Dorobek reprezentacji Polski w zakończonych eliminacjach do EuroBasketu to jedno zwycięstwo i pięć porażek. Bilans małych punktów? -94.
Dorobek reprezentacji Macedonii Północnej w zakończonych eliminacjach? Dwa zwycięstwa z Polską odniesione łącznie różnicą 39 punktów oraz cztery dotkliwe porażki z Estonią i Litwą – różnicą 61 punktów.
Auć.
Poniedziałkowy mecz w Skopje niczego z fatalnego obrazu gry polskiej drużyny w całym eliminacjach nie zmienił. Nasi koszykarze byli od naprawdę nisko notowanych w europejskiej hierarchii rywali po prostu zdecydowanie słabsi.
Jeśli ten mecz – czy również poprzedni, przegrany w piątek aż 48:82 z Litwą – miał odpowiedzieć na pytanie czy w trójce wyróżniających się w PLK graczy obwodowych Andrzej Pluta – Jakub Schenk – Łukasz Kolenda kryje się ten, który podczas starć z silniejszymi rywalami na EuroBaskecie mógłby odgrywać poważniejszą rolę, to odpowiedź jest negatywna. Akcja z końcówki trzeciej kwarty w wykonaniu Kolendy – było nie było najlepszego strzelca PLK – gdy po kozłowaniu piłki w miejscu przez dłuższą chwilę, chcąc rozpocząć akcję, wkozłował ją sobie w nogę była tego najlepszym podsumowaniem.
Jeśli ten mecz – czy również poprzedni, przegrany wyjątkowo wysoko z Litwą – miał odpowiedzieć na pytanie czy wyróżniający się w PLK podkoszowy Aleksander Dziewa podczas starć z silniejszymi rywalami na EuroBaskecie mógłby odgrywać poważniejszą rolę, to również otrzymaliśmy odpowiedź negatywną. Koszykarz Kinga Szczecin ostatecznie i tak był jednym z najbardziej produktywnych w naszym zespole (10 punktów i 3 zbiórki), a w trakcie jego niemal 30 minut gry okazaliśmy się lepsi (!) od rywali aż o 10 punktów (czyli pozostałych 10 minut przegraliśmy różnicą 24), ale Dziewa nie sprawia wrażenia gracza fizycznie gotowego do gry na wyższym europejskim poziomie. W Skopje o zmianę prosił już po niespełna pięciu minutach gry.
Jeśli ten mecz, jak również wszystkie poprzednie w tych eliminacjach, miały odpowiedzieć na pytanie, czy nasz zespół może rywalizować choćby na przeciętnym europejskim poziomie bez amerykańskiego, naturalizowanego rozgrywającego – albo przynajmniej gracza pokroju AJ Slaughtera, łączącego cechy łowcy punktów i playmakera – to odpowiedź też jest mocno negatywna. Najwięcej asyst dla nas w tych eliminacjach zaliczył Michał Sokołowski (16), jednocześnie potwierdzając, że na tym poziomie za organizowanie gry nigdy odpowiadać nie powinien (18 strat).
Jeśli te eliminacje miały wykreować jakiegokolwiek gracza rodem z PLK aspirującego do odgrywania większej roli w kadrze – to okazały się totalną klęską.
Jeśli listopadowe i lutowe mecze miały odpowiedzieć na pytanie, które już w lipcu po klęsce kwalifikacji olimpijskich w Walencji było słychać dość głośno w kręgach osób decydujących o losach polskiej koszykówki „czy Igor Milicić powinien dalej prowadzić reprezentację Polski koszykarzy?” – to szefowie PZKosz. mają się nad czym zastanawiać.
Eliminacje do współorganizowanego przez nas EuroBasketu 2025 rozpoczynaliśmy z wielkimi nadziejami. Po serii wręcz nieprawdopodobnych sukcesów – historycznych mistrzostwach Europy, zwycięskich wstępnych kwalifikacjach olimpijskich latem 2023 roku w Gliwicach – łudziliśmy się, że nasz zespół dobija do szerokiej, europejskiej czołówki.
To było zaledwie 12 miesięcy temu! Z dzisiejszej perspektywy tamte myśli brzmią dziś jak jakiś miraż, cholerna fatamorgana.
Jasne, nigdy tak naprawdę nie byliśmy jedną z czterech najlepszych drużyn Europy. Ale też – w tym eliminacjach nie byliśmy nawet jedną z 29 najlepszych!
Do turnieju finałowego awansowaliśmy jedynie dzięki temu, że będziemy jego współgospodarzami. Rękę w rękę z Cyprem, jedną z dwóch drużyn (obok Słowacji), które w 32-zespołowej stawce uczestników eliminacji wypadły od nas gorzej.
Zmiana trenera zawsze jest najłatwiejsza. W przypadku naszej kadry pół roku przed imprezą „docelową” może okazać się nieodzowna. Informacje o tym, że polscy koszykarze z coraz mniejszym entuzjazmem pojawiają się na zgrupowaniach prowadzonych przez Igora Milicicia szefowie PZKosz. też powinni brać pod uwagę. Podobnie jak fatalny styl gry zespołu oraz fakt, że nasz selekcjoner nawet nia mając obowiązków klubowych nie sprawia wrażenia mocno zainteresowanego polską koszykówką, choć przecież jego synowie są nadzieję naszej drużyny narodowej na lepsze jutro.
EuroBasket 2025 zaczyna się w Katowicach za 6 miesięcy i 3 dni. Jeśli nowy-stary prezes PZKosz. Jeśli Grzegorz Bachański z zarządem mieliby podjąć decyzję o dymisji selekcjonera, z którym związek wiąże kontrakt ważny aż do 2026 roku, powinniśmy się o tym dowiedzieć niebawem. Przecież ewentualny następca Igora Milicicia powinien otrzymać szansę wcześniejszego zapoznania się z potencjałem polskiej koszykówki.
Po zakończeniu eliminacji wiemy, że jest większy od tego, którym dysponuje basket cypryjski oraz słowacki.