Jasne, ten mecz nie przyniesie odpowiedzi na pytania kluczowe dla naszego „być albo nie być” podczas zbliżających się mistrzostw Europy – przecież w naszym składzie wystąpi dziś najpewniej tylko jeden koszykarz (Michał Sokołowski), który pod koniec sierpnia wyjdzie na mecz inaugurujący zmagania w zakładanej (AJ Slaughter/inny gracz naturalizowany – Mateusz Ponitka – Sokołowski – Jeremy Sochan – Olek Balcerowski) pierwszej piątce.
Ale i tak – na odpowiedzi na poniższe pytania czekamy z niecierpliwością.
Jakiego Sokołowskiego ujrzymy?
Jeden z liderów naszej kadry wrócił kilka tygodni temu do gry w lidze włoskiej po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją stopy. Można mieć nadzieję, że ze ze zdrowiem wszystko jest OK. Czy w starciu z ciekawym, choć jednak mocno eksperymentalnie zestawionym rywalem pozbawionym kilkunastu najlepszych graczy „Sokół” wypadł lepiej niż w czterech poprzednich meczach w trakcie trwających eliminacji?
Oczywiście, mając jako gospodarz pewną grę w turnieju finałowym od początku traktujemy je szkoleniowo, ale fakt, że to właśnie Sokołowski jest najbardziej minusowym zawodnikiem naszej drużyny (plus/minus na poziomie -48 po czterech meczach) i że ma na koncie więcej start (12) niż asyst (10) jest martwiący.
Może także biorąc pod uwagę umiarkowaną klasę rywala tym razem trener Igor Milicić odważniej odda piłkę do rąk naszym rozgrywającym i zdoła wykorzystać atuty najlepiej sobie znanego zawodnika drużyny nieco lepiej?
Kto będzie pierwszym (rezerwowym) rozgrywającym?
Jeśli w pierwszym meczu EuroBasketu jeden z graczy obwodowych obecnych w Katowicach rozpocznie grę w pierwszej piątce, będzie to znaczyło, że w planach szefów PZKosz. coś poszło nie tak. Spodziewamy się ujrzeć nowego gracza naturalizowanego bądź niezniszczalnego AJ Slaughtera.
Pytanie kto będzie zmiennikiem tego gracza pozostaje jednak otwarte. W eliminacjach najważniejszą rolę odgrywa Andrzej Pluta (niemal 20 minut na mecz). Dużo mniejsza przypada w udziale Jakubowi Schenkowi (niespełna 9). Ale może gdzie dwóch się bije, tam trzeci skorzysta?
Jeśli mielibyśmy wybrać jednego zawodnika, dla którego dzisiejszy mecz i poniedziałkowe starcie z Macedonią Północną mogą okazać się najważniejsze – byłby to Łukasz Kolenda.
Najlepszy strzelec trwającego sezonu Orlen Basket Ligi (20.6 pkt na mecz) był w składzie kadry trenera Milicicia w trakcie historycznego EuroBasketu 2022. Później, także w wyniku problemów zdrowotnych, stracił w niej pozycję, nie tylko na rzecz dwóch wyżej wymienionych kolegów, ale także Andrzeja Mazurczaka.
W lipcu Kolenda skończy 26 lat. Klasycznym rozgrywającym nigdy nie będzie, lecz nie znaczy to, że już miesiąc później nie może być całkiem istotnym graczem w rotacji naszej reprezentacji. Jesteśmy bardzo ciekawi jak dużą szansę pokazania się otrzyma „Kolendziak” w dwóch najbliższych meczach.
Michał Michalak – w jakiej formie, w jakiej roli?
Gdyby nie indywidualne popisy Michała Michalaka (i Mateusza Ponitki, który w Katowicach jest, lecz nie zagra – wraca do pełni sił po kontuzji) nie wygralibyśmy w tych eliminacjach żadnego meczu. Michalak to jeden z bardziej zaufanych żołnierzy armii Igora Milicicia. Właściwie – jej szwajcarski scyzoryk. Gdy trzeba przejmuje rolę jednego z liderów, biorąc na siebie masę rzutów (jak w listopadzie Tallinie). Gdy sytuacja tego wymaga usuwa się w cień – jak podczas turnieju kwalifikacji olimpijskich w Walencji, podczas którego łącznie oddał cztery rzuty z gry. W przypadkach alarmowych (turniej wstępnych kwalifikacji w Gliwicach) pomaga też na pozycji rozgrywającego.
Obecny sezon w wykonaniu Michalaka to też niezła fala sinusoidalna. Na początku był najpoważniejszym kandydatem do narody MVP Orlen Basket Ligi, a niedawny turniej o Puchar Polski opuszczał z kwaśną miną po słabym meczu z KIngiem i przestrzelonych dwóch wolnych w końcówce, które odebrały Anwilowi szansę gry w finale.
Czy Daniel Głębiowski wykorzysta swój moment?
W listopadzie wystąpił w kadrze po raz pierwszy w poważniejszej roli w zwycięskim meczu w Tallinie. Choć pod względem statystyk indywidualnych nie rzucił nikogo na kolana (20 minut, 3 punkty) to był jednym z tych zawodników, którzy przyczynili się do zwycięstwa.
„Gołąb” w swoim zespole klubowym odgrywa w tym sezonie istotną rolę. Po jego zakończeniu wygaśnie mu kontrakt ze Śląskiem i może być latem jednym z bardziej rozchwytywanych koszykarzy.
Jeśli w najbliższych dwóch meczach wykorzysta swoją szansę w narodowych barwach – a może okazać się całkiem spora, choćby ze względu na uraz Przemysława Żołnierewicza – cena jego usług może poszybować.
Czy ktoś zaskoczy?
Michał Kolenda i Mikołaj Witliński nieprzypadkowo zostali powołani przez do składu drużyny dopiero w ostatniej chwili, gdy okazało się, że na zgrupowaniu zabraknie wspomnianych wcześniej Żołnierewicza i Balcerowskiego.
Nieprzypadkowo też wcześniej trener naszej kadry powołał dwóch młodych zawodników, którzy miewają przebłyski w Orlen Basket Lidze i są naszą nadzieją na przyszłość – mowa po Kubę Piślę i Jakuba Szumerta. Interesującym posunięciem naszego trenera jest także sięgnięcie po rówieśnika Kolendy Mateusza Szlachetkę. Jeśli któryś z tych trzech koszykarzy odegra w nadchodzących meczach poważniejszą rolę, będziemy mogli mówić o miłym zaskoczeniu.
– Jestem bardzo zadowolony z postawy graczy na treningach. Jest entuzjazm, zaangażowanie, chęć do pracy i – przede wszystkim – myślenie o zespole. Zespołowość zawsze był kluczem i fundamentem, na którym budowaliśmy siłę drużyny i ten gen chcemy mocno uwypuklić podczas zbliżających się meczów – mówi przed piątkowym meczem Igor Milicić. –Litwa to oczywiście przeciwnik z najwyższej półki, ale liczymy że duch Spodka i niesamowici kibice pomogą nam i zagramy dobry basket. Z Macedonią Północną mamy rachunki do wyrównania i konkretne zadanie do zrealizowania – dodaje.
Mecz z Litwą już w piątek, o godzinie 18 w katowickim Spodku. Z Macedonią zagramy w poniedziałek.
O tym w jakim składzie wystąpi nasz piątkowym rywal możesz przeczytać TUTAJ.