Co tu dużo mówić, dwukrotny z rzędu finalista ligi izraelskiej i – wraz z zespołem Gran Canarii – wicelider tabeli grupy A EuroPucharu, to przeciwnik z najwyższej możliwej półki dostępnej dla polskiego zespołu. Co ciekawe, w obecnym sezonie izraelskiej Winner League, drużyna z Tel Awiwu mimo tego samego bilansu (13-2) co lokalny rywal Maccabi, ma punkt straty do lidera. To efekt kary nałożonej na Hapoel za zachowanie kibiców (odpalenie rac) podczas ubiegłorocznej, finałowej serii przeciwko najgroźniejszymi lokalnego rywalowi.
Ostatnio z obozu Hapoelu coraz częściej i bardziej wprost dobiegają głosy o euroligowych ambicjach klubu. Wyrazem tego była listopadowa zmiana na ławce trenerskiej w Tel Awiwie. Kilka dni po wygranym meczu z mistrzem Polski w Sopocie (93:64) dotychczasowy grecki head coach Stefanos Dedas został przesunięty na pozycję asystenta, a jego miejsce zajął rodak Dedasa, Dimitrios Itoudis – dwukrotny mistrz Euroligi z CSKA, od kilkunastu miesięcy pozostający bez pracy.
Zazwyczaj dobrze poinformowany portal eurohoops.net podał, że Grek w Izraelu zarobi 4.6 miliona euro w ciągu niecałych trzech sezonów, w tym po 1.8 miliona w sezonie 2025/26 i 2026/27. Nie musimy dodawać, że ogromna większość polskich klubów może pomarzyć o wydaniu w sezonie blisko dwóch milionów euro na cały skład. Łącznie ze sztabem.
Mocarstwowe zapędy Hapoelu widać było już latem podczas budowy drużyny. W składzie są tu obwodowi Patrick Beverley (PG, 185/37) – prawie 700 meczów w NBA, Joe Ragland (PG, 182/36) – trzykrotny z rzędu w ostatnich sezonach lider klasyfikacji asyst w Lidze Mistrzów, Antonio Blakeney (G, 193/29) – blisko setka meczów w NBA, Marcus Foster (G/F, 191/30) – najlepszy strzelec Ligi Mistrzów sprzed dwóch sezonów.
Najlepszy zestaw obwodowych w EuroCup? Możliwe. Co nie przeszkodziło włodarzom klubu jeszcze go wzmocnić. Od początku grudnia w Hapoelu gra przejęty z euroligowego Bayernu reprezentant Izraela, wybrany w drafcie 2020 NBA i ogłoszony przed dwoma laty „wschodzącą gwiazdą” Euroligi Yam Madar (PG, 190/25). A przecież w klubie jest też reprezentacyjny obwodowy Bar Timor (G, 191/33), kolejny z talentów, posiadający obywatelstwo Izraela i Danii Noam Yaacov (PG, 186/21), a także solidny na krajowym podwórku Guy Palatin (G, 192/26).
Bliżej kosza w Hapoelu grają Ish Wainright (PF, 196/31) – 116 meczów w NBA, kolejni reprezentacyjni weterani – Oz Blayzer (F, 199/33) i Tomer Ginat (PF, 204/31) i Johnatan Motley (C, 207, 30), którego saga z odejściem z klubu trwała w listopadzie i grudniu dobre kilka tygodni oraz jeszcze jeden gracz kojarzony z parkietów NBA, Brazylijczyk Bruno Caboclo (F/C, 208/30).
Itoudis po przyjściu do klubu ściągnął dodatkowo z Hapoelu Holon centra Marcusa Binghama (C, 213/25), który nieźle wprowadził się w zespół, ale od grudnia ma problemy kardiologiczne i jego przyszłość jest niepewna.
Statystycznym okiem – najlepsi strzelcy zespołu w EuroCup na przestrzeni sezonu to Motley (16 pkt./mecz), Madar (14 od przyjścia do klubu), Foster (13), Blakeney (12), Ginat i Beverley (po 10). Ginat i Motley zbierają po ok. 5 piłek z tablic, a Ragland, Madar i Beverley notują ponad 4 asysty w meczu.
W przypadku środowego meczu, średnie cyfry z sezonu mogą być jednak niereprezentatywne. Nie wiemy kto będzie najjaśniejszą postacią meczu przeciwko mistrzowi Polski, kto zbierze najwięcej piłek czy rozda najwięcej asyst, ani nawet którzy zawodnicy dostaną od Itoudisa wolne na ten mecz.
Wiemy za to, że – wyłączając mecze Zastalu w VTB – od dobrych kilku lat polski zespół nie mierzył się w europejskich pucharach z zespołem tak mocno przypominającym ekipy euroligowe. To wystarczająca rekomendacja, żeby przedostatni raz w tym sezonie obejrzeć zderzenie mistrza Polski z europejską koszykówką na naprawdę wysokim poziomie!
Transmisję zaplanowano na kanale Polsat Sport Fight.