Strona główna » Czy Jakub Garbacz powinien zostać we Włocławku? 
PLK

Czy Jakub Garbacz powinien zostać we Włocławku? 

0 komentarzy
Jakub Garbacz walczy obecnie o miejsce w składzie kadry na lipcowy turniej kwalifikacji olimpijskich w Walencji. Jego przyszłość klubowa też stoi pod znakiem zapytania. Latem 2023 roku koszykarz podpisał z Anwilem dwuletni kontrakt, ale zawiera on zapisy, które zezwalają klubowi i zawodnikowi rozwiązać go po pierwszym sezonie. Czy któraś ze stron z nich skorzysta?

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>

Klub może zrezygnować z Jakuba Garbacza, gdy nowy trener nie będzie go widział w składzie. Zawodnik – według innej klauzuli, o której pisaliśmy niedawno, może odejść z Włocławka, jeśli trenerem Anwilu nie będzie Przemysław Frasunkiewicz.

A w sezonie 2024/25 Frasunkiewicza we Włocławku nie będzie. Tak oto Garbacz niejako trafił na rynek. A przynajmniej jego nazwisko jest przedstawiane ostatnimi czasy jako „gracza do wzięcia”. Jego oferta krąży po klubach PLK.

Naturalnie więc powstaje pytanie, a właściwie dwa:

– czy Garbacz powinien chcieć odejść?

– czy klubowi z Włocławka powinno zależeć na jego pozostaniu? 

Zakładnik własnego tytułu MVP

Analizę wypada rozpocząć od naszkicowania sytuacji koszykarza. Garbacz przez ostatnie lata miał do siebie przylepioną gracza przecenianego i przepłacanego. Reprezentant Polski stał się trochę zakładnikiem swojego MVP sezonu (finału playoff), w którym notował średnio 16,4 punktu na mecz. Był wówczas pierwszą opcją mistrzowskiej Stali. W takiej roli nigdy później już nie grał. 

Następne sezony pokazały jednak, że Jakub nie jest na tyle dobry, by być liderem drużyny z mistrzowskimi ambicjami. To po prostu nie jest jego styl. Nie jest koszykarzem grającym 1 na 1, kreującym grę, lecz strzelcem. Tacy gracze zwykle nie są postaciami numer 1 w swoich drużynach. Tamten sezon w Stal był po prostu wyjątkowy, wówczas wszystko mu „żarło”. 

Potem długo nie spełniał oczekiwań ostrowskich fanów. Choć trzeba też przyznać, że sam sobie poprzeczkę ustawił bardzo wysoko. 

Kim tak naprawdę jest Jakub Garbacz?

Strzelec, gracz bardzo wytrzymały, szybki, biegający do kontry, potrafiący także zagrać fizycznie. Dość typowy skrzydłowy, który czyha na podania za łukiem, choć czasem także atakuje kosz. Elitarny strzelec, potrafiący trafiać z naprawdę trudnych pozycji, ale jednocześnie podejrzany obrońca 1 na 1 i słaby kozłujący. Gracz dość określony i niekoniecznie wyjątkowo elastyczny. 

Jakbym miał zrobić krótką notatkę o Garbaczu, to wyglądałaby właśnie tak. W PLK jest to gracz z najwyższej półki, reprezentant Polski w końcu, którego – w zespole klubowym – musisz planować do gry w pierwszej piątce. Mimo że obniżył loty, to nadal jest czołowym Polakiem w PLK i nie można mu tego odbierać.

To nie jest koszykarz tak slaby, jak niektórzy piszą lub mówią!

Z jednej strony skrzydłowych w każdej drużynie nigdy nie za wiele i Garbacz w większości by się pewnie sprawdził, w mniejszej lub większej roli. Trzeba jednak też pamiętać, że raczej nie wydaje się na gościa, który gra 10 minut, gwiazdorskich pieniędzy, a właśnie takiej umowy wciąż będzie Jakub oczekiwał.

Co by tu dużo nie mówić – pod względem rynkowym na nią po prostu zasługuje. By się do tego zdania przekonać, wystarczy spojrzeć chociażby na ostatnie doniesienia odnośnie wysokości kontraktu Dominika Grudzińskiego

Jakie opcje na stole może mieć zawodnik?

Myśląc o potencjalnym pracodawcy dla Garbacz trzeba więc patrzeć na zespół z pokaźnym portfelem – jak w przypadku każdego reprezentanta Polski – z ambicjami i wolnym miejscem w rotacji.

Pierwszy i drugi warunek spełniają po kolei: obecny klub Jakuba Anwil, Trefl Sopot, King Szczecin, Legia Warszawa, Śląsk Wrocław, Stal Ostrów Wielkopolski i Spójnia Stargard (i może – zaznaczam może – Start).

Rozpatrzmy je po kolei: 

Anwil – wiadomo, włocławianie powinni chcieć zatrzymać Jakuba u siebie (patrząc na inne opcje na rynku polskich graczy)

Trefl – nie potrzebuje wzmocnienia polskiej rotacji, z wypożyczenia wraca Błażej Kulikowski, który jest młodszą (i póki co słabszą) wersją Jakuba 

King – ma Przemysława Żołnierewicza, dokładanie do niego Garbacza byłoby pozbawione większego sensu

Legia – ma Michała Kolendę, bardzo podobnego gracza, ma też strzelca Raya Cowelsa; tu Garbacz też nie ma wielkiego sensu

Śląsk – ma Daniela Gołębiowskiego, chce (choć nie za wszelką cenę) przedłużyć kontrakt Jakuba Nizioła – Garbacz byłby daleką opcją dla wrocławian 

Stal – to z kolei raczej most został spalony –obie strony rok temu bardzo chciały się rozstać

Spójnia – taki ruch miałby wiele sensu, bo wzmocnienie polskiej rotacji w Stargardzie musi nastąpić. Koszykarsko także Garbacz byłby świetnym dodatkiem. Czy to kwestia tylko i wyłącznie pieniędzy?

A ty gdzie byś widział(a) Jakuba Garbacza w następnym sezonie?

Reprezentacja Polski zagra w Walencji o awans na igrzyska – jedź z nami kibicować do Hiszpanii! >>