Strona główna » Do 18 razy sztuka? Na to zwycięstwo czekamy już zbyt długo – Legia ruszyła na podbój Grecji!

Do 18 razy sztuka? Na to zwycięstwo czekamy już zbyt długo – Legia ruszyła na podbój Grecji!

0 komentarzy
Walcząca o to, by jako pierwszy polski zespół w aktualnym formacie Ligi Mistrzów awansować do II fazy rozgrywek, Legia w czwartej kolejce rozegra wyjazdowy mecz z Promitheas Patras. Czy drużyna Heiko Rannuli może sprawić niespodziankę i przerwać koszmarnie prezentującą się serię porażek przedstawicieli PLK w starciach z greckimi rywalami? Początek walki w środę o godz. 19.

Sytuacja w grupie A na półmetku zmagań w I fazy grupowej Ligi Mistrzów jest otwarta. W teorii każdy z czterech zespołów może jeszcze awansować do drugiej rundy grupowej z pominięciem baraży – czyli wygrać grupę. Każdy też może za kilka tygodni zakończyć europejski sezon, zajmując ostatnie miejsce w stawce.

W praktyce wydaje się, że to rewanż Legii z „Akademikami” z Heidelberga w ostatniej kolejce – 17 grudnia – może rozstrzygnąć o dalszych losach dwóch drużyn, które wygrały dotąd po jednym spotkaniu. Wszystko co mistrz Polski i półfinalista Bundesligi zdołają ugrać po drodze, przybliży ich jednak do tego awansu. Mecz Legii w Grecji nie wydaje się więc kluczowy dla losów drużyny trenera Rannuli – warszawiacy na pewno nie przegrają w środę swojego europejskiego sezonu – ale sprawiając niespodziankę, mistrza Polski może ustawić się w świetnej pozycji przed decydującymi meczami.

Przy tego typu rozważaniach warto cofnąć się do połowy października. Trzy tygodnie temu Grecy w Torwarze wygrali 68:64, a mecz Legii z Promitheasem był najgorszym występem warszawian w tym sezonie po atakowanej stronie parkietu. Nie dość, że drużyny miały zaledwie po 70 posiadań w meczu, to jeszcze grecka defensywa zatrzymała Legię na nieco powyżej 0.9 punktów na posiadanie, a mówiąc inaczej, na znakomitych – z punktu widzenia założeń defensywnych – 64 punktach.

W ciągu kolejnych trzech tygodni drużyna prowadzona przez Georgiosa Limniatisa zaliczyła jednak trzymeczową mini-serię porażek, z których te z Rytas (79:98) i Panathinaikosem (70:91) były dość dotkliwe. Tuż po meczu w Warszawie, Promitheas przegrał również z pucharowym rywalem Anwilu – PAOK Saloniki (73:75).

Przełamanie przyszło w ostatnią sobotę, dzięki łatwemu zwycięstwu nad Karditsas, które poprawiło ligowy bilans ekipy z Patras do 2-3. Jak podsumowały to spotkanie klubowe media – „wróciły uśmiechy”. 

W ostatnich meczach nie wystąpił jeden z najważniejszych defensywnych graczy Greków – Pauly Paulicap (F/C, 202/28). Statystycznymi liderami Promitheas w ofensywie pozostają były gracz Arki Gdynia Leyton Hammonds (PF, 203/31) – śr. 18 pkt. w pucharach i 14 w lidze greckiej, strzelec Rob Gray (G, 186/31) – śr. 17 pkt. w BCL i były gracz Śląska Kendale McCullum (śr. 14 pkt. w lidze i po ok. 5 as. na mecz na obu frontach).

Do dwucyfrowej średniej punktowej liczonej z obu rozgrywek zbliżają się także kolejni z Amerykanów: JP Macura (G/F, 196/30) i rookie w Europie Kendal Coleman (F/C, 207/23). W poniedziałek klub też ogłosił wzmocnienie formacji obwodowej i podpisanie dwuletniego kontraktu z debiutującym w Europie Claudellem Harrisem (G, 193/23). Amerykanin sezon rozpoczął w lidze fińskiej. W barwach drużyny Salon Vilpas notował śr. 20 punktów na mecz. 

Najważniejszym greckim graczem początku sezonu w Patras był podkoszowy Antonios Karagiannidis (C, 205/23), a oprócz sześciu Amerykanów i Karagiannidisa zabezpieczenie na pozycjach 1-3 stanowią młodzi lokalni zawodnicy – przede wszystkim reprezentanci U20 kraju sprzed roku lub dwóch: Athanasios Bazinas (PG, 194/22), Nikolaos Plotas (G, 195/21) i Sotiris Stavrakopoulos (SF, 201/21).

Zdecydowanym faworytem meczu rozgrywanego w hali Dimitrisa Tofalosa – również zdaniem bukmacherów – będą w środę gospodarze. Spotkanie Promitheas – Legia to już trzecie polsko-greckie pucharowe starcie w tym sezonie, a równolegle do niego w EuroCup w Salonikach toczyć będzie pojedynek Śląska z Arisem trenera Igora Milicicia.

Poprzednie dwa mecze tego sezonu przeciwko greckim ekipom kończyły się minimalnymi porażkami naszych drużyn, ale negatywna passa polskich drużyn jest znacznie dłuższa. Czy w środę doczekamy się pierwszego zwycięstwa po siedemnastu (!) z rzędu porażkach z zespołami z Grecji?

Aby przywołać ostatnie zwycięstwa przedstawicieli PLK nad zespołami ligi greckiej, musimy cofnąć się aż do sezonu 2016/17 i zwycięstw drużyn z Radomia i Zielonej Góry nad – odpowiednio – PAOK i AEK w rozgrywkach Ligi Mistrzów.

Ta seria trwa już zdecydowanie za długo! Relację z meczu Promitheas – Legia w Internecie przeprowadzi TVP.