Do rozpoczęcia sezonu 2024/25 już niespełna dwa tygodnie – w dniach 28-29 września 2024 roku trzech medalistów poprzednich rozgrywek oraz zdobywca Pucharu Polski stoczą walkę o Superpuchar. Właściwy sezon ligowy ruszy kilka dni później, ale my z pierwszym power rankingiem nie zamierzamy czekać ani chwili dłużej.
Dzisiaj przedstawiamy listę drużyn, które naszym zdaniem będą walczyć o utrzymanie. W kolejnych trzech dniach przekonacie się jak widzimy siłę zespołów, które – biorąc pod uwagę ich obecny skład, możliwości budżetowe oraz wszelkie inne uwarunkowania – powinny uplasować się na pierwszych 12 miejscach.
Już jutro cztery zespoły, które wiosną powinny toczyć walkę o udział w fazie playin, która może być przecież całkiem ciekawą przygrywką przed właściwą walką w playoff!
16. MKS Dąbrowa Górnicza
W poprzednim sezonie trener Boris Balibrea przyniósł do naszej ligi dużo świeżości. Jego MKS grał ofensywnie, atrakcyjnie dla oka i na końcu zawędrował do playoff, co trzeba było uznać za niespodziankę. Czy dąbrowianie są w stanie to powtórzyć? Trudno się tego spodziewać.
Tym razem skład jest zbudowany inaczej, przez co spodziewamy się innego stylu gry. Dwóch gigantów pod koszem raczej wyklucza strategię run&gun, wyklucza także oparcie ataku pozycyjnego o szybkie pick and rolle w pasie środkowym, które do znudzenia grali ze sobą Persons z Carvacho.
MKS będzie musiał grać inaczej, będzie musiał także znów kombinować w obronie, bo w zespole brakuje fizyczności. Na pozycji numer 4 będą musieli grać nominalni obwodowi, co z pewnością zrodzi z czasem problemy. No i gracze zagraniczni – przy ograniczony budżecie to zawsze jest loteria. Tak jak Souley Boum wydaje się być materiałem na topowego strzelca ligi, tak co do reszty zakontraktowanych zawodników przez MKS można mieć wątpliwości. Ostatnie rozstanie z Hortonem tylko je potwierdza.
15. GTK Gliwice
Tego lata w Gliwicach zmieniono koncepcję budowy składu – mniej amerykańskiej fantazji, więcej europejskiego poukładania. GTK wygląda jak drużyna systemowa, która będzie miała w ofensywnie porozkładane akcenty i nie będzie zdominowana przez jednego czy dwóch graczy, ale jednocześnie także – jak drużyna, której może brakować trochę jakości.
Trzeba pamiętać, że z ławki będą wychodzić Piśla, Busz i Jodłowski, którzy w PLK na dobre jeszcze nie zaistnieli. Potencjał niewątpliwie jest, lecz z doświadczeniem już gorzej. Grą GTK w tym sezonie będzie dyrygował Mario Ihring, który w ostatnim sezonie notował dobre statystyki, ale w nie najlepszej drużynie ligi węgierskiej. Czy jest gwarancja, że przeniesie to na parkiety PLK? Niekoniecznie.
14. Arriva Polski Cukier Toruń
Twarde Pierniki to kolejny nieprzewidywalny zespół, który w trakcie tego okresu przygotowawczego zdołał ograć zespół z ekstraklasy izraelskiej, ale także przegrał aż różnicą 53 punktów z Anwilem Włocławek. Którą jego twarz będziemy oglądać częściej? Mamy obawy, że tę drugą. Skład torunian jest krótki i dość mocno zależny do tego, co wymyśli Divine Myles, który ma być liderem tej ekipy.
Niestety, skład Twardy Pierników jest wąski, dodatkowo jeszcze na ostatniej prostej przed sezon ma kolejny kłopot –Aljaz Kunc, który miał być jednym z liderów zespołu (podobnie jak przed rokiem), został po odniesieniu kontuzji wyłączony z gry na wiele miesięcy. Bardzo wąska kadra torunian sprawia, że nie sposób ich wyżej umieścić. Nawet mimo świadomości, że trener Srdjan Subotić pokazał w poprzednim sezonie, że jest w stanie wycisnąć z niskobudżetowego zespołu naprawdę wiele.
13. Górnik Zamek Książ Wałbrzych
Beniaminkowie w ostatnich latach generalnie dobrze radzili sobie w PLK. Dziki, Sokół, Czarni, Astoria – dla wszystkich tych ekip pierwsze sezony w ekstraklasie kończyły się pozytywnie. Patrząc na skład wałbrzyszan nie przewiduję innego scenariusza niż pewne utrzymanie, ale jednocześnie też mam spore wątpliwości, czy w składzie Górnika jest na tyle dużo jakości, by wspiąć się wyżej – choćby do walki o playin.
Trener Andrzej Adamek nakłonił do gry w Wałbrzychu doświadczonych Polaków i co za tym idzie, raczej pod względem rotacji graczy rodzimych problemów mieć nie będzie. Jednak to koszykarze zagraniczni będą stanowić o sile zespołu, zwłaszcza w ofensywie. Pod tym względem pewnym czegokolwiek być nie można, bo chociażby w przypadku Janisa Berzinsa ciężko przewidzieć, w jakiej wersji będziemy go oglądać.
Odkładając jednak na bok obsadę pozycji 3-5, tercet Amerykanów na obwodzie to dość spory luksus, jaki ma dyspozycji trener Adamek i automatyczna przewaga, którą Górnik powinien mieć nad klubami wymienionymi powyżej.