniczak (C, 213/29) – Saint-Quentin (Francja/Liga Mistrzów FIBA)
Liga francuska nie grała w przedostatni weekend, część zespołów uczestniczyła za to w półfinałach Pucharu Francji – tego rozgrywanego w formie pucharowej drabinki, w odróżnieniu od lutowego turnieju nazywanego Leaders Cup. Saint-Quentin z tych rozgrywek odpadli we wcześniejszej fazie, w związku z tym zespół z północy Francji w ostatnich tygodniach rozegrał tylko 3 ligowe mecze.
Trzy tygodnie temu zespół Polaka sensacyjnie ograł ekipę z Paryża (4 pkt., 3 as. Olejniczaka), potem przegrywał z zespołami Strasbourga i Nanterre (7 i 2 pkt. Polaka). Bilans 11-11 to na ten moment 7-8. miejsce w tabeli, uprawniające do gry w fazie play-in. Bezpośredni awans do playoff jest jeszcze możliwy – strata do Le Mans jest niewielka, ale wyżej niż na szóstym meczu zespołu Olejniczaka nie zobaczymy na pewno. Za plecami Saint-Quentin zespoły ostatnio zdecydowanie częściej przegrywają niż wygrywają, więc czołowa dziesiątka jest stosunkowo bezpieczna, choć w ostatnim meczu Nanterre zmniejszyło ten dystans do dwóch punktów.
Jakub Nizioł (F, 201/29) – La Rochelle (Francja)
Po dwóch niespodziewanych zwycięstwach tuż przed lutową przerwą w rozgrywkach, w marcu wszystko wróciło do normy – outsider ligi francuskiej przegrał wszystkie trzy spotkania (z ASVEL, Chalon i Cholet) i z bilansem 3-19 znów ma 3 punkty straty do przedostatniej w tabeli ekipy Le Portel.
Wydaje się, że po zawirowaniach wokół osoby Jakuba Nizioła istnieje duża szansa na to, że Polak dogra ten sezon we francuskim beniaminku, choć ostatnie występy nie były nawet średnie – 5 asyst bez zdobyczy punktowych (0/2 z gry i 0/2 z linii) przeciwko euroligowcowi, 6 punktów w meczu przeciwko Chalon i zerowy dorobek w 14 minut na boisku w ostatnim meczu. Średnia sezonowa Nizioła w ostatnich kilku tygodniach spadła z ok. 10, do 8 punktów na mecz.
Michał Sokołowski (F, 196/33) – Sassari (Włochy/FIBA Europe Cup)
Włoskie media i m.in. portal sportando.basketball podały w zeszłym tygodniu informację, że reprezentant Polski nie jest już graczem zespołu z Sardynii, choć nadal jeszcze pozostaje formalnie związany z nim kontraktem. Rewelacje te potwierdził potem Federico Pasquini – dyrektor sportowy włoskiej drużyny.
Michała Sokołowskiego nie ma już we Włoszech, za to klub zakontraktował byłego gracza NBA, rozgrywającego Briante Webera. GM Sassari argumentował te roszady potrzebą zmian hierarchii w zespole w obliczu walki o utrzymanie, której rzecz jasna na początku sezonu nikt w klubie nie planował.
W dwóch ostatnich meczach w klubie Sokołowski zdobył w sumie 15 punktów. W ostatnich dwóch kolejkach Sokołowskiego nie oglądaliśmy już na boisku. Jaki będzie następny klub reprezentanta i czy znajdzie go jeszcze w tym sezonie? Czy rzeczywiście jest szansa na to, aby był to klub z Orlen Basket Ligi?
W MNIEJ ZNANYCH KLUBACH
Dardan Berisha (G, 190/37) – Peja (Kosowo)
Jego trzy mecze ligowe po występach dla reprezentacji Kosowa były typowe dla Berishy. Były reprezentant Polski mierzył się w marcu przeciwko trzem najsłabszym ekipom kosowskiej Superligi (dwa zwycięstwa i porażka), w meczu z Prizreni miał 19 punktów i 6 zbiórek w 17 minut, kilka dni temu przeciwko zespołowi Bora trafił tylko 3 z 10 rzutów z gry (9 pkt.), a w ostatnim mecz z Ylli do zdobycia 10 punktów potrzebował 12 rzutów z gry. KB Peja z bilansem 13-12 zajmuje czwarte miejsce w lidze i na 3 kolejki do końca sezonu regularnego jest pewna udziału w play-offs, a w pierwszej rundzie może zagrać z przewagą parkietu. Dodajmy, że od kilkunastu dni kolegą Berishy jest były gracz Czarnych Słupsk (i Rasty Vechta w tym sezonie) – Litwin Benas Griciunas.
Mathieu Wojciechowski (F, 200/33) – Fos-sur-Mer (2. liga Francji)
Ekipa z Fos przeżywa ciężkie chwile – piątkowa porażka z Chalons była dziewiątą z rzędu, a drużyna Polaka spadła na ostatnie miejsce w tabeli. Z bilansem 7-22 Wojciechowski i jego koledzy mają punkt straty do bezpiecznego, 18. miejsca w tabeli i całkiem sporo czasu na uratowanie sezonu – 9 kolejek. W międzyczasie z drużyną pożegnał się obwodowy Frank Turner, którzy powędrował do Zielonej Góry, z kolei nowym graczem Fos od kilku tygodni jest były gracz Zastalu (i NBA) – 36-letni Christian Eyenga. Wojciechowski w co najmniej trzech meczach minionego miesiąca wyglądał świetnie na tle kolegów: 16, 19 i 22 punkty, zawsze był też solidny na zbiórce, a tydzień temu rozdając 6 asyst wyrównał swój rekord sezonu pod tym względem.
Mark Mboya Kotieno (C, 206/25) – Koeln (3. liga Niemiec)
Zagrał w trzech meczach ligowych w marcu, zdobywając w sumie 4 punkty – to standardowe w tym sezonie osiągnięcia gracza z polskim paszportem. Zespół z Kolonii z bilansem 16-7 walczy o drugie miejsce w swojej grupie na trzecim poziomie rozgrywkowym w Niemczech.
Joel Ćwik (G/F, 196/19) – Orange Academy (3. liga Niemiec)
Były gracz Arki Gdynia w marcu rozegrał 5 spotkań, w tym trzy z dwucyfrowymi zdobyczami punktowymi – najlepsze przeciwko drugiej drużynie Ludwigsburga na początku marca (14 pkt.) Rezerwy klubu Bundesligi z Ulm wygrały 3 z tych pięciu spotkań i z bilansem 11-12 wciąż nie rezygnują z walki o ósemkę – są na granicy awansu do play-offs, a do rozegrania w ProB pozostały już tylko 3 kolejki.
Kuba Wojciechowski (C, 214/35) – Monferrato (3. liga Włoch)
Od czasu ostatniego naszego raportu zagrał 4 spotkania, w każdym zdobywał co najmniej 10 punktów (najwięcej 16), w każdym miał co najmniej 7 zbiórek – osiągał zatem średnie sezonowe w tych kategoriach. Zespół z Monferrato jest w środku tabeli swojej grupy na trzecim poziomie rozgrywek we Włoszech – wygrał 18 z 33 rozegranych meczów.
Santiago Vaulet (G/F, 194/27) – Imola (3. liga Włoch)
O 3 punkty słabszy bilans (15-18) w tej samej grupie ma zespół Argentyńczyka z polskim paszportem. Vaulet pod koniec lutego i w marcu kontynuował dobre występy. Dwukrotnie kończył mecze z dorobkiem 21 punktów, w niedzielę miał 29 punktów i 6/9 za 3, ale przytrafił mu się również mecz ze skutecznością 1/11 z gry i pięcioma zdobytymi punktami – najsłabszy pod względem zdobyczy od września.
Piotr Stelmach (F/C, 205/41) – Valletta BC (Malta)
Weteran grający już bardziej hobbystycznie niż „na poważnie” zakończył w marcu swój drugi sezon w półamatorskiej lidze maltańskiej. Jego zespołowi nie udało zakwalifikować się do play-offów, w których uczestniczą 4 drużyny – połowa ligi. Lions ze stolicy Malty skoczyli sezon z bilansem 8-10 i dwoma punktami straty do czwartego miejsca. Stelmach w ostatnim swoim występie w sezonie zanotował 21 punktów i zebrał 11 piłek z tablic, a jego średnie sezonowe to prawie 22 punkty, 10 zbiórek i 3 asysty w 18 spotkaniach.
Na kolejny raport zapraszamy za miesiąc, mniej więcej w drugiej połowie kwietnia!