Chociaż ostatnią minutę spotkania trójmiejski zespół rozgrywał bez Jakuba Schenka (15 pkt + 7 as.), który przedwcześnie opuścił parkiet po 5 przewinieniach, to sopocka drużyna nie pozwoliła wyrwać sobie zwycięstwa. Przypieczętował je celny rzut z półdystansu Estończyka Kaspera Suurorga, który na 12 sekund przed końcem dał sopocianom 5-punktowe prowadzenie (83:78).
Wcześniej wynik spotkania najczęściej oscylował wokół remisu, chociaż w 3. kwarcie, po 5. w meczu „trójce” Andrzeja Pluty aktualni mistrzowie Polski objęli nawet 10-punktowe prowadzenie (61:51). Wystarczyła jednak jedna przerwa na żądanie trenera sopocian Mikko Larkasa, by jego zespół odpowiedział serią 25:5 i samemu uzyskał 10-punktową przewagę (76:66).
W decydujących minutach więcej atutów miał Trefl – zanim zszedł z parkietu, to dobrymi akcjami popisywał się Schenk, ważny rzut za 3 trafił też Mindaugas Kacinas.
Legii za to po raz kolejny w tym sezonie zabrakło pewnych opcji w najważniejszych momentach. Co z tego, że 15 punktów zdobył Jayvon Graves, skoro w kluczowej akcji nie wykończył wsadu po indywidualnym wejściu, a w całym spotkaniu popełnił aż 6 strat.
Trefl wygrał zatem 83:78 i to sopocianie zagrają w sobotnim półfinale ze zwycięzcą wieczornego meczu pomiędzy Arką Gdynia, a ubiegłorocznym triumfatorem Pucharu Polski, Górnikiem Wałbrzych.