Strona główna » Nie tylko nowy generał Anwilu! Sprawdź jak silny jest kolejny rywal Polaków na EuroBaskecie

Nie tylko nowy generał Anwilu! Sprawdź jak silny jest kolejny rywal Polaków na EuroBaskecie

0 komentarzy
Po fantastycznych, inspirujących zwycięstwach ze Słowenią i Izraelem nasi koszykarze w niedzielę zmierzą się z Islandią. Początek meczu o 20:30. Rywal to – przynajmniej w teorii – najsłabszy zespół katowickiej grupy D. Ale nie można go lekceważyć!

Islandia dzięki specyficznym zasadom losowania EuroBasketu 2025 została wybrana przez PZKosz do naszej grupy jako kraj partnerski, który pierwotnie miał być losowany z ostatniego koszyka. Tegoroczny turniej to dla naszego rywala już trzecie podejście do mistrzostw Europy. Na imprezach w 2015 i 2017 nie wygrali żadnego meczu. Licznik kolejnych porażek wskazuje obecnie 12. Po czwartkowej porażce w starciu z reprezentacją Izraela (71:83) i sobotniej z Belgią (64:71) plan minimum na mecze w Katowicach – pierwsze turniejowe zwycięstwo w historii – wciąż ma status „do realizacji”.

Po dwóch pierwszych kolejkach i przede wszystkim po porażce z Belgią – poniesionej w dramatycznych okolicznościach tuż przed linię „meta”, mimo prowadzenia przez większość spotkania – szanse na coś więcej niż pojedynczy sukces reprezentacji Islandii są już niewielkie.

Skład naszego rywala (w nawiasie kluby z poprzedniego sezonu) na turniej prezentuje się następująco:

OBROŃCY

Elvar Fridriksson (PG, 182/31) – Maroussi (Grecja / FIBA Europe Cup), śr. 12 pkt., 6 as. w lidze i 13 pkt., 6 as. w pucharach,

Martin Hermannson (PG, 190/31) – Alba (Niemcy / Euroliga), śr. 10 pkt., 5 as. w lidze i 9 pkt., 5 as. w Eurolidze

Sigtryggur Bjornssson (PG, 180/32) – Tindastoll (Islandia), śr. 14 pkt., 3 zb.,

Aegir Steinarsson (PG, 185/34) – Stjarnan (Islandia), śr. 16 pkt., 5 zb., 8 as.,

Kari Jonsson (G, 192/28) – Valur (Islandia), śr. 12 pkt., 4 zb., 4 as.,

Hilmar Henningsson (G, 195/25) – Stjarnan (Islandia), śr. 21 pkt., 4 zb., 3 as.,

SKRZYDŁOWI

Jon Axel Gudmundsson (G/F, 195/29) – Burgos (2. liga Hiszpanii), śr. 10 pkt., 3 zb., 4 as.,

Orri Gunnarson (SF, 197/22) – Stjarnan (Islandia), śr. 15 pkt., 5 zb.,

Kristinn Palsson (G/F, 197/28) – Valur (Islandia), śr. 15 pkt., 5 zb., 3 as.,

Styrmir Thrastarson (G/F, 200/23) – Mons (Belgia / liga BNXT), śr. 11 pkt., 4 zb. w BNXT i 16 pkt., 5 zb. i 5 as. w belgijskich play-offs,

Almar Atlason (F, 203/21) – Bradley (NCAA), śr. 5 pkt.

PODKOSZOWI

Tryggvi Hlinason (C, 215/28) – Bilbao (Hiszpania / FIBA Europe Cup), śr. 7 pkt., 6 zb. w lidze i 7 pkt., 4 zb. w pucharach.

Trenerem Islandii jest doświadczony 60-letni Kanadyjczyk Craig Pedersen, który na stanowisku pozostaje od 2014. To pod jego wodzą Islandia grała na poprzednich dwóch turniejach.

Patrząc na skład Islandii rzucają się w oczy dwie rzeczy. Po pierwsze – ten zespół ma tylko trzech naprawdę doświadczonych graczy, którzy w ostatnim sezonie grali na wysokim poziomie w swoich klubach. Większość kadry to zawodnicy z klubów profesjonalizującej i rozwijającej się, ale jednak niszowej ligi islandzkiej.

Trzy gwiazdy w reprezentacji Islandii to uznani w Europie obwodowi Fridriksson (od tego sezonu  nowy generał Anwilu Włocławek), zawodnik euroligowej Alby Hermannson i podkoszowy „wieżowiec” Hlinason – do niedawna kolega Tomasza Gielo z Bilbao. Poza nimi, w ligach mocniejszych niż islandzka w ostatnim sezonie grali jeszcze tylko Thrastarson (Mons w Belgii) i Gudmundsson (zaplecze hiszpańskiej ACB). Kilku zawodników miało większe, bądź mniejsze epizody w ligach europejskich w przeszłości (jak np. Palsson). 

Drugi problem tej kadry, być może bardziej istotny niż brak ogrania na wysokim poziomie, to brak centymetrów i generalnie potencjału ludzkiego bliżej kosza. Duet Fridriksson i Hermannson na obwodzie jest konkurencyjny nawet w porównaniu do znacznie mocniejszych reprezentacji, ale walce podkoszowej Hlinason jest zupełnie osamotniony.

Nieprzypadkowo to jest właśnie ten koszykarz, który póki co w każdym meczu EuroBasketu spędza na parkiecie najwięcej czasu – w dwóch meczach na ławce spędził niespełna… 5 minut.

W składzie Islandczyków właściwie nie widać żadnego potencjalnego zmiennika tego gracza, a oprócz nikomu nieznanego Atlasona z uniwersytetu Bradley (dotąd zagrał 3 minuty na turnieju) nie ma tu również ani jednej typowej „czwórki”. Tę rolę w dużym wymiarze czasu pełnią Palsson i Gunnarson, ale to gracze, których charakterystykom bliżej do niskiego skrzydłowego.

W meczu z Izraelem najlepszym strzelcem drużyny Islandii był nowy gracz Anwilu Fridriksson (17 pkt.), a Hlinason dwoił się i troił pod koszami po obu stronach parkietu (13 pkt., 14 zb., w tym 6 w ataku). Przeciwko Belgii Hlinason zaliczył double-double (20 pkt., 10 zb.), a Hermannson do 12 pkt. dołożył 8 asyst.

Co najciekawsze – Islandczycy w obu meczach nie przegrali znacząco zbiórki (40:41 i 39:43), a mimo niezłej organizacji gry (34 asysty w dwóch meczach) cierpieli przede wszystkim w kontekście rzutów dystansowych – 8/51 z trzy.

Musimy na nich uważać, bo statystycznie mogą trafiać częściej. Ten dziwny sparing Biało-Czerwonych z de facto rezerwami Islandii sprzed niespełna miesiąca powinien być dobrą przestrogą.

Po pięknych czwartkowych i sobotnich wieczorach apetyty polskich kibiców zostały rozbudzone, a kadrę Milicicia czeka test innego rodzaju niż przed meczem ze Słowenią i Izraelem. Tym razem to nasi koszykarze będą musieli zmierzyć się z presją ciążącą na faworycie spotkania.