Na początek tylko zastrzeżenie: przestańmy mówić o tym, że afrykańska koszykówka jest niepoważna, sugerując, że porażka z Senegalem to jakiś obciach.
Nie jest nim. W żadnym stopniu.
Po pierwsze – afrykański basket rośnie w siłę i nie jest to tylko pusty frazes, nawet jeśli finansowo wciąż jest uzależniony od kroplówki, którą w ostatnich latach – licząc na solidny zwrot w przyszłości – dostarczają głównie Amerykanie.
Zresztą, by nie zanudzać i zakończyć dyskusję – ilu Senegalczyków grało dotychczas w NBA? 13. Polaków? Sochan jest czwartym.
Po drugie – Igor Milicić ewidentnie nie żartował, gdy opowiadał, że podczas 8 dni treningów na zgrupowaniu w Krakowie swoim podopiecznym dał w kość. Rywale, którzy swój turniej docelowy rozpoczynają ponad dwa tygodnie wcześniej od Biało-Czerwonych, byli w sobotę na innym etapie przygotowań. Byli oczywiście też, co naturalne, więksi i skoczniejsi, ale także świeżsi – co można było zaobserwować szczególnie na początku meczu.
Po trzecie – zagraliśmy bez koszykarza, który pod względem skali talentu i doświadczenia z miejsca stanie się naszym Top3 graczem. Jordan Loyd dołączy do drużyny przed zaplanowanym na 10 sierpnia meczem ze Szwecją.
Zresztą – trener naszej kadry dobitnie dał znać jak ważny był dla niego w tym meczu wynik, gdy niespełna 5 minut przed końcem (nasz zespół zniwelował wówczas właśnie straty z 20 do 6 punktów) wpuścił na boisko po raz pierwszy tego dnia Szymona Zapałę.
Ale dlaczego nie pokusić się o kilka być może przedwczesnych wniosków w formie pytań, nawet jeśli mogą zostać zweryfikowane już niedzielnym meczem z Islandią (godz. 16.30, transmisja na Polsacie Sport 2)?
1. Na ile wciąż niezdefiniowana jest rola Sochana?
Nasz jedynak z NBA był najlepszym strzelcem naszej kadry podczas ubiegłorocznego turnieju kwalifikacji olimpijskich, lecz w sobotę spośród graczy, którzy spędzili na parkiecie co najmniej 15 minut oddał najmniej rzutów z gry – tylko 5.
Ale może to wcale nie tak… źle? Nie zapominajmy o dwóch rzeczach:
– oba mecz w Walencji przegraliśmy
– Sochan może miewać także w reprezentacji – jak w NBA – mecze na 30 punktów, lecz i tak częściej może dać tej kadrze więcej zysku w defensywie, w walce pod tablicami i w wykonywaniu wielu innych małych rzeczy na boisku, w których jest po prostu, nie tylko jak na warunki naszego zespołu, koszykarzem elitarnym
Pomysły z Sochanem częściej grającym z piłką w ręku, w roli fałszywego rozgrywającego w tym zespole raczej nie będą miały większego sensu. Mamy i będziemy mieli (Loyd) graczy lepiej do tego przygotowanych, a mniejsze, europejskie boisko też gry w tej roli Sochanowi nie ułatwi.
2. A może jednak nie wiadomo kto jest tym lepszym środkowym?
Dominik Olejniczak zapowiadając swój powrót do kadry jeszcze pod koniec maja zapowiadał, że jest pogodzony z rolę zmiennika Olka Balcerowskiego. W sobotę widać było jak na dłoni postępy, które zrobił w ciągu ostatnich dwóch lat poza reprezentacją najlepszy zbierający poprzedniego sezonu francuskiej ekstraklasy. Widać było również, że Balcerowski w ciągu tych dwóch lat, choć zdobył kilka cennych klubowych trofeów, koszykarsko spędzając mnóstwo często na ławce rezerwowych Panathinaikosu i Unicaja się nie rozwinął.
Jasne, nie można przejść obojętnie obok 7 fauli wymuszonych przez Balcerowskiego w ciągu niespełna 19 minut – jego rozmiary wciąż robią różnicę, a wiara w rzut za 3 właściwie imponuje. Jeśli jednak nasz zespół będzie chciał korzystać z najlepszych zasłon, jakie może mieć – Olejniczak będzie po prostu grał częściej. W sobotę spędził na boisku tylko o dwie minuty mniej od Balcerowskiego.
Walki o zbiórki przegraliśmy z Senegalem 36:48 pierwszą kwartą, gdy zaliczyliśmy kuriozalne 3:15. Duet naszych środkowych w ciągu ponad 35 minut gry zaliczył 5 zbiórek. Mało!
3. Łączyński istotniejszy od Michalaka?
Gdy w lutym pytaliśmy w sondzie dziennikarzy o to, który ze świetnie spisujących się w PLK weteranów – Kamil Łączyński czy Dariusz Wyka – prędzej mógłby się przydać kadrze podczas EuroBasketu nie spodziewaliśmy się jeden z nich może w niej odegrać większą rolę od Michała Michalaka.
Czy Łączyński może?
Najlepszy polski gracz PLK poprzedniego sezonu to obok tercetu Ponitka/Sokołowski/Balcerowski najbardziej zaufany – przynajmniej pod względem stażu – podopieczny Igora Milicicia, lecz w spotkaniu z Senegalem biegał po boisku krócej od swojego kolegi klubowego z minionego sezonu. Trudno się temu dziwić. Po pierwsze – ten ostatni, szczególnie jak na wieloletni rozbrat z kadrą, grał niebywale pewnie. Po drugie – dla Michalaka przy Loydzie może po prostu w tym zespole zabraknąć roli. Jeśli odegra podczas EuroBasketu jeszcze mniejszą od tej Jakuba Garbacza z poprzedniego EuroBasketu, nie będzie to wcale jakaś wielka niespodzianka.
Czy Łączyński może odegrać większą? Poczekajmy. Nie tylko na Loyda – także na to, co w kolejnych sparingach zaprezentuje Andrzej Pluta jr. W sobotę koszykarz Legii spudłował wszystkie rzuty z gry, lecz ogólnie grał całkiem dobrze. Z jego sześciu asyst kilka robiło świetne wrażenie.
4. Czy Gielo może być lepszy od Cela?
Obecny dyrektor sportowy Legii podczas EuroBasketu 2022 był o dwa lata starszy od obecnego Tomasza Gielo. Jego wkład w historyczny sukces był większy od tego co mówią suche statystyki (5 punktów, 3 zbiórki i niespełna 30 proc. za 3).
Gielo może w obecnej drużynie odegrać podobną rolę. Tylko nieco lepiej? Nie ma większych wątpliwości – szczególnie jeśli Igor Milicić jr w EuroBaskecie faktycznie nie zagra – że to może być kluczowy role player tej odsłony kadry. 7 oddanych rzutów za 3 w trakcie 16 minut w sobotę nie mogło dziwić. Na samej wyższej skuteczności rzutów z dystansu przewaga Tomasza Gielo 2025 nad Aaronem Celem 2022 wcale się jednak nie musi kończyć.
5. Żołnierewicz bliżej EuroBasketu od Dziewy, Gołębiowski też?
Gielo zastąpił niedawno Aleksandra Dziewę w składzie Kinga, a po meczu z Senegalem niewiele wskazuje też na to, by ten drugi – jeden z cichych bohaterów pamiętnego meczu ze Słowenią z Berlina – wygrał też rywalizację o miejsce w 12-osobowym składzie na EuroBasket także z innym zawodnikiem drużyny ze Szczecina: Przemysławem Żołnierewiczem.
Jeśli Milicić jr nie zdoła wrócić na czas do gry po kontuzji kolana, ostatnie miejsce w kadrze wciąż pozostanie jednak do wzięcia. Pytanie tylko czy – szykując się do gry z Sochanem na pozycji środkowego być może nie tylko w awaryjnych sytuacjach, bo to przecież w europejskiej koszykówce lepszy pomysł niż wykorzystywanie go jako gracza kozłującego – trener naszej kadry i w takiej sytuacji nie pominie Dziewy. Może przecież postawić na pozostającego wciąż bez przynależności klubowej Daniela Gołębiowskiego.
Byłaby to chyba wciąż mała niespodzianka, ale faktem jest, że z Senegalem były gracz Śląska – ten, który żegnał się z nim w trakcie ostatniego sezonu w nieszczególnie miłych okolicznościach grał nieco dłużej od innego byłego gracza Śląska – tego, który w ostatnim sezonie witał się z kibicami we Wrocławiu dość szorstko.
Pełne statystyki z meczu z Senegalem:
