Strona główna » Woźnik: Oto skład, w którym kadra koszykarzy powinna rozpocząć walkę o awans do MŚ 2027

Woźnik: Oto skład, w którym kadra koszykarzy powinna rozpocząć walkę o awans do MŚ 2027

0 komentarzy
Emocje po świetnym EuroBaskecie w wykonaniu Biało-Czerwonych wciąż buzują, lecz słuchając słów kapitana naszej kadry Mateusza Ponitki warto też już powoli zerkać na kolejne wyzwanie, które ją czeka. Kwalifikacje do mistrzostw świata 2027 ruszają już pod koniec listopada. W jakim składzie je rozpoczniemy?

Odpowiedź na to pytanie zna – lub dopiero pozna, przecież wnikliwa analiza ostatnich wydarzeń z Katowic i Rygi jest nieunikniona – Igor Milicić. Nam pozostają spekulacje. Gdybym ja miał tu i teraz wybrać dwunastkę na listopadowo-grudniowe zgrupowanie kadry, prezentowałaby się następująco:

ROZGRYWAJĄCY: Jerrick Harding, Andrzej Pluta, Kacper Gordon (Jakub Schenk)

RZUCAJĄCY OBROŃCY: Mateusz Ponitka, Łukasz Kolenda (Kuba Piśla)

NISCY SKRZYDŁOWI: Michał Sokołowski, Przemysław Żołnierewicz (Grzegorz Kamiński)

SILNI SKRZYDŁOWI: Szymon Wójcik, Jakub Szumert (Jakub Urbaniak)

ŚRODKOWI: Olek Balcerowski, Dominik Olejniczak, Szymon Zapała (Mikołaj Witliński)

Celem nadrzędnym sztabu szkoleniowego pod batutą Igora Milicicia na najbliższe lata będzie oczywiście awans do mistrzostw świata, które odbędą się w 2027 roku na przełomie sierpnia i września w Katarze. Celem pośrednim jest znalezienie kolejnych żołnierzy do wsparcia liderów naszej drużyny narodowej. Mówiąc o liderach mam na myśli czterech graczy Ponitkę, Loyda i Sokołowskiego, ale także Jeremiego Sochana.

Nie sądzę, by w ciągu dwóch kolejnych lat coś w tej hierarchii mogło się drastycznie zmienić.

Oczywiście, bardzo liczę na dalszy progres w grze Pluty jr. Jeśli staniemy się jego świadkami, może trenerowi Milicić jr. zapewnić zawodnika na jeszcze większe minuty w kadrze niż średnio 25, które koszykarz Legii spędzał na boisku podczas EuroBasketu 2025. Istotne jest jednak także, by znaleźć jednego-dwóch zawodników, którzy będą fizycznie gotowi na wyzwania gry na największych koszykarskich scenach areny międzynarodowej. Poszerzenie rotacji w naszej kadrze, biorąc pod uwagę niesamowite tempo rozgrywania największych światowych turniejów jest koniecznością, jeśli myślimy o jeszcze większych sukcesach.

A nawet, jeśli szczytem naszych marzeń jest utrzymanie stanu posiadania, wynikającego z wyników z MŚ 2019 i ostatnich dwóch EuroBasketów.

EuroBasket 2025 przyniósł nam wiele radości, ale także jedną brutalną prawdę – pokazał, że w drużynie prowadzonej przez Igora Milicicia nie ma już przyszłości dla Tomasza Gielo, Aleksandra Dziewy (pomimo świetnego meczu z Turcją!) oraz Michała Michalaka. Wymogi fizyczno-atletyczne europejskiego czempionatu, a także styl gry preferowany przez naszego trenera negatywnie zweryfikowały przydatność powyższych zawodników.

To jednak tylko generalna uwaga. Prześledźmy sytuację „pozycja po pozycji”.

Rozgrywający: Kto oprócz Pluty i Hardinga?

Nie będę prowadził akademickiej dyskusji dotyczącej sensu gry naturalizowanego zawodnika w polskiej kadrze. Większe szanse wywalczenia awansu mamy z Jerrickiem Hardingiem/Jordanem Loydem niż bez nich – koniec dyskusji. Przecież po coś wręczaliśmy Hardingowi nasz paszport, prawda? Polskiej koszykówki nie stać na niepowoływanie znajdującego się na krzywej wznoszącej swojej kariery koszykarza Rytas Wilno, który w kolejnym sezonie zarobi na Litwie 400 tys. dol. i może okazać się jedną z gwiazd Ligi Mistrzów.

Że to postępowanie maskujące nasze słabości? Oczywiście, że tak. Ale przynajmniej szczere.

Kwalifikacje to jednak też dobry czas, by spróbować w drużynie nowych zawodników, jeśli szukamy kogoś na pozycję rozgrywającego. Na pierwszy plan wysuwa się Kacper Gordon, którego – mam nadzieję – czeka podobny sezon do tego, który w barwach Arki Gdynia w sezonie 2023/2024 miał Andrzej Pluta. Kibicuję!

W szerokiej kadrze wciąż powinno znaleźć się miejsce dla Jakuba Schenka, który jako weteran może w trudnych chwilach w razie potrzeby wesprzeć kadrę swoim doświadczeniem.

Rzucający obrońca: Kolenda usłyszy „sprawdzam”

Podczas mistrzostw Europy często zachwycaliśmy się techniką użytkową i umiejętnością wypracowania sobie pozycji do rzutów przez Plutę. Podobne zdolności posiada Łukasz Kolenda i jako łowca punktów z ławki może być solidnym wzmocnieniem kadry. Zwłaszcza jeśli zaliczy dobry początek sezonu w Bundeslidze. Długo czekał na swoją szansę poza PLK. Teraz nadchodzi ten moment jego kariery, w którym usłyszy słowo „sprawdzam!”.

W szerokiej kadrze powinno znaleźć się też miejsce dla Kuby Piśli, który cały czas puka do reprezentacyjnej dwunastki.

Niski skrzydłowy: „Żołnierz” jest już prawdziwym żołnierzem

Dobrze by było, gdyby Michał Sokołowski wrócił do gry – ściskam kciuki za możliwie szybkie podpisanie kontraktu na kolejny sezon z jak najsilniejszym klubem! – a w kadrze na swoją pozycję. Po EuroBaskecie nie sposób nie docenić też Przemysława Żołnierewicza. Świetnie wykorzystał swoją szansę i, jak można domniemywać, stał się już prawdziwym „żołnierzem” Igora Milicicia.

W szerokiej kadrze i na zgrupowaniu wyobrażam sobie obecność Grzegorza Kamińskiego. Szczególnie, jeśli zaliczy świetny początek sezonu w Dzikach Warszawa.

Silny skrzydłowy: Tam, gdzie zaczynają się schody

Pozycja w kadrze, która na dużych imprezach przed wiele lat powinna zostać zabetonowana przez duet Jeremi Sochan & Igor Milicić Jr.

Ale też ta, na której musimy mieć gotowych ich zastępców, bo przecież życzymy powyższej dwójce sukcesów w NBA, lub – w przypadku Igora – przynajmniej zaczepienia się na dłużej. Sukces może kolidować w grą w kadrze w większości meczów eliminacyjnych.

Stawiam na duet Szymon Wójcik & Jakub Szumert, czyli fizyczność oraz atletyzm i ogromny potencjał. Wójcik jest nieco niedoceniany w Polsce. Mam wielką nadzieję, że rozegra bardzo dobry sezon w Falco Szombathely i osiągnie poziom koszykarza z BCL/Eurocup.

Szumert to z kolei przyszłość naszej koszykówki. Musi otrzymywać jak najwięcej szans, by uczyć się od takich zawodników jak Ponitka czy Sokołowski.

Na zgrupowaniu widzę także miejsca dla Jakuba Urbaniaka. On też jest graczem fizycznym i ma wciąż dużą przestrzeń do rozwoju. Mam nadzieję, że gra w Śląsku Wrocław okaże się przełomem w jego karierze.

Centrzy: Błogosławiona stabilizacja

Tu nie ma czego kombinować – mamy status quo i powinniśmy się z niego cieszyć. Obsada tej pozycji, stabilizacja na niej powinny wręcz decydować o sile naszej kadry.

Mam nadzieję, że Aleksander Balcerowski wróci do częstszej gry w Maladze i znów zacznie robić postępy. Przecież to koszykarz, który wciąż nie skończył nawet 25 lat! Dominik Olejniczak zmienił ligę na włoską i też ma apetyt na to, by pracować nad swoimi mankamentami. Warto też nadal inwestować w projekt Szymona Zapały w kadrze, choć również na tej pozycji trzeba się zabezpieczyć. Miejsce na zgrupowaniu widzę także dla solidnego Mikołaja Witlińskiego.

Pierwszą, szeroką kadrę Igor Milicić ogłosi pewnie dopiero za kilka tygodni. Moja potencjalna kadra dotyczy tylko zimowych okienek reprezentacyjnych w trakcie eliminacji do MŚ. Podczas obozów, które odbędą się przed meczami w czerwcu i sierpniu 2026 roku liczę na to, że możliwość „dotknięcia” reprezentacji Polski dostaną także nasi najzdolniejsi młodzi zawodnicy z USA, tacy jak Gabriel Sularski, Anthony Wrzeszcz czy Piotr Wińkowski.

Pierwszy mecz eliminacji do MŚ Polacy rozegrają 28 listopada, podejmując Austrię. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mecz zostanie rozegrany w Trójmieście. Najprawdopodobniej w gdyńskiej Polsat Arenie, choć ostateczna decyzja o jego lokalizacji jeszcze nie zapadła.

Rywalami Biało-Czerwonych w grupie F będą Łotwa i Holandia. Biorąc pod uwagę, że najsilniejszy rywal, czyli Łotwa, w meczach z Polską na przełomie lutego i marca 2026 nie będzie mógł korzystać z grającego w NBA Kristapsa Porzingisa, Biało-Czerwoni mogą uchodzić za faworyta grupy nie tylko ze względu na to, że w EuroBaskecie zaszli najdalej.

Walka w pierwszej fazie eliminacji zakończy się na początku lipca 2026 roku. Awans do kolejnej fazy, która rozpocznie się pod koniec sierpnia 2026 roku, wywalczą trzy najlepsze zespoły. W drugiej fazie eliminacji będą one walczyły z przedstawicielami grupy F (Niemcy, Izrael i Chorwacja). W mistrzostwach świata wystąpią trzy najlepsze drużyny z połączonej, sześciozespołowej stawki.

Dopiero trzeci (!) w historii awans naszej kadry do koszykarskiego mundialu wydaje się być całkiem realny.