Strona główna » Szybieniecki: Trefl rozpada się na naszych oczach

Szybieniecki: Trefl rozpada się na naszych oczach

0 komentarzy
Czy kontuzje położą sezon w Sopocie? W meczu z Anwilem Trefl musiał walczyć bez czterech kontuzjowanych obcokrajowców. Zespół Żana Tabaka przegrał 5 z ostatnich 6 spotkań i jeśli nie zdoła postawić na nogi swoich gwiazd, może nawet wypaść poza ósemkę.

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>

Playoffy zagrożone

Dwa miesiące temu nastroje były zupełnie inne – Trefl dopiero co wygrał Puchar Polski i zaczął pojawiać się w rozmowach dotyczących gry o mistrzostwo Polski. Sopocianie w teorii mieli przecież wszystko – doświadczonego trenera, mocnych Polaków, szeroką rotację zawodników zagranicznych i lidera w wielkiej formie (Garretta Nevelsa). 

Na przestrzeni ostatnich tygodni wszystko się jednak rozleciało i Trefl stoi na krawędzi wręcz tragedii. Sopocianie mają do rozegrania jeszcze dwa mecze, z Kingiem Szczecin i Grupą Sierleccy Czarnymi Słupsk – porażka w obu może ich wyrzucić poza play offy, a przy obecnym składzie faworytem nie będą. 

Dwa miesiące temu zastanawialiśmy się, czy Trefl czasem nie zaatakuje pierwszego miejsca po rundzie zasadniczej, a teraz analizujemy ich szanse na ósemkę – taka to jest liga. 

Bez dwóch zdań przyczyną porażek, aż pięciu w ostatnich sześciu meczach, są kontuzje. Cameron Wells, Garrett Nevels, Jean Salumu, a ostatnie także Rolands Freimanis – trener Żan Tabak ma bardzo ograniczone pole manewru. Chorwatowi wypadły z gry dwie podstawowe opcje w ataku, czyli Nevels i Salumu. Nie ma za bardzo kim ich zastąpić – różnica w jakości pomiędzy nimi, a Strahinją Jovanoviciem i Dariousem Motenem jest bardzo duża, nieważne jak bardzo ta dwójka by się starała. 

Same chęci nie dają punktów

Sopocianie w tych ostatnich sześciu meczach ograli tylko GTK Gliwice, rzucając przy tym 98 punktów. W pozostałych pięciu wspomnianych porażkach tylko raz przekroczyli barierę 80 punktów – w Zielonej Górze zdobyli 81. Brakuje siły ognia, brakuje umiejętności i opcji, zwłaszcza że polska część rotacji gra nieco w kratkę. 

Trener Żan Tabak po ostatnich meczach chwalił zawodników za zaangażowanie. Nie był zły na swój zespół i to chyba zrozumiałe – Trefl na tę chwilę, bez choćby dwóch z trójki Wells, Nevels, Salumu, nie ma na tyle potencjału, by rywalizować z rozpędzonym Anwilem czy Legią, prowadzoną przez niesamowitego Vinalesa. 

Jeśli Trefl nie zdoła postawić na nogi kontuzjowanych graczy (o czym mówi sam Tabak), sopocianie będą drżeli o awans do ósemki. Z takim budżetem, z taką grą w trakcie sezonu, będzie to po prostu katastrofa (nawet jeśli winy klubu w tym nie ma).

Oferta powitalna w Fortunie: 3x zakład Bez ryzyka na start – bez konieczności obrotu! >>