Strona główna » Power ranking PLK: Anwil jednak poza podium! Kogo widzimy na szczycie?
PLK

Power ranking PLK: Anwil jednak poza podium! Kogo widzimy na szczycie?

0 komentarzy
Trefl Sopot był najlepszą drużyną Orlen Basket Ligi końcówki poprzedniego sezonu i burzliwe lato w PLK niczego nie zmieniło – zespół Żana Tabaka również na początku rozgrywek 2024/25 wygląda najlepiej. Kto znajduje się bezpośrednio za plecami obrońców tytułu mistrzowskiego? Dlaczego Anwil, mimo zakontraktowania sześciu obcokrajowców, ląduje poza podium naszego przedsezonowego Top4?

Do rozpoczęcia sezonu 2024/25 już tylko 8 dni! W trakcie następnego weekendu trzech medalistów oraz zdobywca Pucharu Polski stoczą walkę o Superpuchar. Bilety możecie kupić TUTAJ. Właściwy sezon ligowy ruszy już kilka dni później, ale my ze swoim pierwszym power rankingiem nie czekamy ani chwili dłużej.

We wtorek przedstawiliśmy cztery drużyny, które naszym zdaniem w najbliższym sezonie może czekać walka o utrzymanie w PLK. Dzień później cztery, które – biorąc pod uwagę ich obecny skład, możliwości budżetowe oraz wszelkie inne uwarunkowania – powinny walczyć o udział w fazie play-in, mogącej być przecież całkiem ciekawą przygrywką przed właściwą walką w playoff! Wczoraj opublikowaliśmy przewidywaną dolną połówkę czołowej ósemki Orlen Basket Ligi 2024/25.

Dziś elita. Jak Wy ustawilibyście kolejność najlepszej czwórki PLK przed rozpoczęciem walki o mistrzostwo Polski?

Bywały czasy, gdy furorę robił marketingowy poradnik udający książkę o znamiennym tytule „Większość ma zawsze rację”. Czy tak będzie również w przypadku kolejnego sezonu Orlen Basket Ligi?

4.⁠ ⁠Anwil Włocławek

Prawie totalny reset we Włocławku – tylko dwóch graczy zostało w składzie z poprzedniego, przedwcześnie zakończonego ćwierćfinałową klęską ze Spójnią sezonu. Kibice w Hali Mistrzów będą oglądać zespół z ogromnym potencjałem ofensywnym, z wieloma nowymi twarzami, z nowym trenerem, ale także – z wieloma niewiadomymi. To właśnie ta liczba zagadek, wątpliwości wobec skompletowanego latem składu sprawia, że Anwil ląduje u nas dopiero na czwartym miejscu.

Zespół Selcuka Ernaka jest w stanie w co drugim meczu zdobywać 100 punktów i więcej, może dostarczać wiele efektownych akcji, ale czy będzie w stanie opanować problemy ze zbiórką? Czy tureckiemu szkoleniowcami uda się zbudować twardy system defensywny? Na to gwarancji nie ma.

Patrząc tylko na papier, Anwil jest tak bardzo inaczej zbudowaną drużyną niż chociażby obaj zeszłoroczni finaliści playoff PLK, że na koniec sezonu najprawdopodobniej będziemy mogli mówić tylko o jednej z dwóch poniższych rzeczy:

– geniuszu konsultanta ds. sportowych Anwilu Bronisława Wawrzyńczuka i trenera Ernaka

– sporej pomyłce obu wyżej wymienionych

3.⁠ ⁠WKS Śląsk Wrocław

Pierwsze podpisy Śląska tego lata nie zwiastowały, że jeszcze przed sezonem będziemy wymieniać wrocławian jako kandydatów do mistrzostwa i to właściwie jednym tchem z Kingiem i Treflem. Bomby transferowe, jakie zrzucił Śląsk na zakończenie budowy składu, pozyskując trzy gwiazdy z USA, sprawiły jednak, że temu zespołowi nie można odmówić potencjału, fizyczności, a także takiego czynnika X, którym może zaskakiwać rywali.

Jeremy Senglin, Reggie Lynch, Isaiah Whithehead – jeśli ta trójka będzie w dobrej formie fizycznej, w końcu możemy zobaczyć Śląsk wygrywający w rozgrywkach europejskich i na poważnie mieszający w czołówce (w zeszłym sezonie wrocławianie głównie gonili playoff). Zespół zbudowany przez Miodraga Rajkovicia i Aleksandra Leńczuka zdaje się mieć wiele atutów, by podjąć rywalizację z Treflem czy Kingiem – chociażby nastawionego na obronę środkowego, fizycznych graczy obwodowych i wielu kozłujących.

Mimo wielu niewątpliwych argumentów, jakie Śląsk zebrał w składzie, nie można jednak zapominać, że to zespół zbudowany właściwie od podstaw, co zawsze budzi lekką wątpliwość. Wyżej niż na 3. miejscu WKS dać w tej chwili się nie odważymy.

2.⁠ ⁠King Szczecin

Na papierze ten skład wygląda na najlepszy, w jakim miał okazję grać podczas swojej kariery klubowej Andy Mazurczak – najlepszy koszykarz PLK ostatnich dwóch sezonów. Już samo to chyba mówi za siebie w kontekście mocy Kinga. Szczecinianie w dwóch poprzednich sezonach, w których zdobywali złoto i srebro, nie mieli w składzie graczy z podobnej półki jak Chad Brown, James Woodard czy Aleksander Dziewa.

Przynajmniej nie na początku sezonu.King w obecnym wydaniu to drużyna europejskiego formatu i tak, jak w przypadku Śląska – mocno liczymy na jego zwycięstwa w Lidze Mistrzów.

Ale do rzeczy: skład zespołu ze Szczecina pokazuje, że wnioski wyciągnięte przez trenera Arkadiusza Miłoszewskiego po przegranym finale zostały wdrożone w życie. Poprawa fizyczności? Jest. Lepszy kozłujący obok Mazurczaka? Jest. Więcej umiejętności gry tyłem do kosza? Także!

Już nie możemy się doczekać zwarcia Kinga z Treflem w półfinale przyszłotygodniowego turnieju o Superpuchar.

1.⁠ ⁠Trefl Sopot

Na koniec numer 1 – mistrzowie Polski 2024, którzy znacząco poprawili skład w porównaniu do końcówki poprzedniego sezonu. W miejsce Benedeka Varadiego i Austona Barnesa Trefl zatrudnił Tarika Phillipa, który wygląda w sparingach na potencjalnie jedną z największych gwiazd ligi i Marcusa Weathersa, który fizycznie jest w stanie gnieść rywali z pozycji 3/4. Jest jeszcze Trey McGowens zamiast Paula Scruggsa, co w perspektywie całego sezonu wcale nie musi się okazać osłabieniem, a wręcz przeciwnie.

Z przecież poza tym Trefl zachował cały trzon mistrzowskiego składu. Jakub Schenk, Geoffrey Groselle, Jarosław Zyskowski, Andy Van Vliet, Aaron Best – sama ta piątka, bez wzmocnień, mogłaby znów walczyć w PLK o złoto. Grający w EuroCup Trefl zdaje się być do tego wyzwania przygotowany.

Tak samo jak do obrony tytułu mistrza Polski.