Strona główna » Dzień dobry PLK: Granat do ogniska
PLK

Dzień dobry PLK: Granat do ogniska

0 komentarzy
Wojciech Kamiński wywrócił stolik i wygrał. Grzegorz Kamińskim przypomniał sobie i kibicom, że życie to nie tylko trójki. Trener Winnicki w duecie z trenerem Gronkiem? Oryginalne.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Niech się teraz Erdogan martwi!

Jakże często słyszy się na konferencjach o tym, że zawodnicy nie realizowali założeń taktycznych, nie trzymali się planu, źle weszli w mecz, a na dodatek lider zespołu nie był sobą. Nawet w NBA, w tym sezonie, byli trenerzy, którzy przegrywając w serii nie zmieniali aż do samego końca swojej przegrywającej strategii. Wojciech Kamiński w trzecim meczu półfinału zaimponował mi podwójnie, ponieważ dokonał rewolucji we własnej koncepcji na mecze ze Śląskiem. Zamiast oczekiwać cudu, przejął inicjatywę. Zburzył porządek, wywrócił stół.

Gramy tak, jak przeciwnik pozwala” – brzmi jeden z tych strasznych, wyświechtanych sloganów ludzi polskiego sportu, w różnych zresztą dyscyplinach. Dlaczego tak rzadko chcemy „grać tak, jak to my pozwolimy”? Bo co nam zrobi rywal, jeśli np. zechcemy pokonać mistrza z Koszarkiem i Grosellem w pierwszej piątce?

Oczywiście, nie była to zmiana tylko dla zmiany. Geoffrey Groselle miał być próbą zyskania nowego argumentu w ataku pod koszem, gdzie dość bezkarnie grasowali Dziewa z Parachowskim. Środkowy Legii, jak to on, w paru akcjach był mocno nieporadny, ale zaliczył kilka cennych podbić piłki, wymusił faule i absorbował uwagę obrony. Podobnie z Łukaszem Koszarkiem. Co z tego, że w cyferkach wiele nie widać, jeśli dzięki niemu ofensywa Legii od pierwszych minut była poukładana, a Kyle’owi Vinalesowi grało się lżej?

Zresztą podejście do gwiazdora Legii to kolejny plus dla trenera. „Kamyk” nie czekał aż Vinales sam przełamie się w końcu czy weźmie w garść, ale podał mu (Koszarkiem obok) pomocną dłoń. Zadziałało.

Ertugrul Erdogan w odpowiedzi? Spokojnie realizował swoją elegancką, 12-osobową rotację. Efekt? W połowie trzeciej kwarty został zdublowany przy wyniku 30:60. Śląsk prowadzi 2:1, ale teraz to turecki trener musi bardzo szybko coś wymyślić, bo jak nie, to będzie miał mecz numer 5 we Wrocławiu. Z Legią, która zobaczyła, że się da.

Contract Year

Jeszcze do meczu 3 w Warszawie – Grzegorz Kamiński, grając jeden z najlepszych meczów w barwach Legii i przy okazji jeden z ostatnich z trzyletniego, właśnie kończącego się, kontraktu, potwierdził, że faktycznie mógłby częściej na boisku robić rzeczy inne, niż oczekiwanie w rogu na szybki rzut z dystansu.

W tym sezonie za 2 punkty rzucał niemal dwukrotnie rzadziej niż za 3 (66 do 111), w co aż trudno było uwierzyć, patrząc na jego wczorajsze, dynamiczne i efektowne, wjazdy na kosz. Prawa ręka? Lewa ręka? Przy asyście o głowę wyższego centra? Proszę bardzo!

Za kilka tygodni, wciąż dopiero 23-letni, polski skrzydłowy może mieć problem z baterią w telefonie, bo propozycji z pewnością nie zabraknie.

https://youtu.be/MfaRr9PVvFA

.

Sensei w Lublinie

Kolejna z barwnych plotek, krążących na temat przyszłości trenera Jacka Winnickiego, po jego pożegnaniu z Dąbrową, dotyczy Lublina. Jak pisał Karol Wasiek, Start chce, aby doświadczony trener został tam asystentem Artura Gronka.

Trener, któremu się ostatnio w pracy nie układało, podpowie trenerowi, któremu się ostatnio w pracy nie układało?

Tak poważniej, to oczywiście zawsze co dwie głowy, to nie jedna i wsparcie merytoryczne oraz doświadczenie przydadzą się zawsze. Próbowałem sobie jednak wyobrazić dialog, jaki nastąpił w klubie, gdy ten śmiały pomysł obwieszczano aktualnemu trenerowi Startu.

Wiesz co Artur, cenimy Twoją pracę jako samodzielnego trenera, dodamy jednak drugiego, bardziej doświadczonego, żeby jeszcze bardziej udoskonalić jakość Twoich decyzji. No i możesz być spokojny, oczywiście drugi trener nie będzie czekał na Twoje potknięcie i nie zastąpi Cię w pierwszym kryzysowym momencie„.

PLK w telewizji

Playoffy tradycyjnie oglądają się trochę lepiej od rundy zasadniczej, mamy w końcu hit za hitem. Wielkiego skoku jednak nie ma. Oto jak przedstawiały się średnie widownie telewizyjne pierwszej części półfinałów. Dane na podstawie badań Nielsena, bez transmisji internetowych.

Piątek, Śląsk vs. Legia (mecz 1), PS Extra, godz. 20.00 – ok. 34 tys.

Sobota, King vs. Stal (1), PS Extra, godz. 20.00 – ok. 21.6 tys.

Niedziela, Śląsk vs. Legia (2), PS Extra, godz. 17.30 – ok. 22.8 tys.

Poniedziałek, King vs. Stal (2), Polsat Sport, godz. 20.00 – ok. 33.7 tys.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>