Strona główna » Pięciu bohaterów wielkiej gry! Oto lista koszykarzy, którzy napędzają playoff PLK 

Pięciu bohaterów wielkiej gry! Oto lista koszykarzy, którzy napędzają playoff PLK 

0 komentarzy
Walka o medale co roku tworzy nowych bohaterów. Nie zawsze zostają nimi największe gwiazdy sezonu zasadniczego, czy zawodnicy z najwyższymi kontraktami. Czasami ta rola przypada koszykarzom, którzy jeszcze kilka tygodni temu pozostawali w cieniu. Nie inaczej jest w playoff PLK 2026!

To taka faza sezonu, że momentami najważniejsi stają się zawodnicy, którzy po prostu wchodzą na wyższy poziom wtedy, gdy tylko da im się przestrzeń. Albo na niego wracają. Nie spala ich obecność na wielkiej scenie. Bez pięciu niżej wymienionych koszykarzy nie sposób wyobrazić sobie tegoroczną walkę o medale w PLK. 

Walkę, która ewidentnie dopiero nabiera rumieńców – w środę i czwartek czekają nas aż cztery mecze nr 4!

DJ Brewton – człowiek od zadań specjalnych w Legii

Przed rozpoczęciem fazy finałowej niewielu kibiców Legii spodziewało się, że DJ Brewton stanie się jednym z kluczowych elementów rotacji warszawskiego zespołu. Tymczasem właśnie jego energia i fizyczność zaczęły robić różnicę w najważniejszym momencie sezonu.

Póki co w playoff to właśnie Brewton jest zawodnikiem, który najmocniej zmienia tempo gry mistrzów Polski po wejściu z ławki. Średnio notuje 14.7 punktu i 5.3 asysty, grając zaledwie 23 minuty na mecz.

Jego wpływ na grę zespołu wykracza jednak daleko poza te suche liczby. Dzięki niemu Andrzej Pluta może złapać chwilę oddechu w kreowaniu akcji, a Legia niewiele traci na intensywności. Po obu stronach parkietu. Do tego Brewton dokłada niemal 50 proc. skuteczności rzutów z gry i regularnie wybija koszykarzy z MKS z rytmu. 

To właśnie tacy gracze często decydują o sukcesie w playoff — niewidoczni na pierwszym planie, ale absolutnie bezcenni dla funkcjonowania drużyny. Inie, ten niecelny rzut wolny z końcówki trzeciego meczu z MKS niewiele w ocenie dotychczasowej gry Brewtona zmienia.

Zdarza się.

Andrzej Mazurczak – znów wielki!

Zastal miał być jedynie tłem – najpierw dla rozpędzonego Anwilu w meczu play-in, a następnie dla faworyzowanego Kinga w ćwierćfinale. Andrzej Mazurczak po słabym (i krótkim ze względu na problemy z faulami) występie w meczu nr 1 błyskwicznie zmienił narrację wokół tej serii. Doświadczony rozgrywający znów gra tak, jak w latach 2023-24, gdy sięgał po statuetkę MVP i meldował się z Kingiem w finale.

Tylko tym razem jest mózgiem ofensywy Zielonogórzan.

Już w fazie play-in 20 punktowym występem przeciwko Anwilowi pokazał jaki jest jego zasób umiejętności i doświadczenia. Dotychczasowe średnie w tej fazie finałowej rozgrywek na poziomie 13.3 punktu oraz 6.3 asysty pokazują skalę jego wpływu na grę Zastalu, ale tak naprawdę nie oddają wszystkiego. Mazurczak nie tylko kreuje grę kolegów, ale robi to niezwykle odpowiedzialnie — notując zaledwie jedną (!) stratę na mecz. Kiedy rywale próbują przechodzić mu pod zasłonami, bezlitośnie karze ich rzutami z dystansu – trafia 40 proc. prób zza łuku. 

W kluczowych momentach nie traci chłodnej głowy. W końcówce meczu nr 3, gdy King wciąż był blisko, to właśnie on z pełnym wyrachowaniem wymusił piąty faul Nemanji Popovicia. Ostatecznie właśnie ten moment na równi z serią trójek – którą chwilę później rozpoczął oczywiście Andy – pozbawił gości ze Szczecina resztki złudzeń.

W ostatnich dwóch wygranych meczach z Kingiem, to właśnie boiskowa dojrzałość Mazurczaka była fundamentem sukcesów Zastalu. To gracz, który nie nie musi dominować fizycznie — wystarczy, że przejmuje kontrolę nad rytmem gry.

Jarosław Zyskowski – z pozdrowieniami dla Żana Tabaka

Weterani często bywają skreślani zbyt wcześnie. Jarosława Zyskowskiego już rok temu w końcówce sezonu skreślił prowadzący wówczas Trefla Sopot Żan Tabak. W tym sezonie wieloletni filar naszej kadry udowadnia, że doświadczenie w playoff potrafi być równie ważne jak atletyzm czy młodość.

Skrzydłowy AMW Arki jest najlepszym zawodnikiem swojego zespołu w serii ze Śląskiem. Zdobywa przeciwko zespołowi, którego jest wychowankiem średnio 15.7 punktu na mecz, trafiając aż 44 proc. rzutów za trzy punkty. Do tego dokłada niemal 5 zbiórek i spędza na parkiecie prawie 30 minut. Stary, ale wciąż bardzo dobry dobry „Zyzio”!

Najbardziej imponuje oczywiście jego spokój. W meczu nr 3 to właśnie Zyskowski bywał momentami mózgiem swojej drużyny. Jego opanowanie i skuteczność w kluczowych momentach sprawiły, że Arka wciąż pozostaje w grze o medale i jest groźna dla Śląska. 

Jakub Musiał – niespodziewany bohater MKS

Długo był uznawany za koszykarza młodego i perspektywicznego, choć mającego też swoje ograniczenia fizyczne do gry w dużej roli w PLK. Nagle w playoff 2026 długimi momentami jawi się jak doświadczony rozgrywający, który ma za sobą już 8 sezonów w ORLEN Basket Lidze. Udowadnia, że w najważniejszych momentach sezonu stać go na więcej niż można się było spodziewać.

W dwóch meczach play-in zdobywał 8.5 punktu na skuteczności 33% za trzy, pełniąc rolę ważnego zadaniowca w zespole Artura Gronka. To w dużej mierze on odmienił losy kluczowego meczu z Anwilem!

Po ograniczonych szansach gry w dwóch pierwszych meczach serii z Legią, dostał większą w trzecim. Jakbyśmy powiedzieli, że ją wykorzystał – byłoby to niedopowiedzenie! Świetnie się wstrzelił w rolę brakującego strzelca, zdobywając 18 punktów w 17 minut, prowadząc zespół z Dąbrowy do pierwszej wygranej w serii. 

Przejął także odpowiedzialność za “brudną robotę” swojego zespołu po obu stronach boiska i zrobił to z ogromną dojrzałością. W najtrudniejszych momentach wtorkowego meczu, piłka całkiem często trafiała właśnie w jego ręce, a on nie bał się podejmować trudnych decyzji pod presją.

Jesteśmy szalenie ciekawi tego, co przyniesie gra Musiała w kolejnym meczu serii!

Darnell Edge – motor napędowy Dzików

Dziki Warszawa potrzebowały gracza, który będzie w stanie regularnie brać na siebie ciężar gry i zdobywania punktów. Darnell Edge robi to znakomicie – ze średnią 19.7 pkt jest najlepszym strzelcem playoff!

Amerykanin jest póki co także jednym z po prostu najlepszych graczy serii finałowej, dokładając w każdym meczu prawie 5 asyst na mecz. Co ważne, w zwycięskich spotkaniach notuje 21.5 punktu średnio, będąc też najlepszym graczem Dzików w kategorii +/-. Edge trafia także rewelacyjne 66 proc. rzutów za trzy i 100 proc. z rzutów osobistych. Jest centralną postacią ofensywy Dzików, którą przecież w sezonie regularnym napędzał głównie najlepszy snajper PLK Landrius Horton.

Po ostatnim meczu, w którym Edge poprowadził swój zespół do prowadzenia w serii, trudno mieć wątpliwości, że Dziki mają w tym momencie już duet liderów. Edge gra z tak ogromną pewnością siebie, że daje warszawskiej drużynie coś, czego często nie da się wytrenować — poczucie, że w kluczowym momencie meczu może ona znaleźć sposób na zdobycie punktów, bez względu na okoliczności i sposób obrony proponowany przez rywala.