Gdybyśmy na podstawie gry Biało-Czerwonych w tym meczu mieli wyciągać jakieś daleko idące wnioski, nie napawałyby one optymizmem, ale to naprawdę na tym etapie przygotowań nie ma większego sensu.
Przyjmijmy, że nietrafione rzuty naszych koszykarzy i problem ze znalezieniem rytmu gry w starciu z rywalem, który już w pierwszych trzech kwartach oddał 40 rzutów za 3 były efektem problemów z mobilizacją i także skutkiem ciężkich nóg po wymagających, wielogodzinnych treningach. One naprawdę podczas zakończonego w piątek 8-dniowego zgrupowania w Krakowie miały miejsce.
Nie będziemy też szerzej analizować poczynań Sigtryggur Arnar Björnssona, 32-letniego koszykarza, który kilka lat temu zaliczył dwuletni etap gry w II lidze hiszpańskiej, a w niedzielę trafił w starciu z naszym zespołem pierwszych siedem rzutów za 3. Zdarza się. Sport już nie takie historie w meczach, które nie mają żadnej stawki widywał.
Ze względu na decyzję trenera Islandii nie zobaczyliśmy oczekiwanych pojedynków Elvara Fridrikssona z Kamilem Łączyńskim. Nasz weteran wyszedł do gry w pierwszej piątce i zagrał po raz kolejny niezły mecz (6 punktów i 5 asyst w 18 minut), ale jeszcze na początku drugiej połowy to rywal miał aż 11 punktów straty. Na szczęście w końcowych kilkunastu minutach nasz zespół na własne braki wziął Andrzej Pluta jr. Zdobył w tym czasie 18 punktów, przypominając graczam który czarował nas w finale playoff PLK. To w dużej mierze dzięki koszykarzowi Legii, a także dwóm trafieniom Tomasza Gielo w samej końcówce meczu ostatecznie zdołaliśmy wyszarpać niewiele wnoszące, ale jednak ostatecznie cieszące zwycięstwo.
O inne wnioski po tym meczu naprawdę ciężko. Możemy co najwyżej dodać, że po raz kolejny dobrze zaprezentował się rezerwowy środkowy Dominik Olejniczak (16 punktów i 9 zbiórek, 6/7 z gry), choć swoje punkty (16) zdobył także mający jeszcze większą przewagę fizyczną w strefie podkoszowej nad rywalami Aleksander Balcerowski.
Warto jeszcze tylko dodać, że debiut w seniorskiej kadrze zanotował Tymoteusz Sternicki – 19-latek spędził na boisku 10 minut i grał – zupełnie słusznie – bez respektu dla rywala, zaliczając dwie ofensywne zbiórki, a także notując asystę i przechwyt.
W najbliższą środę Polacy zagrają w Belgradzie sparing z największym faworytem EuroBasketu 2025 – Serbami. Niestety, ten mecz odbędzie się za zamkniętymi drzwiami.
Za tydzień pierwszy mecz towarzyski w Polsce – w katowickim Spodku podejmiemy Szwecją. Wówczas w naszej kadrze powinien zadebiutować Jordan Loyd. Amerykanin będzie potrzebował chwili na znalezienie wspólnego języka z kolegami, ale i tak możemy mieć nadzieję, że najsłabszy mecz pod względem organizacji gry – także w defensywie, tym razem przeciwko wyjątkowo nietypowemu rywalowi (Islandczycy trafili 16 z 46 rzutów za 3, my jedynie 5 z 22) – mamy w trakcie tych przygotowań po niedzielnym meczu już za sobą.
